Trochę późno piszę o literackiej Nagrodzie Nobla, która w tym roku przypadła Swietłanie Aleksiejewicz, a przecież ta autorka nie jest mi obca. W czwartek Akademia Szwedzka ogłosiła werdykt. Swietłana Aleksiejewicz została uhonorowana literackim Noblem „za polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach”. W tym roku ta znana i popularna autorka reportaży była często wymieniana jako faworytka. Kiedy ogłoszono, że została laureatką literackiego Nobla, uświadomiłam sobie, że po raz pierwszy tę nagrodę otrzyma osoba, która pisze reportaże. Czytaj dalej
Archiwa tagu: reportaż
„Belfast. 99 ścian pokoju” – Aleksandra Łojek
Z pozoru Belfast jest zwyczajnym miastem. Można tu przyjechać i nie zauważyć niczego niezwykłego. Jednak książka Aleksandry Łojek „Belfast. 99 ścian pokoju” jest jak lupa, która zbliża nas do problemu. Otrzymujemy portret, widzimy miasto z bliska, jednocześnie próbujemy zrozumieć jego mieszkańców. Bo bez ludzi nie byłoby przecież takie wyjątkowe. Czytaj dalej
„Usypać góry. Historie z Polesia” – Małgorzata Szejnert
Miłośnikom reportażu nie trzeba przedstawiać Małgorzaty Szejnert. Dziennikarki, która za swoją twórczość była wielokrotnie nagradzana. W ubiegłym roku została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, doceniono ją za zasługi w budowaniu niezależnej prasy, za wszystko, co zrobiła dla rozwoju współczesnej publicystyki. Dla wielu twórców, którzy zajmują się literaturą faktu, jest wielkim autorytetem.
„Usypać góry. Historie z Polesia” to opowieść o miejscu, w którym spotykało się wiele narodowości. Żyli tu Polacy, Białorusini, Litwini, Żydzi. Wielka historia sprawiła, że nagle zniknął świat wielkich magnatów, bogatej szlachty, chłopów i ich panów, cadyków, kupców i przemysłowców. Nawet po słynnym kołtunie polskim nic nie zostało. Czytaj dalej
„1945. Wojna i pokój” – Magdalena Grzebałkowska
Książki Magdaleny Grzebałkowskiej nie pozostają na rynku wydawniczym bez echa. Biografia „Beksińscy. Portret podwójny” cieszyła się sporym powodzeniem, podobnie wcześniejszy „Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego”. Tym razem autorka portretuje nie konkretną osobę, a rok. Taki, który kojarzy się z końcem wojny. Jaki był? Wydawać by się mogło, że ludzie już żyli nadzieją. Czy rzeczywiście był to czas radości?
Siedemdziesiąt lat temu skończyła się druga wojna światowa. Jednak wbrew temu, co się dziś powszechnie uważa, nie był to czas szczęścia, a wielkiego strachu, niepewności, obaw. Ludzie, którym udało się przetrwać, teraz nie wiedzą, co się z nimi stanie, czy będą mieszkać w granicach Polski. Przecież jeszcze nie wiadomo, jak dokładnie przebiegać będą granice. A to dopiero początek pytań… Czytaj dalej
„Inny front” – Miłada Jędrysik
Premierę książki „Inny front” Miłady Jędrysik Wydawnictwo W.A.B. wyznaczyło na 18 marca. Autorka tej publikacji jest korespondentką wojenną, która relacjonowała przebieg konfliktów w byłej Jugosławii oraz Iraku. Teraz postanowiła pokazać swój zawód z perspektywy kobiety. Dziennikarki rzadko trafiają w centrum działań wojennych. Dlatego głos Miłady Jędrysik staje się cenny, gdyż możemy zobaczyć inne spojrzenie na kulisy pracy reportera.
Do tej pory częściej sięgałam po książki, w których wypowiadali się korespondenci wojenni – fotografowie. Doskonałym przykładem może być tytuł „Bractwo Bang Bang” Grega Marinovicha i Joâo Silvy. Jeśli chodzi o kobiety, to pośrednio o zawodzie reportera wypowiadała się Grażyna Jagielska, która od męża korespondenta wojennego przejęła zespół stresu pourazowego. Czytaj dalej
„Spustoszenie. Nieopowiedziana historia o katastrofie i dyktaturze wojskowej w Birmie” Emma Larkin
Właśnie dotarło do mnie, że gdy czytam reportaże, autorami są Polacy. Czym jak czym, ale tym akurat nasi dziennikarze mogą się pochwalić – Wańkowicz swoje zrobił, Kapuściński przetarł szlaki naszym twórcom na świecie. Gdybym się uparła, to mogłabym przecież zacząć od pozytywistów… Ale nie o tym miało być.
Co wiem zatem o reportażu na świecie? Nie tyle ile bym chciała, jak się okazuje. Dlatego dałam szansę książce Emmy Larkin, „Spustoszenie”. Reportaż został nominowany do Nagrody Dziennikarskiej im. Heleny Bernstein przyznawanej przez Nowojorską Bibliotekę Publiczną. Do sięgnięcia po tę książkę nie skłoniła mnie jednak nominacja do prestiżowej nagrody, ile problem, który został poruszony w reportażu.
W 2008 roku tropikalny cyklon uderzył w wybrzeża Birmy, powodując olbrzymie ofiary w ludziach. Dosłownie zmiótł z powierzchni ziemi całe wioski. Około dwa miliony osób zostały bez dachu nad głową. Przypuszcza się, że sto czterdzieści tysięcy osób straciło życie. Niepojęte były owe zniszczenia, ale najbardziej zagadkowe było postępowanie władz Birmy, które odrzuciły międzynarodową pomoc humanitarną. Uniemożliwiano działania obecnym w Birmie organizacjom pomocowym. Dopiero po kilku tygodniach reżim zdecydował się na złagodzenie stanowiska. Tylko, że wtedy dla wielu osób było już za późno. Trudno sobie wyobrazić jak długie musiały być trzy tygodnie, po których junta wreszcie zdecydowała się wpuścić pomoc, dla zwykłych ludzi. Takich, którzy stracili wszystko.
Emma Larkin dzięki wizie turystycznej dostała się do tego kraju tuż po cyklonie Nargis. Mogła obserwować olbrzymi chaos panujący w tym kraju. Nie było podstawowych środków do życia. Wokół zniszczenia, smród, rozkładające się ludzkie i zwierzęce szczątki.
Ten kataklizm doprowadził ostatecznie do pewnych zmian. Junta starała się utrzymać Birmę w izolacji, by nie stracić władzy. Kiedy jednak pomoc z Zachodu okazała się jedynym ratunkiem, w kraju zaczęły następować zmiany. Są one jednak powolne i sama Emma Larkin obawia się, że generałowie zastąpili mundury garniturami. Można mieć jednak pewną nadzieję, że coś się w tym kraju zmieni – na lepsze.
W książce „Spustoszenie” są nie tylko opisy cierpień mieszkańców tego biednego kraju, którym kataklizm zabrał wszystko. Dziennikarka nie ma zamiaru skupiać się na makabrycznych opisach. Bo je można sobie wyobrazić. Stara się opisać ogrom spustoszeń, jakie nastąpiły w człowieku po cyklonie Nargis. Opowiada też o współczesnej historii Birmy.
W kraju doszło też do innych spustoszeń: politycznych, gospodarczych i moralnych. Książka Emmy Larkin została podzielona na części. W jednej z nich opisuje historię reżimu oraz jak opozycja próbowała z nim walczyć. Zaskakuje, że tak wiele informacji nadal jest niepewnych. Choćby data urodzin generała Than Shwe, rządzącego przez wiele lat Birmą.
Dzięki „Spustoszeniu” mogłam dowiedzieć się nieco więcej o tym tajemniczym dla mnie kraju. Bo o Birmie kilka razy słyszałam, ale niekiedy media odwracją głowę od najważniejszych problemów świata, by oferować nam niczego nie wnoszącą do naszego życia sieczkę. Historia, kultura, religia Birmy są warte uwagi. Mam nadzieję, że przemiany zachodzące w tym kraju dają zwykłym mieszkańcom tego kraju jakąś nadzieję. Bo cierpień otrzymali już wystarczającą ilość.
Warto było przeczytać książkę amerykańskiej reportażystki. Poruszyła ważny temat, o którym warto było się dowiedzieć czegoś więcej. Lubię mieć pełny obraz. Tu zobaczyłam jak wyglądał kataklizm, do czego doprowadził, ale poznałam też wiele więcej. Poznałam historię miejsca, o którym niewiele się mówi. Myślę, że łatwo sobie wyobrazić, dlaczego Emma Larkin ukrywa się pod pseudonimem. Może dzięki zmianom, które zachodzą w Birmie, będzie mogła się ujawnić?