Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych, że w księgarniach pojawi się nowa książka Doroty Masłowskiej, poczułam się zaintrygowana. Jeszcze bardzie mnie zaciekawiło to, że „Bowie w Warszawie” jest dramatem. Zresztą został on już zaprezentowany na scenie Teatru Studio w reżyserii Marcina Libera. O czym jest ta historia może zaskoczyć wszystkich tych, którzy spodziewają się dokładnie tego, co sugeruje tytuł. Czytaj dalej
Archiwa tagu: David Bowie
„Please kill me. Punkowa historia punka” – Legs McNeil, Gillian McCain
Kiedy zechcemy przyjrzeć się bliżej temu, jak zmieniała się kultura, a w tym muzyka w drugiej połowie XX wieku, prędzej czy później będziemy mieli do czynienia z pukiem. Skąd się wziął? Gdzie się narodził? Czy miał wpływ na politykę, na modę, albo sztukę? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w książce „Please kill me. Punkowa historia punka”. Jej autorami są Legs McNeil oraz Gillian McCain. Pierwsza osoba, którą wymieniłam, to amerykański dziennikarz muzyczny. Właśnie on jest jednym z trzech z założycieli kultowego pisma „Punk”, od tego magazynu wywodzi się nazwa subkultury punkowej. Natomiast Gillian McCain jest kanadyjską poetką, która koordynowała programy poetyckie w nowojorskim kościele św. Marka, w którym występowała choćby Patti Smith. Czytaj dalej
„David Bowie”, Paul Trynka. Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o Starmanie…
Paul Trynka, autor książki „David Bowie. Starman. Człowiek, który spadł na ziemię” przekonał mnie swoją poprzednią biografią: Iggy Pop. Open up and bleed. Zresztą obie książki dopełniają się w pewien sposób. Jeśli kogoś interesuje historia Iggy’ego, będzie chciał poznać bliżej Bowiego – i odwrotnie.
Należę do pokolenia, dla którego Bowie związany jest przede wszystkim z utworem Let’s Dance. Mogłabym nawet stwierdzić, że lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku minęły mi w połączeniu z dźwiękami wymienianej wcześniej piosenki oraz China Girl i Tonight śpiewanej z Tiną Turner. Tyle, że dzisiaj przywołuje to na myśl skojarzenia z kiczem.
Paul Trynka w biografii opisuje dzielnicę Brixton, położoną w południowym Londynie, gdzie w 1947 roku urodził się David Jones. Druga wojna światowa mocno wpłynęła na rodzinę przyszłego Starmana – zarówno matka, jak i ojciec mieli za sobą nieudane związki. Anglia powojenna była szara i biedna, jednak miała pewien urok. Dzieciaki wypełniały swoje wolne chwile bawiąc się w ruinach i lejach po wybuchach bomb.
Schludnie ubrany i zawsze czysty David wyróżniał się wśród rówieśników. Posiadał niesamowity urok, którym potrafił sobie zjednać nawet surowego dyrektora podstawówki. Kiedy młody chłopak poznał rock and rolla, postanowił, że zostanie muzykiem. Razem z przyjacielem Georgiem Underwoodem przeszli do szkoły Bromley Tech. To właśnie jego najbliższy kolega, podczas bójki o dziewczynę, uszkodził lewe oko Davida.
Niezwykły wygląd, stylowe ubrania, zainteresowania muzyką nie dały jeszcze szansy piętnastolatkowi na sukces muzyczny. Musiał bardzo długo pracować nad tym, by się wybić. A jednak posiadał to „coś”, na co każdy zwracał uwagę. Nie talent muzyczny, a charyzma Bowiego była bardzo zauważalna. Wszyscy również podkreślają, jak bardzo pracowity był młody muzyk.
Kilka pierwszych płyt Davida poniosło porażkę. Większość twórców zraziłaby się. A jednak Bowie nie dawał za wygraną. Cały czas uczył się na błędach. Właśnie one go ukształtowały. W pewnym momencie dwudziestojednoletni David oświadczył, że zostanie tancerzem – chodził na lekcje, grał w spektaklu Chmurę. Poznawał ciekawych ludzi. 1969 rok przynosi zmiany – wreszcie wydana zostaje Space Oddity, płyta, która da mu sławę.
Kariera zaczyna się rozkręcać za sprawą Amerykanki Angeli Barnett. Przez następne cztery lata ona stanowiła siłę sprawczą sukcesu swego przyszłego męża. Nietypowa para, głosząca otwartość związku nie przetrwała zbyt długo. Choć z tego małżeństwa Bowie ma syna Duncana.
Kolejne płyty z lat siedemdziesiątych wyniosły muzyka na szczyty. Nie chodzi o listy przebojów, a osiągnięcia twórcze. Powstało alter ego artysty: Ziggy Stardust. Nie sposób wymieniać kolejnych przebojów i wcieleń. Miały one olbrzymi wpływ na wielu muzyków i całe pokolenia – z czego nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Choćby utwór The men who sold the world znany memu pokoleniu z niezwykłego wykonania Nirvany, stworzony został przez Bowiego. To oczywiście tylko jeden z przykładów. Innymi muzykami, którzy wiele zawdzięczają Starmanowi są Iggy Pop, a nawet Freddie Mercury.
Książka Paula Trynki dokładnie opisuje przebieg kariery „Człowieka, który spadł na ziemię”. W niezwykle szczegółowy sposób rekonstruuje wszystko, co kształtowało muzyka. Biograf nie próbuje jednak określać orientacji seksualnej Starmana. Pokazuje raczej grę Bowiego. W czasach, kiedy homoseksualizm był tabu, Bowie otaczał się mężczyznami i ogłaszał gejem. Jednocześnie też miał mnóstwo przygód z kobietami.
Autor książki świetnie pokazał kolejne wcielenia Davida Bowiego. Starman jest mistrzem muzyki, ale geniuszem kreacji. Potrafił intrygować swoim wyglądem, wpływając ogromnie na popkulturę. Przy okazji P. Trynka – niejako na drugim planie – pokazał muzyczny świat drugiej połowy XX wieku. Obala też pewne mity – np. romans z Davida z Jaggerem, który przedstawiony został jako element autokreacji i promocji, a nie fakt. Z drugiej strony biograf nie idealizuje artysty. Bowie, jeśli chodzi o muzykę potrafił być bezwzględny, ostro rywalizując nawet z najbliższymi przyjaciółmi. I choć pod koniec lat sześćdziesiątych artysta był spóźniony w stosunku do wielkich muzyków wytyczających szlaki, teraz jego gwiazda wciąż błyszczy. A za sprawą najnowszej płyty Next Day, Bowie udowadnia, że jest jak feniks powstający z popiołów.
Za biografię dziękuję Wydawnictwu SQN