„Podziemie. Największy zamach w Tokio” – Haruki Murakami

Podziemie, Haruki MurakamiHaruki Murakami dla większości z nas jest powieściopisarzem, choć nie wszystkie jego książki, jakie czytałam, były fikcją literacką. Tak było choćby w przypadku tytułu „Zawód: powieściopisarz”. Teraz miałam okazję odkryć japońskiego twórcę w roli reportera. „Podziemie. Największy zamach w Tokio” to zbiór rozmów z ofiarami ataku terrorystycznego sekty Ōmu oraz ludźmi, którzy do tej grupy należeli. Książkę z języka angielskiego przetłumaczył Michał Kłobukowski.

Wielu z nas pewnie nie pamięta, jakie wydarzenie wstrząsnęło Japonią 20 marca 1995 roku. Tego dnia kilku czlonków sekty Najwyższa Prawda wsiadło do różnych kolejek metra i rozpyliło tam sarin. Ten trujący gaz znajdował się w zwyczajnych foliowych workach owiniętych w gazety. Zamachowcy upuścili pakunki na podłogę, a następnie do ich przebicia posłużyli się ostrymi końcami parasoli. Sami wysiedli z pociągów, nim sarin zaczął zbierać swoje żniwo. Gaz przyczynił się do śmierci kilkunastu osób, ale kilkaset uległo zatruciu. Jego konsekwencje będą odczuwali do końca życia.

Murakami dotarł do wielu ofiar zamachu. Odbył rozmowy z tymi ludźmi i zebrał je w książce, która powstawała przez cały rok 1996. Nie wszyscy jednak zgodzili się na publikację swoich wypowiedzi. Mimo to powstała książka całkiem pokaźna, bo licząca niemal pięćset stron. Autor pokazał czytelnikom, jak zachowywali się ofiary zamachu. Widzimy zarówno pracowników, którzy zajmowali się sprzątaniem dziwnego pakunku z wagonu, jak i różne reakcje osób, które znalazły się w miejscu ataku. Ich zachowanie może nas zaskoczyć, ale szybko uświadamiamy sobie, że autor zmierza nie tylko do tego, byśmy stworzyli sobie wizję tego nietypowego zamachu. Z każdą kolejną relacją budujemy obraz współczesnej Japonii, a dokładniej mentalności jej mieszkańców.

Zachowoanie ludzi w metrze to jedna z kwestii, jakie porusza Haruki Murakami. Kolejny problem to sekta Ōmu. Autor zmusza nas do zadawania sobie pytań. Kim byli ludzie należący do Najwyższej Prawdy?  Dlaczego zaufali swojemu przywódcy do tego stopnia, że byli zdolni do rozpylenia sarinu? Przecież mieli świadomość konsekwencji tego czynu, a mimo to wykonali polecenie Shōkō Asahary.

Dla pisarza rozmowy z ofiarami zamachu to okazja, by lepiej przyjrzeć się japońskiemu społeczeństwu. Autor reportażu ukazuje przedstawicieli różnych grup i oddaje im głos. Pozwala ofiarom na odkrycie emocji towarzyszących im na co dzień od momentu zamachu, aż do momentu rozmowy z pisarzem. Zaskakują wspomnienia rozmówców, którzy mimo złego samopoczucia za wszelką cenę chcieli udać się do pracy. Inni pomagali tym, którzy zasłabli, albo potrafili znaleźć rozwiązanie w sytuacji, gdy mimo długiego oczekiwania nie pojawiły się karetki. Murakami dociera tam, gdzie innym by się nie udało ze względu na swoją otwartość. Potem oddaje te relacje w stylu, jaki znamy z jego powieści. Tam również pisarz skupia się na ludziach niedopasowanych społecznie, w przeciwieństwie jednak do historii fikcyjnych, tutaj ci ludzie są członkami sekty Najwyższa Prawda.

We wstępie „Podziemia” autor pisze, co zainspirowało go do napisania tej książki. Był to artykuł w prasie kobiecej o człowieku, który czuł się dyskryminowany w pracy po tym, jak został ofiarą zamachu. Murakami chciał zrozumieć, dlaczego doszło do ataku terrorystycznego, a dopiero rozmowy z ofiarami zamachu i członakmi sekty dały mu pewien obraz. Natomiast czytelnicy po lekturze każdej kolejnej rozmowy zobaczą, jak niewiele wiedzieli o społeczeństwie japońskim i choć książka powstała ćwierć wieku temu, to wydaje się niezwykle aktualna, a problemy tutaj poruszone okażą się wielowymiarowe.

  1. Ta książka jest na mojej liście „do przeczytania”, odkąd dowiedziałem się o planach jej publikacji. Cieszę się, że ta wydana w 1997 roku pozycja w końcu doczekała się polskiego przekładu, ale przyznaję, że dotychczasowy wydawca Murakamiego prowadzi nieco dziwną politykę, nie decydując się na zakup praw do tej pozycji – tak jakby tylko literatura piękna w wykonaniu Murakamiego była warta tłumaczenia. Dlatego tym większe brawa dla wydawnictwa Czarne, że umożliwia nam poznanie tego reportażu w rodzimym języku.

    • Bardzo zaskoczył mnie fakt, że tak długo musieliśmy czekać na polskie wydanie tej książki. Mimo to „Podziemie” nadal jest warte uwagi, ponieważ problemy poruszane w reportażu wydają się być aktualne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *