Lubię krótkie formy, więc zainteresowała mnie seria „Opowiadania amerykańskie” Wydawnictwa Czarne. Dostępne są w niej na razie trzy tytuły. Wydawca podaje, że w serii pojawiać się będą ważne współczesne debiuty i zbiory powstałe przed laty. Dlaczego są tu tylko teksty amerykańskie? Twórcy serii piszą: „Opowiadania są gatunkiem narodowym Ameryki, jej rdzeniem, nerwem, pulsem. Precyzyjne i gęste, znakomicie opisują rzeczywistość (a czasem nadrzeczywistość), chwytają historie i obrazy. Dla literatury są tym, czym jazz dla muzyki”. Trudno przejść obojętnie obok takiego zdania, więc jak tylko miałam okazję sięgnęłam po zbiór pt. „Sekretne życie pobożnych kobiet” Deeshy Philyaw. Mamy do czynienia z debiutancką książką tej autorki, ale łatwo się domyślić, że w USA opowiadania nie przeszły bez echa.
W zbiorze pt. „Sekretne życie pobożnych kobiet” znajdziemy dziewięć opowiadań. Łącznikiem między nimi jest już tytuł, ale można się pokusić o trzy hasła, które połączą wszystkie historie: religia, wychowanie oraz czarne kobiety. Kształtowane w sposób, który ma sprawić, że nie będą miały złudzeń na to, jaka czeka ich przyszłość. Nagrodą za wszystkie cierpienia w życiu doczesnym ma być raj. Czy oznacza to, że trzeba porzucić marzenia, pragnienia oraz zgiąć kark i poddać się oczekiwaniom, jakie stawia się młodym kobietom?
Deesha Philyaw napisała zbiór opowiadań o osobach, które poszukują dla siebie własnej drogi. Nie zawsze chcą powielać to, czego doświadczyły ich czarnoskóre matki i babki. Zobaczymy, czy im się to udaje. Młode kobiety mają dystans do roli, którą powinny przyjąć. Widzimy też toksyczne relacje rodzinne. Kolejne pokolenia próbują uniknąć błędów matek, ale nie zawsze tak się dzieje. Niekiedy powtarzają te role i nie potrafią się z nich wyrwać. Czasem tęsknią za bliskością z matką. W opowiadaniu „Ciasto z brzoskwiniami” dziewczynka wyobraża sobie, że przychodzi do jej domu sam Bóg, by skosztować najlepszego cobblera na świecie. Tak naprawdę jej mama ma romans z pastorem. Dziewczynka utożsamia duchownego z samym Stwórcą.
Jak powinno być zbudowane opowiadanie? U Deeshy Philyaw mamy do czynienia z klasyczną formą tego gatunku. Otrzymujemy zwięzłe i dopracowane historie. Nie brakuje jednak zabawy z formą, jak np. w opowiadaniu „Jak kochać się z fizykiem?”, która przypomina instrukcję obsługi. Autorka nawiązuje w humorystyczny sposób do różnego rodzaju poradników podpowiadających nam, jak osiągnąć szczęście. Wykorzystuje to po to, by dać nam interesującą historię.
Podczas lektury zbioru widzimy, jak trudna może być egzystencja ludzi o czarnym kolorze skóry. Jednocześnie jest to książka uniwersalna o tym, jaką cenę trzeba zapłacić za poszukiwanie wolności. Autorka jednak nie skupia się na mroku, ale pisze o postaciach z humorem i czułością. Zwięzła forma i zgrabny język nadają wyrazu bohaterkom i ich zmaganiom. Oglądamy różne oblicza hipokryzji oraz poszukiwanie wolności w zgodzie bądź bez zgody zasad ustalonych przez mężczyzn ponad dwa tysiące lat temu. Jednak Deesha Philyaw nie wyszydza ludzi wierzących, nie ocenia. Zostawia to czytelnikom. Przeczytałam gdzieś, że na podstawie opowiadań powstaje serial na HBO Max. Ciekawa jestem, co będziemy mogli zobaczyć, gdyż jeśli chodzi o opowiadania, wiele się dzieje między słowami. Odbiorca dokonuje interpretacji, odkrywa też ogrom emocji ukrytych w tych zwięzłych tekstach. Chociaż opowiadania ze zbioru „Sekretne życie pobożnych kobiet” nie są długie, za to za każdym razem zmuszają do refleksji i zostają w pamięci.
PS Opowiadania na język polski przełożył Rafał Lisowski.
Dawno już nie czytałam opowiadań, a po Twojej opinii, czuję się zachęcona do poznania bliżej tych interesujących kobiet. Pytanie tylko, czy zdążę zanim pojawi się serial… 😉
Nie mam pojęcia, kiedy pojawi się serial, myślę jednak, że ciekawe może być porównanie obrazu ze słowem pisanym. 😀
Bardzo intryguje mnie ta książka. A dzięki Tobie tylko utwierdziłam się, że muszę po nią sięgnąć.
Opowiadania są naprawdę warte uwagi. Największe wrażenie zrobiła na mnie historia pt. „Ciasto brzoskwiniowe”. Aż musiałam sprawdzić przepis w internecie, choć tu zupełnie o coś innego chodzi, niż jedzenie smacznego deseru.