Książka Magdaleny Salik pt. „Płomień” miała premierę już jakiś czas temu. Zanim do mnie trafiła, zdążyła już zostać nominowana w ważnych konkursach literackich. Nie zwróciłam na nią początkowo uwagi, ponieważ nie śledzę dokładnie nowości związanych z fantastyką naukową. Tymczasem rozgłos, jaki zyskała powieść, skłonił mnie do tego, by przyjrzeć się bliżej „Płomieniowi”. Ostatnio trafiły mi się ciekawe książki z gatunku science fiction. Był to „Projekt Hail Mary”. Powieść napisał Andy Weir, autor zekranizowanego „Marsjanina”. Wydawnictwo Powergraph wiele lat wcześniej, zanim ta głośna książka trafiła do naszych księgarń, wydało równie ciekawą powieść „Mars” Rafała Kosika. To wydawnictwo specjalizuje się w publikowaniu tytułów godnych uwagi z gatunku science fiction. Właśnie Powergpraph wydało „Płomień” Magdaleny Salik. Czytaj dalej
Archiwa tagu: misja
„Królowa głodu” – Wojciech Chmielarz
Wojciech Chmielarz zdobył sporą popularność, jako autor powieści kryminalnych. Niedawno wydana „Królowa głodu” jest jednak zupełnie inna. Książka po raz pierwszy wydana została w 2014 roku, a teraz została wznowiona przez wydawnictwo Marginesy. Autor w tym przypadku postanowił wybrać odmienną formę, niż tę do której się przyzwyczailiśmy. Otrzymujemy książkę postapokaliptyczną, w której znajdziemy też elementy horroru, czy – co najbardziej zaskakujące… westernu.
Akcja książki rozgrywa się w postaokaliptycznym świecie, który ma za sobą dwie nie tak dawne wojny. Nieliczni ludzie, którym jakimś cudem udało się przetrwać, wciąż jeszcze się nie otrząsnęli po tym, co ich spotkało. Sądząc po ich zachowaniu, musiało to być przerażające. Księstwo Kuźni Zachodu przegrało w tej nierównej walce. Nie miało takich sił, by odeprzeć atak Korporacji. Opuścili je sojusznicy, którzy ostatecznie nie pojawili się w najważniejszym momencie. Teraz są to tak właściwie ziemie niczyje. Czego zatem szuka tu Holender Bram?
Większość śmiałków przybywa tu w poszukiwaniu żywmetalu. Cenny kruszec ma niezwykłe właściwości. Wizja znalezienia go wywołuje u ludzi jeszcze większe szaleństwo, niż w przypadku gorączki złota. W Kuźni jednak czeka na nich rozczarowanie. Trafiają do wyludnionego miejsca, naznaczonego głodem i epidemiami. Do tego w lasach grasują niebezpieczne bestie. Jednego z nich spotka Bram Huygens. Na pomoc w starciu ze żlebodźwiedziem przychodzi Piotr Lisiecki. Ta dwójka spotka się jeszcze nie raz.
W „Królowej głodu” spotkamy wiele ciekawych postaci. Przez chwilę będziemy musieli się zastanowić, kto tu jest naprawdę głównym bohaterem. Bram Huygens niekoniecznie będzie tym, kogo polubimy najbardziej. Poznamy szeryfa, myśliwego Lisickiego, Ellen, ale są jeszcze inne postacie na drugim planie, które nas zaskoczą, choćby doktor Carridan i Stary. Wszyscy oni okażą się wielowymiarowi i barwni. Na dodatek Wojciech Chmielarz zmusza nas do podjęcia zabawy w skojarzenia. Każda z tych postaci będzie nam kogoś przypominała i tego typu nawiązań literackich będzie całkiem sporo.
Główny bohater powieści ma pewne zadanie do wykonania. Jego misja jest właściwie niemożliwa do wykonania w pojedynkę w tym okrutnym świecie. Bram potrzebuje sojuszników i pomocy, gdyż nie zna ani Kuźni, ani tego co skrywa się w wyludnionych miejscach. Niestety wszyscy patrzą podejrzliwie na obcego, który nie przywiózł ze sobą typowego ekwipunku poszukiwacza żywmetalu, czy kupca. Jego wyprawa okaże się brzemienna w skutki, a nasz bohater nie raz zazna poczucia porażki. W tym świecie czuje, że wszyscy chcą go wykorzystać i zdradzić. Bram nie za bardzo wie, jak wziąć sprawy w swoje ręce. Zobaczymy, czy mu się to uda i kto ostatecznie okaże się przyjacielem, a kto zdrajcą.
Historia, jaką poznajemy, zaskakuje czytelnika nie raz. Wojciech Chmielarz zadbał o to, by nie brakowało zwrotów akcji. Świat przedstawiony jest dopracowany. Rzeczywistość jaką otrzymujemy kojarzy się chwilami z Dzikim Zachodem, trafiamy też do mrocznych lasów, opuszczonych osad. Szczegóły, jakie widzimy, mają tu znaczenie, dlatego warto uważnie śledzić akcję. Każda z postaci również wnosi coś do opowieści. Autor tak przedstawił historię, by nas zaintrygować. Nie będziemy się nudzili podczas lektury. Ciągle coś się dzieje. Choć podałam na początku, jakimi gatunkami posłużył się Wojciech Chmielarz, to nie dodałam, że nie zabrakło również zagadki do rozwiązania. Kiedy wydaje nam się, że już wszystko jest jasne, to za chwilę się okaże, że nie zabraknie też elementu zaskoczenia. Dlatego trudno oderwać się od książki, bo do samego końca coś się dzieje. Warto zwrócić uwagę, że pisarz bawi się konwencjami i świetnie się w tym czuje. Nie brakuje też ironii, pojawią się elementy humorystyczne, byśmy może choć na chwilę rozładowali napięcie. Nawet, gdy oglądamy ataki chudzielców, jest zarówno strasznie, jak i z pewnym dystansem. Dlatego bawiłam się świetnie podczas lektury i mam nadzieję, że wkrótce doczekam się drugiej części.
„Pamiętnik 8-bitowego wojownika. Tom 5. Tryb misji” – Cube Kid
Niekiedy mam wrażenie, że moje dzieci posługują się zupełnie innym językiem, niż ja. Zwłaszcza, gdy zaczynają opowiadać o swoich przygodach z gier komputerowych. Wtedy zaczynam tracić wątek i trzeba mi pewne rzeczy po kilka razy powtarzać, albo pokazać, inaczej ani rusz, nie pojmę. Dlatego, kiedy początkowo syn zaczął opowiadać o książce „Pamiętnik 8-bitowego wojownika” Cube Kida, podchodziłam do tego sceptycznie. Zaczęłam się zastanawiać, czy powieść ze świata Minecrafta to coś wartego uwagi? Biorąc pod uwagę, że dzięki niej dzieciaki czytają, stwierdziłam, że może jednak warto dać tej serii szansę. Czytaj dalej
„Distortion” – Cezary Zbierzchowski
Sporo jest powieści o tematyce wojennej, które weszły już do kanonu literatury. Wystarczy wspomnieć „Na Zachodzie bez zmian” E. M. Remarque’a, czy „Komu bije dzwon” oraz „Pożegnanie z bronią” E. Hemingwaya. Spore wrażenie swego czasu zrobiły na mnie „Rzeźnia numer pięć” K. Vonneguta i „Paragraf 22” J.Hellera. Książka Cezarego Zbierzchowskiego pt. „Distortion” również dotyka koszmaru, jakim jest wojna. Różni się jednak od wymienionych przeze mnie tytułów, ponieważ mamy do czynienia z fantastyką naukową. Czytaj dalej
„Księżycowy pył. W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na Ziemię” – Andrew Smith
NIe sposób dzisiaj sobie wyobrazić, co czuli ludzie 20 lipca 1969 roku, kiedy siedzieli przed ekranami telewizorów i oglądali transmisję z lotu na Księżyc. Jeszcze trudniej uświadomić sobie emocje, jakie toworzyszyły członkom misji Apollo 11. Dzisiaj, pół wieku po tym wydarzeniu, warto dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat. Książka Andrewa Smitha „Księżycowy pył. W poszukiwaniu ludzi, którzy spadli na Ziemię” pozwala nam zbliżyć się nieco zarówno do ludzi, zdobywców Księżyca, jak i poznać konteskst społeczny i kulturowy tego zagadnienia. Można odnieść wrażenie, że po pięciu dekadach od tamtych wydarzeń, mimo olbrzymiego postępu technologicznego, pod względem lotów kosmos, jesteśmy w tym samym miejscu. Publikacja, po którą sięgnęłam, pozwala znaleźć odpowiedź na to dlaczego tak się stało i czy rzeczywiście nie spoglądamy ku gwiazdom. Czytaj dalej
„Trzmielowy jeździec” – Verena Reinhardt
Książki o pszczołach, trzmielach i innych owadach co jakiś czas pojawiają się na naszym rynku wydawniczym. Tym razem jednak nieco inaczej niż zwykle. „Trzmielowy jeździec” nie jest propozycją czytelniczą dla maluchów, które oglądają „Pszczółkę Maję”. To powieść fantastyczna dla młodszej młodzieży, która nieco już wyrosła z baśniowych historii, ale jeszcze nie sięga po tytuły popularnonaukowe na temat entomologii, za to lubi się świetnie bawić podczas lektury. Dzięki książce Vereny Reinhardt dobrej rozrywki nie zabraknie, nie tylko z tego względu, że historia liczy sobie aż 540 stron. Czytaj dalej