Kiedy zechcemy przyjrzeć się bliżej temu, jak zmieniała się kultura, a w tym muzyka w drugiej połowie XX wieku, prędzej czy później będziemy mieli do czynienia z pukiem. Skąd się wziął? Gdzie się narodził? Czy miał wpływ na politykę, na modę, albo sztukę? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w książce „Please kill me. Punkowa historia punka”. Jej autorami są Legs McNeil oraz Gillian McCain. Pierwsza osoba, którą wymieniłam, to amerykański dziennikarz muzyczny. Właśnie on jest jednym z trzech z założycieli kultowego pisma „Punk”, od tego magazynu wywodzi się nazwa subkultury punkowej. Natomiast Gillian McCain jest kanadyjską poetką, która koordynowała programy poetyckie w nowojorskim kościele św. Marka, w którym występowała choćby Patti Smith.
Dzięki książce „Please kill me” dowiedziałam się, gdzie narodził się punk i jak do tego doszło. Wiele lat temu, zanim poznałam powiązania z punkiem takich muzyków jak Iggy Pop, Patti Smith, czy David Bowie, wydawało mi się, że ta subkultura narodziła się w Anglii. Nic bardziej mylnego. Autorzy pokażą nam, jak doszło do tego, że w muzyce znalazło się miejsce dla takich zespołów jak Blondie, New York Dolls, Ramones, MC5, Suicide, Television, Dead Boys. U nas te zespoły były mało znane. Każdy, kto interesuje się muzyką rockową słyszał o The Stooges, Patti Smith, Nico, Velvet Underground,Talking Heads. Karierę muzyczną tych muzyków poznamy właśnie w tej książce.
Jednak, aby doszło do narodzin punka, złożyć na to musiały się pewne elementy. Autorzy książki pokażą nam, do jakich zmian doszło w kulturze, czy w społeczeństwie. Widzimy przede wszystkim nowojorską awangardę. Nie byłoby punka bez Andy’ego Warhola, glam rocka oraz homoseksualnego i transseksualnego środowiska, czy kultowego klubu CBGB, który nie był miejscem dla grzecznej i eleganckiej młodzieży.
Punk miał być odpowiedzią na kulturę popularną. Wyrastał z bólu i gniewu młodych ludzi, ale nie miał podłoża politycznego. Chodziło o prowokację i wywołanie skandalu (stąd między innymi wzięły się swastyki The Dead Boys), a nie o głoszenie określonych ideologii. Kiedy zobaczymy, jakie życie wiedli główni bohaterowie książki, niewiele nas już zdziwi. Tutaj nie ma cenzury, za to znajdziemy morze narkotyków, seks i wiadomo… rock 'n’ roll.
Sama muzyka nie jest jednak głównym tematem książki. Przede wszystkim otrzymujemy historię ludzi, którzy związani byli z subkulturą punka. Przyglądamy się dokładnie „pustej generacji”, jej autodestrukcyjnym zachowaniom. Dlatego autorzy nie ukrywają faktów, nie próbują łagodzić tego, co robili znani muzycy. Ludzie związani z punkiem przestają być ikonami, a osobami, które zmierzają do samozagłady. Wielu z nich stało się ofiarami własnego trybu życia. Niektórzy, często ku zaskoczeniu samych siebie, wyszli na prostą.
Książka Legsa McNeila oraz Gillian McCain choć powstała ponad dwie dekady temu, zaskakuje nowatorską formą. Przede wszystkim otrzymujemy historię mówioną. Autorzy oddają głos ludziom, którzy byli związani z punkiem. Czytając „Please kill me” czujemy się tak, jakbyśmy mieli do czynienia z filmem dokumentalnym. Kolejne postacie, które się pojawiają na kartach tej książki, dopowiadają pewne fakty, do tego co mówili poprzednicy. Niekiedy te informacje sobie zaprzeczają, albo różnią się w szczegółach. Czytelnik sam musi sobie odpowiedzieć, gdzie leży sedno sprawy. Narracyjna historia mówiona odrobinę przypomina wywiad, ale pytań możemy się tylko domyślać. Autorzy w posłowiu podkreślili, że wykorzystali zaledwie dziesięć procent materiałów, z setek wywiadów które przeprowadzili. Ich zadanie polegało w pewnym sensie na rzeźbieniu owej historii oralnej.
„Please kill me” to lektura niezwykle interesująca zarówno dla miłośnika muzyki punkowej, ale również dla tych, którzy interesują się przemianami do jakich doszło w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Opowieści ludzi związanych z punkiem intrygują, często bawią, innym razem przerażają, zwłaszcza gdy wiemy już, do czego doprowadził styl życia wielu jej bohaterów. Dzięki formie, którą wybrali autorzy książki, odbiorca poczuje, jakby znalazł się w samym środku wydarzeń.
Ciekawa pozycja, tym bardziej, że od zawsze było mi bliżej do muzyki rockowej czy punkowej właśnie niż do tej mainstreamowej, popularnej 🙂
Tu oprócz historii muzyki można poznać przemiany społeczne, do jakich dochodziło w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Perspektywa jest szeroka, bo nie każdy ma pojęcie co łączyło z punkiem Andy’ego Warhola i jaki wpływ na nich miało środowisko drag queens.
Chyba wszystkie książki z Serii Amerykańskiej Czarnego wydają mi się ciekawe 😀
Myślę, że tak – a seria się rozrasta, jest więc z czego wybierać. 🙂