„Pod słońcem” – Julia Fiedorczuk

Pod słońcem, Julia FiedorczukJulia Fiedorczuk znana jest czytelnikom nie tylko dzięki swoim tekstom prozatorskim, ale również twórczości poetyckiej. W 2018 roku, za tom „Psalmy” została uhonorowana Nagrodą Poetycką im. Wisławy Szymborskiej. Dwa lata wcześniej za powieść „Nieważkość” nominowano ją do Nagrody Literackiej Nike. Do tej pory czytałam jedynie  zbiór opowiadań „Bliskie kraje”, który bardzo mi się podobał, choćby ze względu na poetycki język. Książkę „Pod słońcem” wiele łączy ze zbiorem opowiadań, choćby wrażliwość w jaki autorka opisuje przemijanie człowieka. Miłość i śmierć to dwie tajemnice, z którymi bohaterowie muszą się zmierzyć.

Ludzka pamięć bywa zwodnicza, ale i zaskakująca. Wystarczy czasami jakaś drobnostka, zapach, by przeniosła nas do świata, który został gdzieś głęboko wepchnięty poza świadomość. I po tym impulsie nagle odżywa. Czy odtwarzamy przeszłość w sposób właściwy, zgodny z tym, co się wydarzyło? Bohaterów powieści „Pod słońcem” owa pamięć niekiedy zwodzi, jest jak podziemna rzeka, która wybija w niespodziewanym miejscu.

Akcja powieści rozgrywa się w wielu miejscach, choć bardzo istotne jest Podlasie. Na tym terenie obok siebie żyli ludzie wielu narodowości. Owa wielokulturowość i wielojęzyczność często wywoływała konflikty. Zauważył to Ludwik Zamenhof, który pochodził z Białegostoku i obserwując do czego prowadzi bariera językowa, wpadł na pomysł stworzenia języka uniwersalnego. Rozwiązaniem tego problemu miało się stać stworzone przez niego esperanto.

Głównymi bohaterami są Michał i jego żona Miłka. Oboje są nauczycielami w powojennej wiejskiej szkole. Przez karty tej powieści przewija się jednak znacznie więcej postaci. Ich losy splatają się ze sobą, krzyżują, ale nie tylko ludzie są tu ważni. Oglądamy naturę i przyrodę, która trwa niezmiennie, mimo że człowiek wpływa na nią swoimi działaniami.

Oglądamy człowieka uwikłanego w codzienność. Zwykłe czynności nabierają znaczenia, choć są ulotne ze względu na ułomność pamięci. Bohaterowie żyjący na wsi mogą wspierać się w rekonstruowaniu przeszłości porami roku, przypominaniem sobie, co w danym momencie robili. Tak jak w starotestamentowej „Księdze Koheleta” zauważamy, że  wszystko ma swój czas. Przychodzi moment siania i zbierania płodów ziemi. Rytm natury ma znaczenie, a nie wojny, epoki, które w powieści „Pod słońcem” się mieszają. Mimo tych pewnych trudności, uważnemu czytelnikowi uda się ustalić chronologię zdarzeń.

Julia Fiedorczuk kreśli opowieści o ludziach naznaczonych przez dramaty, jakie ich spotykają. Historia ma na nich wpływ, ale nie ona jest najważniejsza. Istotne jest ukazanie pamięci, odkrywania swej tożsamości. Życie jednostki autorka pokazuje w różnej perspektywie, również przez pryzmat przyrody. Widzimy odchodzenie bohaterów i trwanie tego co niezmienne. Śmierć jest tu tajemnicą, ale również częścią życia, tak samo istotną jak miłość i równie nieodgadnioną.

„Pod słońcem” to powieść szkatułkowa, która pozwala nam zanurzać się w skomplikowane historie bohaterów. Ich losy przywołują na myśl twórczość Małeckiego czy nawet J. J. Kolskiego. Poznajemy dziwaków i odmieńców, takich jak Marianna Zającowa nazywana kochanicą diabła, Jewdokia Ziemakowa rodząca martwe dzieci czy Jurka, wrażliwego słuchacza szumów ziemi. Obok siebie żyją ci ludzie i choć tak odmienni, widzimy ich również w szerszej perspektywie, jak funkcjonują w swojej społeczności. To jeszcze nie koniec, ponieważ Julia Fiedorczuk łączy te ludzkie historie z przyrodą. Rośliny, zwierzęta i ludzie stanowią tu całość, a ukazanie pewnego elementu tej opowieści z punktu widzenia sówki okazuje się świetnym zabiegiem.

Dzięki najnowszej powieści Julii Fiedorczuk poznajemy na pozór zwykłych bohaterów. W toku narracji wyczuwamy jednak niezwykłą wrażliwość i czułość, co oddaje również poetycki język zastosowany przez autorkę. Okazuje się, że mimo przeciwności losu, uwikłania w historię, wszystkie postacie coś łączy. Widzimy ludzi stanowiących część natury, czy tego chcą czy nie. Pisarką świetnie ukazuje ich wrażliwość, wpisując ją w to co jest częścią naszego życia. Miłość, śmierć dzięki pamięci mogą odżywać, nawet w niedoskonały sposób, bo jedyny jaki jest bohaterom dany. Warto się zanurzyć w ten pełen czułości świat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *