„Cień wątpliwości” – Jørn Lier Horst i Jan-Erik Fjell

Cień wątpliwości, Jørn Lier Horst i Jan-Erik FjellPisanie książek w duecie jest dosyć powszechne, jeśli chodzi o skandynawskich autorów powieści kryminalnych. A przynajmniej w moje ręce często trafiają tego typu powieści. Zastanawiam się wtedy, jak nad danym tytułem pracowali jej autorzy? Nigdy się pewnie tego nie dowiem, ale znaczenie tak naprawdę ma sama historia. To jak reagujemy na nią i czy jest dla nas zwyczajnie ciekawa. Norweski pisarz Jørn Lier Horst z pewnością potrafi współpracować z innymi, czego efektem są właśnie książki pisane w duecie z innymi pisarzami czy ilustratorami. Kryminał „Cień wątpliwości” powstał we współpracy z pisarzem Janem-Erikiem Fjellem. Ten układ już raz się doskonale sprawdził i po powieści pt. „Krzyk”, autorzy dają nam kolejną część perypetii podcastera Markusa Hegera.

Głównym bohaterem tej historii jest człowiek, który prowadzi norweski podcast kryminalny. Również w Polsce od lat jest moda na tego typu historie. Markus Heger idzie jednak nieco dalej, niż zwykli autorzy internetowych audycji. Nie streszcza słuchaczom książek kryminalnych, czy nie przytacza samych ciekawych spraw. Przed wszystkim prowadzi własne śledztwa i relacjonuje wyniki swoich poszukiwań ze studia nagrań urządzonego z tyłu kampera. Jeździ jak współczesny nomada po Norwegii, a potem także po Szwecji, by zbadać jakiś trop, którego nie sprawdzili śledczy.

Markus daje się przekonać własnemu ojcu, żeby zająć się sprawą pewnego morderstwa. Miał go dokonać były doradca finansowy Terje Wekre. Frank Drage jest przekonany, że jego sąsiad z sąsiedniej celi jest niewinny. Mężczyźni odsiadują swoje wyroki w zakładzie karnym Ullersmo i kiedy Frank zapoznaje syna z Terjem, ten opowiada o tym, że jego żona przed śmiercią skarżyła się, że widziała zamaskowanego kapturem mężczyznę.

Markus postanawia przyjrzeć się sprawie bardzo dokładnie. Sędziowie do tej pory nie uwierzyli w wyjaśnienia Wekrego. Uznali je za niewiarygodne, dlatego mężczyzna otrzymał najwyższy możliwy wyrok, czyli 21 lat pozbawienia wolności. Podcaster zaczyna nagrywanie audycji, ale nie czeka na zebranie wszystkich odcinków, ale publikuje je stopniowo, zanim sam dojdzie do tego, czy Terje jest winny czy nie.

Kiedy śledzimy rozwój wydarzeń, poznajemy je na gorąco, jakbyśmy na żywo słuchali podcastu. Autorzy dają czytelnikom nie tylko akcję i opis wydarzeń, jak w typowych powieściach kryminalnej. Trafiamy w sam środek audycji. Jesteśmy podczas nagrywania rozmów, co uatrakcyjnia opowieść, ale jeszcze dostajemy to, co bohaterowie mówią niepublicznie, czego niekiedy nie pozwalają upublicznić.

Śledztwo Markusa stopniowo się rozwija. Mężczyźnie nieustannie towarzyszy tytułowy „cień wątpliwości”, który również udziela się odbiorcy powieści. Akcja nie rozwija się może spektakularnie szybko, ale każdy nowy element układanki coś wnosi. Im więcej jednak wiemy, tym trudniej określić, czy Heger idzie w dobrym kierunku. Czy może ufać ojcu? Przecież Frank został skazany i jest przestępcą. Do tego dochodzą rozmowy z Terjem. Czy mężczyzna manipuluje synem kolegi? Nic nie jest pewne. Nie mamy pojęcia, kto ma czyste zamiary, a kto kłamie. Nawet jeśli przyjdzie nam do głowy użycie wariografu, wkrótce się okaże, jak nieskuteczny potrafi być wykrywacz kłamstw.

Często zarzuca się autorom książek, że nie nadążają za duchem czasu, a ich powieści nie dotykają współczesnej rzeczywistości. Autorzy „Cienie wątpliwości” świetnie sobie radzą zarówno z opowiadaniem o tym, co działo się przed laty, jak i tym, jaki świat jest obecnie. Jørn Lier Horst jako były śledczy zna procedury prowadzenia spraw kryminalnych i nie ma znaczenia, że morderstwem zajmuje się osoba, która prowadzi podcast. Jest kimś między śledczym a dziennikarzem, ale nie zapomina zgłaszać swoich odkryć policji. Dzięki jednak temu, że oglądamy świat z kampera Markusa, mamy również wgląd w krajobraz norweski i szwedzki, nie brakuje też zaskakujących zwrotów akcji, a akcja jest bardziej dynamiczna, niż gdyby sprawą zajmowała się policja. Nagrywanie audycji, rozmowy z osobami związanymi ze sprawą ożywiają i urozmaicają fabułę. Przyznam, że lubię sięgać po powieści kryminalne ze Skandynawii, by poznawać tło obyczajowo-społeczne tej części świata. Po raz kolejny otrzymuję to, co lubię: ciekawe śledztwo, złożoną intrygę, a co za tym idzie wciągającą rozrywkę. Oprócz tego przyglądam się pracy podcastera i zanurzam w północny klimat.

PS. Książkę na język polski przełożyła Milena Skoczko-Nakielska.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *