„Samobójstwo Europy. Wielka Wojna 1914-1918” – Andrzej Chwalba

Samobójstwo EuropyZarówno współczesność, jak i dwudziesty wiek, rozpoczęły się w 1914 roku po słynnym zamachu w Sarajewie. Wybuch pierwszej wojny światowej wyznaczył zatem granice epok. Skończyła się Belle époque, okres kiedy Europa kwitła i rozwijała się pod wieloma względami. Postęp jaki się wtedy dokonywał przyczynił się jednak do tego, by Wielka Wojna stała się pierwszą, która objęła cały świat.

Profesor Andrzej Chwalba nadał swej książce znamienny tytuł – „Samobójstwo Europy”. Starał się bowiem w syntetyczny i dokładny sposób udowodnić, że po 1918 roku coś się skończyło. Stary kontynent przestał dominować na świecie, gdyż dokonał swoistego zamachu sam na siebie wywołując wojnę.

Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, że ktoś chce konfliktu zbrojnego. Przed 1914 domagali się jej niemal wszyscy. 28 czerwca 1914 r. zaczęło się jednak coś, co przypomina efekt kuli śnieżnej – Gawriło Princip zastrzelił arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga i jego żonę Zofię Chotek. Podobnych prób zamachu na jego życie było wcześniej bardzo wiele. Ta jednak okazała się skuteczna i brzemienna w skutki. Choć arcyksiążę był postacią powszechnie nielubianą, jego śmierć miała być pretekstem dla Austrii na rozwiązanie problemu ruchu niepodległościowego Serbów i Chorwatów zamieszkujących imperium Habsburgów. Austrii wydawało się, że w kilka tygodni rozwiąże tę kwestię nim ktokolwiek zdąży zareagować. Tyle, że poruszyło to wspominaną przeze mnie kulę i doprowadziło do globalnego konfliktu.

Na ponad sześciuset stronach otrzymujemy olbrzymią ilość informacji. Jednak nie będą to suche fakty. Prof. Chwalba nie pominął  ciekawostek, czy anegdot. Najważniejsze dla mnie jest jednak to, że miałam okazję przeczytać interesującą książkę. Autor jest znanym naukowcem, jednak potrafił zaciekawić mnie tym, co pisze. Wielu rzeczy dowiedziałam się po raz pierwszy – np. nie znałam fachowej nazwy na odwszawianie (immunizacja), czy tego, że niektórzy by uniknąć wojny starali się zachorować na którąś z chorób wenerycznych, co kończyło się niekiedy ślepotą…

Nie jestem znawcą militariów, czy miłośniczką opisów starć na liniach frontów. Jednak odkurzyłam sobie i tę wiedzę. Przypomniałam sobie nazwiska najważniejszych generałów i poznałam szczegóły dotyczące zmagań wojennych na wszystkich frontach. Andrzej Chwalba pokazał też absurdy wojny. Opisał, jak postęp w technice przyczynił się do zwiększenia liczby ofiar.

Lubię, kiedy historyk opisuje wybrane przez siebie zagadnienie również z punktu widzenia jednostki. I o tym autor nie zapomniał. W osobnych rozdziałach opowiedział o życiu codziennym podczas Wielkiej Wojny, losie kobiet, zniszczeniach, migracjach, czy nawet  o tym, skąd czerpano środki na wojnę. Działania militarne toczyły się na lądzie, powietrzu i na morzu, więc na te tematy autor wypowiedział się w szczegółowy sposób.

Andrzej Chwalba bardzo dokładnie opowiedział o pierwszej wojnie światowej. Starał się jednak pisać tak, by zaciekawić czytelnika. Myślę, że warto przyjrzeć się tej pracy, jeśli kogoś interesuje historia, ponieważ dowiadujemy się, jak ważny był ten globalny konflikt, który wciąż wydaje się być uznawany za mniej istotny niż druga wojna światowa. Po 1918 roku narodziły się nowe narody, ale nie doszło do rozwiązania sporów, dlatego wielu uważa, że następna wojna była tylko kontynuacją tej pierwszej. Za sprawą „Samobójstwa Europy” – syntezy, którą napisał wielokrotnie nagradzany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, poukładałam sobie w głowie to, co wiedziałam o tej wojnie oraz poznałam wielu nieznanych mi dotąd faktów i ciekawostek.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za książkę.

„12 opowieści żydowskich” – Anka Grupińska

12 opowieści żydowskichAnka Grupińska zajmuje się historią i kultury żydowską. Jest pisarką, współautorką wystaw, zajmuje się historią mówioną. Stara się ocalić od zapomnienia te część historii, która choć wydarzyła się nie tak dawno, może ulec zapomnieniu. Ludzie z nią związani byli Polakami, tylko że wyznania mojżeszowego. Najpierw zajęli się nimi naziści. Po wojnie również nie mieli łatwo ci, którym udało się uniknąć Zagłady.

Miałam już do czynienia z książką tej autorki. „Ciągle po kole” to seria wywiadów z osobami, które wzięły udział w powstaniu w getcie warszawskim (między innymi z Markiem Edelmanem). „12 opowieści żydowskich” powstało na podstawie dwóch projektów historii mówionej. Spośród dwustu płyt z zapisanymi rozmowami i zdjęciami, Anka Grupińska wybrała dwanaście opowieści, mając świadomość tego, jak bardzo niepełny jest ów wybór.

Dla Anki Grupińskiej najbardziej istotny w opowieściach jest okres przedwojenny, ponieważ został on stracony na zawsze i niezapisany. W dwudziestoleciu międzywojennym Żydzi ci czuli się jeszcze bezpiecznie. Dlatego swobodnie mówią o tym okresie. Kiedy opowiadają o Zagładzie, zaczynają się namyślać. Najbardziej płytko poruszają się po czasach powojennych.

Dzięki historiom opowiedzianym przez Gizelę Fudem, Alfreda Borowicza, Lucynę i Bolesława Badianów, czy Annę Mass podróżujemy w przeszłość. Do czasów, które odeszły bezpowrotnie. Niestety, nawet opowiadający nie są w stanie sobie wszystkiego przypomnieć – ich pamięć jest wybiórcza, niepełna. A jednak daje pewien obraz. Bohaterowie książki Grupińskiej łączy jedynie to, że byli Żydami. Niektórzy z nich pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin, jeszcze inni byli biedni. Również do samej religii mieli  różny stosunek. Jednak jeśli nawet nazywali się niewierzącymi, w czasie drugiej wojny światowej nie miało to najmniejszego znaczenia. I tak na każdym kroku groziła im Zagłada.

Dzięki położeniu największego nacisku na czasy międzywojenne, mamy niezwykłą okazję stworzenia sobie pewnego obrazu. Widok jest niesamowity, bo niezwykle barwny. Opowieści łączy jednak moment Zagłady. Dopóki nie wybuchła wojna, ludzie ci mieli do czynienia z antysemityzmem, ale mimo to większość z nich czuła się Polakami. Do tego stopnia, że po wojnie postanowili zostać w Polsce.

Wybuch drugiej wojny światowej spowodował, że wiele rodzin uległo rozdzieleniu. Przez to bohaterowie niekiedy nie potrafią powiedzieć, gdzie zginęli ich najbliżsi. ?Cała moja rodzina zginęła. Wszyscy zginęli, znajomi, rodzina, wszystko? – tak mówi Anna Mass.Tym kilkunastu osobom opowiadającym o swoich losach się udało. Jedni z nich ocaleli na Wschodzie, inni przetrwali obóz, albo ukrywali się na terenie Polski. Jak bardzo musieli czuć się samotni, kiedy stopniowo docierała do nich świadomość, że niemal wszyscy zginęli?

Po wojnie nie tylko musieli się zmagać z poczuciem straty. W Polsce nie mieli z kim rozmawiać o tym, co się wydarzyło w ich w życiu. Niekiedy po raz pierwszy opowiadają całą swoją historię życia. Anka Grupińska oddaje im głos – dokładnie w takiej formie, w jakiej się wypowiadali. Historie nie zawsze są pełne, często mają jakieś luki. Najważniejsze jednak, że starają się ocalić tamte czasy od zapomnienia. Dzięki nim świat, który już nie istnieje, zaczyna żyć w naszej pamięci. Za sprawą tego świadectwa ma on szansę przetrwać choćby tylko w formie zdjęć i spisanych wspomnień. Ci ostatni świadkowie mają szansę nam coś pozostawić. Mam nadzieję, że znajdą się tacy, którzy nie przejdą obok tych historii obojętnie. Mnie poruszyła ta opowieść, ponieważ uzmysłowiła mi pustkę, której nic już nie wypełni. Jedynie poprzez takie opowieści, można sobie choć trochę wyobrazić ten nieistniejący już świat i uzmysłowić, jak bardzo był bogaty.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

Korzeniec – Zbigniew Białas

Korzeniec

Korzeniec

Historia Sosnowca jest mi obca. A właśnie to miejce stało się głównym tematem powieści Zbigniewa Białasa pt. „Korzeniec”, której akcja rozgrywa się tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej.

Latem, w 1913 roku, ginie Alojzy Korzeniec. Zostaje znaleziony na nasypie kolejowym w centrum Sosnowca. Rozpoznać go można jedynie po dokumentach, gdyż zwłoki są pozbawione głowy. W przewrotny sposób, bo posługując się elementami powieści kryminalno-sensacyjnej, Zbigniew Białas próbuje zwrócić uwagę czytelnika na wątki historyczno-obyczajowe obecne w książce.

Śmierć glazurnika stanowi tylko pretekst do tego, by opisać i przedstawić bohaterów z różnych grup społecznych, których łączy właśnie Sosnowiec. W tym tyglu narodowościowym spotkać można glazurnika, który wprawdzie tragicznie kończy żywot, ale przecież dowiemy się kim był, jakimi kierował się zasadami. Kolejną ważną postacią jest żona Alojzego, która w tajemnicy przed mężem pisuje powieść w odcinkach wydawaną przez pismo „Iskry”. Tam też pracuje redaktor Walerian, który pomoże wdowie w rozwiązaniu zagadki śmierci glazurnika. To jednak dopiero początek plejady barwnych bohaterów.

Zbigniew Białas ukazał przedstawicieli wielu grup społecznych. Do tego dochodzą liczne narodowości: Żydzi, Niemcy, Polacy i Rosjanie, którzy spotykają się właśnie w Sosnowcu. Po zaborach tu właśnie przebiegał Trójkąt Trzech Cesarzy. Było to określenie miejsca, gdzie w latach 1846-1915 zbiegały się granice trzech europejskich mocarstw: Prus (później Niemiec), Austrii (później Austro-Węgier) i Rosji.

Oprócz barwnych postaci ważna staje się przestrzeń, w której rozgrywa się akcja powieści. Choć nigdy nie byłam w Sosnowcu, dzięki Z. Białasowi poczułam się jakbym przeniosła się w czasie i znalazła w historycznych Sosnowicach (nazwa przedwojenna). Świetnie oddany został klimat miejsc, do których autor zabiera czytelnika. Świetnie zostały opisane spelunki, domy bogaczy i biedaków, nasypy kolejowe, rzeźnie.

W „Korzeńcu” miejsca są równie ważne, jak ludzie. Bohaterem głównym staje się Sosnowiec z jego barwną historią. Nie wszyscy potrafią odróżnić Śląsk od Zagłębia Dąbrowskiego, a dzięki powieści Białasa miasto będące stolicą Zagłębia staje się nam równie bliskie, jak rodzinna miejscowość.

Choć tytułowy Alojzy Korzeniec traci głowę, jego sprawa w tej powieści zepchnięta jest na dalsze tory. Dosłownie. Potem ten wątek pojawia się w tle. Rozwiązywanie sprawy staje się mniej ważne od przedstawiania kolejnych ciekawych postaci, które dadzą czytelnikowi obraz życia w Sosnowcu tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej.

W książce przewinie się kilka ważnych i historycznych nazwisk powiązanych w jakiś sposób z Sosnowcem. Można się będzie zdziwić, kto w tej okolicy bywał. Dzięki zróżnicowaniu społecznościowemu ludzie mieli możliwość stykania z innymi kulturami. Dziś można im tego jedynie zazdrościć.

„Korzeniec” Zbigniewa Białasa jest lekturą wymagającą od czytelnika pewnego wysiłku. Trzeba przenieść się w czasie do początków XX wieku. Następnie przypomnieć ważne wydarzenia historyczne i umiejscowić Sosnowiec na mapie. Wynik może zaskoczyć. Nawet sobie nie uświadamiałam, że właśnie tam zbiegały się granice trzech zaborów. Autor  postarał się, by rewelacyjnie oddać klimat tamtych czasów i miejsca. Dzięki powieści uzmysłowiłam sobie, jak ciekawą historię posiada ta przestrzeń. Na dodatek miejsca zostały opisane w barwny sposób. I choć nigdy tam nie byłam, łatwo mi było je sobie wyobrazić dzięki opisom.

Jako, że byłam na Targach Książki w Katowicach, nie zapomniałam o autografie od autora… Najważniejsza była przede wszystkim możliwość porozmawiania o książce z jej twórcą.

 Dziękuję Wydawnictwu MG za powieść.

Pokój na wodzie – R. Pazzi

Pokój n a wodzieO Kleopatrze, Juliuszu Cezarze, Oktawiaie Auguście wiemy przynajmniej, że istnieli. Znamy też ich żywoty, wiemy jak zmarli. Ale co z tymi, których źródła historyczne wymieniają tylko w kilku zdaniach? Roberto Pazzi w powieści „Pokój na wodzie”, postanowił dać czytelnikowi swoją wizję Cezariona – syna Kleopatry i Juliusza Cezara.

Starożytny historiograf – Plutarch – pisze o Cezarionie, że został wysłany przez matkę do Indii przez Etiopię. Ale jeden z wychowawców namówił go na powrót – obiecując mu władzę królewską. Kiedy Oktawian zapytał filozofa Arejosa, czy ma prawo do uśmiercenia Cezariona, wtedy filozof powiedział: „Nie jest dobrze, gdy za dużo Cezarów na świecie” (parafrazując słowa Homera). Potomek Julisza został uduszony w końcu sierpnia 30 p.n.e.

Na podstawie tych kilku zdań Pazzi stworzył alternatywną historię Cezariona. Przecież im mniej o danej osobie wiemy, tym więcej może podpowiedzieć nam wyobraźnia.  Autor opowieść swą rozpoczyna od rozważań Juliusza Cezara na temat czasu. Władca Rzymu czuje, że coś się kończy. Chcąc nad tym zapanować, postanawia zmienić kalendarz. Podziwia Wercyngetoryksa, którego więzi od kilku lat i wreszcie musi skazać na śmierć. Wie, że nie może zmienić przeznaczenia.

Upływa szesnaście lat. Dochodzi do bitwy pod Akcjum, w której zwycięża Oktawian August. W tym momencie Kleopatra jest na straconej pozycji – wybiera samobójczą śmierć. Aby uchronić syna Cezara, wysyła go statkiem w podróż w górę Nilu. Osiemnastoletni Cezarion odbywa podróż, żeby ocalić swoje życie. Ma udać się do Indii. Jednak załoga statku, cały czas spiskuje. Wciąż nie wiadomo, kto będzie miał decydujące zdanie: czy zdrajcy, którzy chcą wrócić i wydać chłopaka Oktawianowi?

Po drodze jednak trafiają na inny statek, którym płynie tajemnicza dziewczyna. Jej historia jest niezwykle podobna do losów Cezariona. Córka etiopskiego władcy ucieka, ponieważ boi się, że przeciwnicy jej ojca, zdecydują się ją zgładzić. Dzięki temu młodzi się spotykają. Nie wiedzą, że są spokrewnieni – czują jednak w sobie bratnie dusze. Jedna noc wystarczy, by zapałali do siebie olbrzymim uczuciem. Wymyślają też niezwykły plan, który pozwoli im zacząć wierzyć we własne ocalenie. Tym bardziej, że od teraz mają po co żyć.

Opowieść stworzona przez R. Pazziego skupiona jest bardziej na odczuciach bohaterów, niż na akcji. Na statku rozgrywa się wiele dramatów. Bohaterowie – pierwszo- i drugoplanowi stoją przed licznymi dylematami. Knują, intrygują, wielokrotnie przelana zostaje krew. Jednak głównym bohaterem książki jest los. Nie da się od niego uciec, ani nie można nim rządzić.

Cezarion do tej pory decydował o wszystkim, teraz jego życie jest w rękach innych. Czuje jak bardzo kruche ono się staje. Trudno mu się otworzyć przed innymi. Jest samotny, nie ufa do końca nawet kochance. Dopiero Afra – tajemnicza dziewczyna z etiopskiego statku – staje się jego bratnią duszą, tą na którą czekał przez całe życie. Czy jednak los pozwoli im się złączyć ponownie?

Książka Roberto Pazziego świetnie oddaje nastrój, odczucia osoby, która straciła wszystko. Najpierw rodziców, potem możliwość władzy. Opowieść płynie powoli, tak jak statek napędzany siłą mięśni niewolników. Im dłużej trwa podróż, tym łatwiej nam odczuwać wszystko, tak jak Cezarion. Z jednej strony będzie to mroczne uczucie, pełne beznadziei, braku możliwości ucieczki przed przeznaczeniem, a jednocześnie pojawi się światełko w tunelu. Nadzieja będzie narastać i kusić jednocześnie.

„Pokój na wodzie” zaskakuje swoją pomysłowością. Oddać głos synowi Cezara – moim zdaniem – genialny pomysł. Zwłaszcza, że dzięki małej ilości tekstów źródłowych, można go stworzyć na nowo – bez żadnych ograniczeń. Dałam się ponieść nurtowi Nilu i narracji. Pazzi przekonał mnie swoją wizją.

 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.

Joseph Goebbels. Dzienniki t. 1; opracował E. C. Król

Joseph Goebbels. Dzienniki t.1Po co czytać dzienniki jednego  z największych zbrodniarzy dwudziestego wieku? Czy to nie powinno być zakazane, ponieważ może skusić kogoś do tego, by zaczął popierać faszyzm? Oczywiście zacznę od tego, że warto poznać miejsce Josepha Goebbelsa w elicie władzy Trzeciej Rzeszy. W końcu jego zapiski stanowią źródło historyczne, moim zdaniem bardzo ważne, pokazujące funkcjonowanie propagandy totalnej.

Sama powojenna historia Dzienników mogłaby stać się świetnym materiałem na scenariusz do filmu sensacyjnego. Niewiele brakowało, by nigdy nie ujrzały światła dziennego. Niezwykły jest fakt, ile tekstu zostawił po sobie Goebbels. Po pierwsze miał zamiar nieźle na nim zarobić. Po drugie, planował, że zostaną one wydane dwadzieścia lat po jego śmierci, by stanowić świadectwo wielkich dokonań ich autora. Pozostawił po sobie kilkadziesiąt tysięcy! stron. Czytelnicy polscy otrzymują pewien wybór, dokonany przez tłumacza i historyka jednocześnie, prof. Eugeniusza Cezarego Króla. Na razie wydano tom pierwszy, obejmujący lata 1923-1939.

Na czym polega wyjątkowość Dziennika? Czy jest on wiarygodnym źródłem? Otóż „mały doktor” nie zdążył przed śmiercią przeredagować i opracować tekstu. Czytelnicy otrzymują więc zapiski polityka powstające na bieżąco oraz bez poprawek. Nie można zapominać, że fakty są przetworzone przez umysł autora. Widzimy świat takim, jakim chciał nam go pokazać Goebbels.

Autor Dzienników początkowo był osobą, która uwielbiała literaturę romantyczną. Wręcz wzbudza w czytelniku współczucie. Schorowany, ponieważ w dzieciństwie przeszedł zapalenie szpiku kości w prawej nodze. Przeznaczony był przez rodzinę na duchownego. Nieszczęśliwie zakochany, uwielbiający literaturę rosyjską – zwłaszcza Dostojewskiego. „Herr Doktor” nigdzie nie może znaleźć dla siebie miejsca, aż wreszcie trafia na zwolenników skrajnej, nacjonalistycznej prawicy. Poznaje też Hitlera. Musi jednak wybrać: bracia Stra?erowie, czy Adolf Hitler? Najpierw jest negatywnie i nieufnie nastawiony wobec przyszłego Führera. W pewnym momencie szala przeważa w kierunku Hitlera. Później dochodzi do tego, że Goebbels wręcz deifikuje wodza oraz traktuje go jak najdroższego ojca. Przejmuje też stopniowo poglądy Hitlera.

Nagroda za wierność będzie wielka. Joseph Goebbels stanie się jedną z najważniejszych osób w Trzeciej Rzeszy, będzie kierował ministerstwem oświecenia narodowego i propagandy.

Trudno sobie wyobrazić, że autor miał czas, by pisać swoje „Dzienniki”. W końcu był bardzo zajętym człowiekiem. Pisał głównie rano. Dlatego niemal wszystkie zapiski zaczynają się od słów: Wczoraj. Tłumacz wspomina, że o jednym spotkaniu z Hitlerem potrafił napisać nawet kilkadziesiąt stron. Goebbels głównie podziwia w nich  Führera. Zachwyca się dalekosiężnymi wizjami wodza. Choć na początku potrafił krytykować swego przywódcę, potem przyjmuje go bezkrytycznie, z uwielbieniem.

Jak czyta się „Dzienniki” Josepha Goebbelsa? Trzeba przyznać, że całkiem nieźle. Książka jest niezwykle obszerna. Mimo, że jest to jedynie wybór, ma aż 600 stron, z przypisami 800. Prof. Król opatrzył dziennik obszernym wstępem i olbrzymią ilością przypisów, by czytelnik mógł korzystać z tego źródła w odpowiedni sposób.

Teksty Josepha Goebbelsa pokazują dokąd może sięgać propaganda totalna. Nie jest to Dziennik, który dałoby się pochłonąć w kilka chwil. Przyznam, że czytałam go niemal dwa miesiące. Co jakiś czas Goebbels odrzucał mnie swymi poglądami. Wtedy odkładałam książkę, by wkrótce do niej powrócić. Ciekawa też byłam prywatnego życia „małego doktora”. Niewiele o nim wspomina. Jednak otrzymujemy pewne aluzje świadczące o jego romansie z czeską aktorką Lidią Baarovą. Autor opisuje swój kryzys małżeński, wspomina o narodzinach kolejnych dzieci. Najwięcej jednak mówi o polityce. Daje obraz czasów międzywojnia z punktu widzenia nazisty. Zaskoczyło mnie na przykład uwielbienie Goebbelsa wobec Piłsudskiego. Takich ciekawostek otrzymujemy sporo. Tłumacz podkreśla też stosunek autora Dzienników wobec Polski. Widzimy jak stopniowo zaostrza się polityka wobec wschodniego sąsiada Rzeszy. Na koniec Goebbels z niemałą satysfakcją opisuje plany ataku na Polskę. Zapiski kończą się na pierwszym września 1939 roku. A ja muszę przyznać, że chociaż wiem, jak potoczą się losy Goebbelsa, chcę się o nich dowiedzieć z jego perspektywy…

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

Sekretne wojny Mossadu – Y. Denoël

Sekretne wojny MossaduYvonnick Denoël w książce  „Sekretne wojny Mossadu” przygląda się działaniom izraelskiej służby wywiadowczej. Oczywiście wiekszość jej działań jest tajna, dlatego właśnie chciałam przyjrzeć się strukturze tej organizacji oraz powiązaniom międzynarodowym, czy samej jej historii.

Autor napisał książkę pod pseudonimem. Wiemy o nim jedynie, że zajmuje się historią służb wywiadowczych i opublikował sporą ilość książek na ten temat. Kiedy oglądamy wadomości w telewizji otrzymujemy same newsy. Nie znamy często przyczyny konfliktów, widzimy jedynie ich skutki. Odkryty zostaje rąbek sprawy, od nas zależy, czy zrozumiemy jej istotę, ponieważ dziennikarze nie zawsze ją przybliżają.

Książka „Sekretne wojny Mossadu” pokazuje historię służby wywiadowczej, która jest jedną z kilku tajnych służb Izraela, jednak właśnie jej działalność jest najbardziej kontrowersyjna, ze względu na działania jakie podejmuje. Autor opowiada, że Mossad jest spadkobiercą milicyjnych formacji obronnych i wywiadowczych utworzonych w czasach Brytyjskiego Mandatu Palestyny, czyli przed proklamacją niepodległości przez Izrael w 1948 roku.

Mossad stanowi jedną z trzech głównych agencji wywiadowczych Izraela. Rodzi się pytanie, jak takie małe organizacje, były w stanie podejmować udane, a jednocześnie bardzo ryzykowne akcje? Denoël pokazuje jak przebiegała współpraca z wielkimi służbami państw Zachodu. Nie przedstawia operacji z pierwszych dekad działalności Mossadu, a te bardziej współczesne od końca lat siedemdziesiątych zaczynając.

Opisana została współpraca Francji i Izraela zaraz po II wojnie światowej. Dzięki wsparciu ze strony Francuzów Mossad mógł przeprowadzić wiele udanych akcji  Współpraca trwała przez jakiś czas, dopóki Francja nie zacznie wyposażać Libii w samoloty swojej produkcji. Wtedy stosunki z Izraelem się ochłodzą, choć nigdy nie zostaną zerwane. Dzięki współpracy z Francja, Izrael może uznawać się za potęgę atomową. Mossad wspierany będzie też przez Stany Zjednoczone.

Akcje przeciwko Organizacji Wyzwolenia Palestyny zakończą się sukcesem Mossadu, jednak w jego miejsce wejdą  kolejne: Hamas i Hezbollah. Zaskoczą one tajną służbę wywiadowczą Izraela. Okaże się, że teraz Mossad ma bardzo twardy orzech do zgryzienia, gdyż obie organizacje są ponadpaństwowe i trudno do nich przeniknąć oraz je rozpracować.

Autor opisuje akcje Mossadu tak, jakbyśmy oglądali film szpiegowski. Z tym, że żaden z nich nie ma tylu wątków i niesamowitych akcji. Agenci likwidują cel – tak organizują akcję, by zabijać wroga. Przykładem może być likwidowanie naukowców z Iranu, by nie doszło do skonstruowania przez ten kraj bomby atomowej.

Historie opisane przez Denoëla  mrożą krew w żyłach. Z jednej strony niektóre akcje budzą podziw, choć głównie poznajemy te, które ujrzały światło dzienne (więc nie zawsze udane). Z drugiej wywołują sprzeciw natury moralnej. Mossad nie chce postawić swoich przeciwników przed sądem, ma zamiar ich likwidować. Tak jest najłatwiej mu walczyć, będąc otoczonym wrogimi państwami. Dlatego Mossad nie powstrzyma się przed nieczystymi zagrywkami. Dla niego najważniejszy jest cel – czyli istnienie Izraela. A on uświęca środki – znamy takie twierdzenie dzięki Machiavellemu.

 „Sekretne wojny Mossadu” będą doskonałą lekturą dla wystkich, którzy interesują się współczesną historią Bliskiego Wschodu. Łatwiej dzięki niej poukładać sobie pewne fakty, znane tylko w pewnych fragmentach. Trzeba jednak trochę orientować się w tym temacie, by zrozumieć funkcjonowanie Mossadu. Autor stara się dokładnie opisać tę organizacje. Podaje nawet wszystkie nazwiska dyrektorów służb wywiadowczych Izraela. Poznajemy powiązania z politykami, krajami, innymi służbami, a nawet światem finansjery. Wszędzie tam gdzie sięga Mossad, stara się nas zabrać Yvonnick  Denoël. Trudno powiedzieć, czy mówi o wszystkim. Tego się pewnie w tym pokoleniu jeszcze nie dowiemy. Warto jednak poznać rolę Mossadu w burzliwych wydarzeniach rozgrywających się obecnie na Bliskim Wschodzie. Czasmi przecierałam oczy ze zdumienia, ponieważ niekiedy trudno uwierzyć dokąd sięga Mossad i jak działa.

 Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za książkę.