„Nie szkodzi, kiedyś zrozumiem” – Johanna Bodor

Nie szkodzi, kiedyś zrozumiem, Johanna BodorJohanna Bodor urodziła się w 1965 roku w Rumunii. Dorastała w trudnych czasach dyktatury Nicolae Ceaușescu i jako dziecko marzyła o tym, by zostać baletnicą. Jej książka „Nie szkodzi, kiedyś zrozumiem” ma charakter autobiograficzny i mowa w niej o tym, jak rodzina Bodor próbowała dostać się na Węgry, bo właśnie tam była szansa na nieco lepsze życie.

Autorka opowiada o swojej egzystencji w czasach dyktatury. Nie dość tym, że jej rodzina należała do mniejszości węgierskiej, to jeszcze rodzice prowadzili życie inteligencji i skupiali wokół siebie elitę, choć w świecie gdzie brakowało wszystkiego nie było to łatwe zadanie. Przez to byli obserwowani przez rumuńskie służby. Sama Johanna widzi świat artystów i postanawia zostać baletnicą. W wieku jedenastu lat zdaje egzamin do Państwowej Szkoły Baletowej w Bukareszcie i zaczyna się dla niej bardzo trudny, pełen wyrzeczeń okres w życiu. Rumunia była krajem rządzonym przez dyktatora, ale w szkole również panował  reżim. Żeby zostać prawdziwą tancerką baletową trzeba zapomnieć o przyjemnościach świata zewnętrznego i zostawić sobie miłość do baletu.

W czasie rządów Nicolae Ceaușescu w Rumunii brakowało wszystkiego. Johanna Bodor opowiada swoją historię, ale też pokazuje, jak wyglądało życie w Bukareszcie. Przerwy w dostawach prądu i gazu, nieogrzewane mieszkania i puste sklepy. Doskonale znamy to z czasów PRL-u, z tą różnicą, że dyktator przeciwstawiał się Moskwie, a jego politykę można nazwać narodowym komunizmem. W kraju narastał lęk przed terrorem policji politycznej, czyli słynnej Securitate. Nic dziwnego, że rodzice Johanny, kiedy tylko sytuacja na to pozwoliła, spróbowali wydostać się z tego miejsca.

Ojciec autorki wyjechał do Węgier i tam został. Władze zostały poinformowane, że tam się rozchorował, więc żona miała prawo do niego dojechać i zaopiekować się mężem. Brat Johanny zawarł tam fikcyjne małżeństwo. Nastoletnia dziewczyna została sama. Żeby mogła dołączyć do rodziny, również musiała wyjść za mąż za Węgra. Rodzice poprosili ją o to, a ona się zgodziła, choć wiedziała, że będzie musiała zapłacić za to wysoką cenę. Przede wszystkim należało oszukać władzę i rozpocząć grę.

Dziewczyna właśnie rozpoczynała najwspanialszy okres w życiu, ale najbliżsi poprosili ją, by wszystko poświęciła – w imię wolności najbliższych.  Osiemnastoletnia Johanna właśnie kończyła szkołę baletowa i miała przed sobą perspektywę dostania w miejsce, o którym marzyła przez całe życie. Oczywiście to nie dałoby jej wolności, ale tylko sztuka pozwalała na chwilę zapomnieć o zniewoleniu. Teraz, gdy bohaterka została sama, musiała przejść przyspieszone dojrzewanie.

Co jest ważniejsze, wolność, czy miłość? Z takimi pytaniami została pozostawiona sama sobie. Johanna pamiętała o tym, że musi cały czas grać przed innymi, ale czy nie można zaufać tym, których się kocha? W sytuacji, w której cała rodzina wyjechała na Węgry, wie że cały czas musi mieć się na baczności. Czy uda jej się przechytrzyć system i dołączyć do najbliższych?

W książce „Nie szkodzi, kiedyś zrozumiem” widzimy jak wyglądało życie w czasach dyktatury Ceaușescu. Obserwujemy wszechobecny strach, nieufność i niepewność jutra. Każdy może stać się ofiarą tajnej policji, wystarczy drobne potknięcie. Czujność staje się szczególnie ważna, gdy chce się ten system oszukać. Widzimy też jaką cenę trzeba zapłacić, by zaznać odrobinę wolności. Rodzina Johanny Bodor w pewnym sensie poświęca córkę, bo przecież nikt z nich nie wie, czy wszystko skończy się dobrze.Oprócz tego odebrana została jej młodość, a bohaterka musiała na rzecz (niepewnego) lepszego jutra poświęcić swoją pierwszą miłość.

    • Dlatego ważne, by ci którzy nie pamiętają tego ustroju, zobaczyli jak on działał, żeby podobne historie się nie powtórzyły.

  1. Okładka najlepiej oddaje klimat tej powieści. Kolczasty drut, którego nie może pozbyć się bohaterka i tylko sztuka daje jej wolność.
    To musi być piękna historia o poświęceniu, pasji i miłości do tańca.

  2. Całkiem niedawno napocząłem literaturę rumuńską i przyznaję, że tamtejsi autorzy mają do powiedzenia całkiem sporo interesujących rzeczy. W powieści Johanny Bodor najbardziej okrutne wydaje się to stawianie człowieka przed koniecznością dokonywania trudnych wyborów – przecież zarówno miłość jak i wolność to wartości, z których nikt nie powinien musieć rezygnować.

    • Tym trudniejszy był to wybór, że żadna z opcji nie była dobrym wyjściem. Zawsze trzeba było z czegoś rezygnować, a najtrudniejszy wybórto włąsnie ten między miłością a wolnością. U bohaterki oprócz tego dochodziła samotność związana z tym, że została zupełnie sama i nie mogła nikomu zwierzyć się ze swoich problemów.

  3. Pingback: „Moja ojczyzna była pestką jabłka” – Herta Müller i Angelika Klammer | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *