Książka Magdaleny Salik pt. „Płomień” miała premierę już jakiś czas temu. Zanim do mnie trafiła, zdążyła już zostać nominowana w ważnych konkursach literackich. Nie zwróciłam na nią początkowo uwagi, ponieważ nie śledzę dokładnie nowości związanych z fantastyką naukową. Tymczasem rozgłos, jaki zyskała powieść, skłonił mnie do tego, by przyjrzeć się bliżej „Płomieniowi”. Ostatnio trafiły mi się ciekawe książki z gatunku science fiction. Był to „Projekt Hail Mary”. Powieść napisał Andy Weir, autor zekranizowanego „Marsjanina”. Wydawnictwo Powergraph wiele lat wcześniej, zanim ta głośna książka trafiła do naszych księgarń, wydało równie ciekawą powieść „Mars” Rafała Kosika. To wydawnictwo specjalizuje się w publikowaniu tytułów godnych uwagi z gatunku science fiction. Właśnie Powergpraph wydało „Płomień” Magdaleny Salik.
W powieści poznajemy kilka wątków, które przeplatają się ze sobą i z czasem znajdziemy odpowiedź na pytanie, jak się ze sobą połączą. Najważniejszymi postaciami są Evelyn Brin oraz Albert Townsend. Mężczyzna jest astrofizykiem odpowiedzialnym za budową misji Płomień. Akcja książki rozgrywa się w niedalekiej przyszłości. Właśnie odkryto w galaktyce drugą Ziemię. Można na niej żyć, tyle że panuje na niej niska temperatura. Dlatego planetę nazwano Lodową Ziemią. Ludzkość chce po raz pierwszy ruszyć na podbój kosmosu. Pracą nad projektem „Płomień” kieruje charyzmatyczny Albert Townsend. Jako astrofizyk oraz inżynier technologii kosmicznych wie, jakich ludzi potrzebuje do budowy misji. Musi pozyskiwać ogromne fundusze i wymaga to zarażenia entuzjazmem całego świata, głów państw oraz wielkich firm. To się udaje, gdyż cała ludzkość wpatrzona jest w kosmos.
Albert zaprasza do projektu psycholożkę moralności Ewelyn Brin. Kobieta zajmuje się kwestiami etyki, a jej zadanie polega na tym, żeby temat misji był stale podsycany i obecny w mediach. Gdyby zaufanie społeczne zniknęło, wyprawa byłaby skończona. Kobieta dba o to, by rozwiązywać problemy natury etycznej. Okazuje się, że nowe technologie tak się rozwinęły, że człowiek ze swoją moralnością za nią nie nadąża. Nie wiadomo co jest dobre, a co może okazać się złe. Evelyn czuwa nad tymi kwestiami, zwracając uwagę na sprawy niejednoznaczne. Brin i Townsend przyciąga coś ku sobie. Ich znajomość przestaje być relacją koleżeńską. Co z tego wyniknie?
Poznajemy także Wynfreda i Jake’a. Mężczyzn, którzy walczą o przetrwanie. W miejscu, w którym się znajdują, trwa nieustanne polowanie. Każdy walczy o wodę, a może o coś więcej. Z czasem dowiadujemy się, że bohaterom grożą kanibale. Ten wątek jest najbardziej tajemniczy i podczas lektury zastanawiamy się, dokąd nas poprowadzi ta historia.
Magdalena Salik skonstruowała powieść w taki sposób, byśmy musieli nieustannie zastanawiać się nad problemami, które dręczą naszych bohaterów. Oglądamy przede wszystkim prace nad przygotowaniem misji „Płomień”. Kwestie techniczne to jedna strona medalu, druga to przygotowanie ludzi do wyprawy. Pojawiają się opisy nowych technologii, np. napędu mikrofalowego, czy kwestia mapowania mózgu. Ten ostatni problem zmusza czytelników do myślenia. Jak daleko można się posunąć, jeśli chodzi o ingerowanie w ludzki umysł?
Podczas lektury powieści „Płomień” czytelnicy muszą dokonać pewnego wysiłku intelektualnego i skupić się na wątkach, jakie się pojawiają. Powieść trzyma w napięciu, choć to nie zwroty akcji są tu najważniejsze. Wszystko przez zmieniające się narracje i wątki oraz problemy, jakie porusza pisarka. To sprawia, że chcemy jak najszybciej poznać powiązania, przez co trudno się oderwać od książki. Magdalena Salik opowiada nam o człowieku, posługując konwencją science fiction. Zmusza nas do zadawania pytań na temat ludzkiej kondycji i o tym, jak daleko mogą posunąć się wynalazcy, a dzięki ukazaniu perspektywy Evelyn, widzimy na czym polega odpowiedzialność twórców „Płomienia”. Kwestia etyki nauki jest tu mocno podkreślana, ale autorka nie podsuwa nam odpowiedzi. Sami musimy rozstrzygnąć, jakie jest nasze zdanie. Po odłożeniu książki, jeszcze długo będziemy się zastanawiać nad problemami poruszonymi przez pisarkę.