Książka „Kot w Tokio” to debiut literacki Nicka Bradleya. Autor tej powieści urodził się w Niemczech, ale dorastał w Anglii. Dziesięć lat spędził w Japonii, choć planował, że pobędzie tam zaledwie rok. W książce, po którą właśnie sięgnęłam, stolica tego kraju okaże się bardzo ważna. Dla Europejczyków kultura Japonii często bywa trudna do zrozumienia, ale dla Nicka Bradleya stała się czymś inspirującym. Czy jest coś, co będzie nas łączyło, niezależnie od części świata, w której się znajdujemy? Może to być słabość do kotów…
W powieści Nicka Bradleya poznajemy mieszkańców Tokio. Zwykle są to samotni ludzie, którzy trafiają w trzewia miasta. Kiedy zaglądamy do różnych zaułków stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni, wcale nie wygląda ona za ciekawie. Jest miejscem mrocznym, a zdarzyć się tu może wszystko. Pierwsza bohaterka książki z jakiegoś powodu chce mieć wizerunek miasta na swoich plecach. Dlatego udaje się do słynnego tatuażysty i prosi go o tatuaż na którym będzie Tokio. Nie ma w nim być żadnych ludzi, ale Kentarō podczas żmudnej i czasochłonnej pracy, postanawia umieścić tam kota. Ten jednak w niewytłumaczalny sposób pojawia się zawsze w innym miejscu.
Tajemniczy kot o szylkretowym umaszczeniu będzie istotą, która pojawi się w każdej z opisywanych historii. Splata on bohaterów w pewną sieć. Snuje nić, którą połączy te postacie. Bohaterowie, jakich poznajemy, na pozór nie są ze sobą powiązani. Początkowo mamy wrażenie, że czytamy luźne opowiadania. Z czasem jednak zaczynamy dostrzegać tę misterną siatkę powiązań i trudne relacje.
Bohaterowie są mocno doświadczani przez życie. Poznajemy bezdomnego, który wszystko stracił. Teraz jego jedynym przyjacielem jest kot, z którym spotyka się co wieczór. Jednak i ta chwilowa stabilizacja, jaką daje życie w opuszczonym hotelu, ulega zburzeniu. Odkrywamy historie ludzi, którzy pragną miłości, ale nie zawsze potrafią wysilić się na jakiś trud, by ją znaleźć. Tak jak uzależniony od gier młody mężczyzna. Co musi się stać, by opuścił swój pokój, z którego od dawna nie wychodził? Co zrobi tłumaczka, gdy dowie się, że jej ukochany japoński tekst został już przełożony, choć ona właśnie ciężko nad nim pracuje? Jak zareaguje młoda kobieta, gdy zobaczy, że jest zdradzana?
Nick Bradley snuje swoje opowieści w taki sposób, że chcemy dowiedzieć się, w jaki sposób poznane przez nas historie łączą się z innymi. Czasami są to subtelne, nieoczywiste powiązania. Należy się skupić, by je odnaleźć. Czytając „Kota w Tokio” czekamy na tytułowego bohatera, ponieważ w pewnym momencie musi się pojawić. Jednak kot staje się jedynie pretekstem do tego, by opowiedzieć o skomplikowanych ludzkich losach. Ludziach popełniających wiele błędów, ale też oglądamy ich uczucia, skomplikowane relacje z innymi. Autor książki zaskakuje formą, jaką wybrał. Znajdziemy tu wiele gatunków literackich od haiku poprzez opowiadanie, aż po komiks. Wszystko po to, by oddać skomplikowanego ducha miasta. Kim zatem jest kot? Na to pytanie odpowiedzieć musimy sobie sami.