Choć koty są samotnikami, z jakiegoś powodu my, ludzie, czujemy się przy nich lepiej. One same zresztą tak naprawdę również potrzebują towarzystwa, tyle że nie potrafią mówić, więc się do tego nie przyznają. Sama mam w domu koty, więc znam wszystkie tego uroki i trudno, by coś mnie zaskoczyło. Mimo to lubię książki, w których pojawiają się mruczki. Chętnie po nie sięgam. Doceniłam powieść „Zaleca się kota” napisaną przez Shō Ishidę, która została wydana na początku tego roku. Dlatego miłą niespodzianką okazała się kontynuacja tej historii o zbliżonym tytule: „Zaleca się kolejnego kota”.
Książka została napisana trochę jak opowiadania. Otrzymujemy cztery rozdziały, z których każdy poświęcony został innej postaci. Będą one jednak ze sobą w pewnym stopniu powiązane, choć najbardziej łączy je poradnia Kokoro. Do tego tajemniczego miejsca znajdującego się w mieście Kioto nie sposób trafić ot tak. Nie znajdziemy adresu na mapie, ani w sieci. Wiele osób poleca sobie tę poradnię, choć tylko najbardziej potrzebujący ją odnajdą. Dzieje się tak niby przez przypadek, ale czy na pewno?
Doktor Kokoro i jego asystentka w niczym nie przypominają typowych przedstawicieli swojej profesji. Apodyktyczna „pielęgniarka” nie jest miła ani dla pacjentów, ani dla lekarza. Zawsze swoje zdanie wyraża na głos. Z kolei doktor zachowuje się odwrotnie, niż przypisuje się terapeutom od zdrowia psychicznego. Po pierwsze sam więcej mówi niż słucha, a po drugie na receptę zapisuje oczywiście… koty.
Każdy z mruczków jest inny, nawet jeśli należą do tej samej rasy. Kiedy do poradni Kokoro trafi Moe, młoda studentka, niewiele wie o kotach. Dziewczyna martwi się, że jej związek dobiega końca. Jak na to mogą pomóc koty? Okaże się, że zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażamy. Autorka książki nie zapomina przede wszystkim o tym, że mruczki nie załatwią niczego za człowieka. One swoim zachowaniem oraz ciepłem potrafią wydobyć z nas najlepsze cechy, choć nigdy nie zapominają o własnej niezależności.
Starszy pan, który zmaga się z utratą żony, martwi się o wnuka Hayato. Boi się, że chłopak wycofał się z życia w społeczeństwie i zostanie hikikomori. Dzięki poszukiwaniu zaginionego kota znajdą wspólny język. Z kolei Reona czuje się gorsza od swojego brata Tommoi. Oboje, niezależnie od siebie, trafią do poradni Kokoro. Co doradzi im doktor? Jakiego typu kocią kurację otrzymają?
W książce „Zaleca się kolejnego kota” Shō Ishida nie przedstawia nam ludzi przeżywających jakieś wielkie dylematy, a zwyczajnych bohaterów. Przerastają ich troski dnia codziennego. Często przejmują się zwykłymi sprawami, a nie potrafią się nimi podzielić z przyjaciółmi czy najbliższymi. Wyobrażają sobie, że ich sprawy są zbyt błahe, by komuś o tym powiedzieć, więc skrywają emocje. Tomoya martwi się o własnego kota, ale wstydzi się to komukolwiek wyjawić, żeby nie okazać się kimś niepoważnym.
Shō Ishida w tej części bardziej odsłania tajemnice działalności przychodni Kokoro. Odkrywamy, kim jest doktor Nike i jego asystentka, choć tu pojawi się element fantastyki. Jest ona jednak bardzo subtelna, natomiast problemy opisywanych postaci odczytamy jako realne. Autorka daje czytelnikom historie pełne ciepła, ale nie boi się poruszać takich tematów jak żałoba, czy zazdrość. Terapia przypisywana przez nietuzinkowego doktora bywa niekiedy zaskakująca, ponieważ nigdy nie wiemy czy będzie to szok dla pacjenta, czy odwrotnie: przypisany kot okaże się łagodny jak baranek. Za każdym jednak razem na naszych twarzach podczas lektury pojawi się uśmiech, nawet jeśli wcześniej nie brakowało wzruszających momentów.
PS Powieść na język polski z japońskiego przełożył Dariusz Latoś.