Na tę imprezę czekam przez cały rok. W lipcu w Sopocie już od czterech lat odbywa się spotkanie blogerów książkowych, pisarzy i czytelników. Słowem wszystkich tych, którzy kochają książki (jedni czytać, inni dodatkowo je pisać). Pomysłodawczyniami imprezy są Bookfa i Beata – widzicie je na zdjęciu, patrząc od lewej. One parę lat temu wpadły na ten pomysł i wszystko wskazuje, że wychowały sobie godnych następców, którzy to kontynuują. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Sopot
Literacki Sopot 2016
Dla miłośnika słowa pisanego Festiwal Literacki Sopot jest ważnym wydarzeniem. Przez cztery dni sierpnia można spotkać nad morzem naprawdę wiele osób ze świata książek. W tym roku tematem przewodnim była literatura izraelska, ale spotkania odbywały się już wcześniej. W maju miało miejsce spotkanie z Dawidem Grosmanem, ale prawdziwe święto miłośników czytania trwało od 18 do 21 sierpnia . Czytaj dalej
Literacki Sopot 2015 – dla dzieci i dorosłych
Należę do tej grupy miłośników książek, która lubi spotkania z twórcami. Cieszy mnie każda ciekawa powieść, a z autografem to już podwójnie. Natomiast Festiwal Literacki Sopot to wydarzenie, które zadowoli wielu miłośników nie tylko słowa pisanego. Oprócz licznych spotkań z twórcami, można było wziąć udział w koncercie zespołu Kafka Band, wysłuchać fragmentów powieści Šabacha, obejrzeć kilka filmów, pokazywano np.: „Grandhotel”, czy „Śmierć pięknych saren”. Tematem wiodącym tegorocznego Festiwalu była literatura (i kultura) czeska. Jednak nie zabrakło też autorów nominowanych do Nike, albo też innych ciekawych pisarzy. Impreza cieszyła się sporą frekwencją. Z roku na rok przybywa gości, którzy chcą posłuchać swoich ulubionych autorów. Puste krzesła jak na obrazku powyżej szybko się zapełniały. Na niektóre spotkania organizatorzy musieli je zwyczajnie donosić. Czytaj dalej
A może nad morze? Z książką 3

Zapraszamy blogerów książkowych 11 lipca do Sopotu. Więcej szczegółów wkrótce…
Deszczowa wersja Literackiego Sopotu
Niedziela postanowiła popsuć plany organizatorom Literackiego Sopotu. W związku z tym, że padał deszcz, trzeba było nieco zmieniać lokalizację, a zwłaszcza mieć baczne oko na książki, które nie lubią wody. Na szczęście te, które kupiliśmy, były zafoliowane, więc nic złego im się nie stało.
Na warsztatach „Emocje od Z do A” jeszcze udało nie zmoknąć. Dzieci posłuchały książki Tove Jansson, „Niebezpieczna podróż”. Sam tytuł nie wskazuje na to, że ma coś wspólnego z nudą – bo właśnie taki był temat niedzielnego spotkania. Okazuje się, że nudząc się, można przeżyć coś niesamowitego. Tak stało się z Zuzą, która po założeniu okularów, nagle trafia do świata Muminków. Sporo w nim grozy, ale też wiele się dzieje, no i dobrze się kończy. Dzieciakom najbardziej podobał się śnieg (czyli ścinki papieru), którym szczodrze sypali aktorzy. Joanna Trzaska tłumaczyła dorosłym, dlaczego warto się nudzić, bo przecież właśnie wtedy można się lepiej zrozumieć. Natomiast maluchy dowiedziały się podczas spotkania z Anną Uzarczyk, że nuda może być początkiem wielkiej przygody.
Po warsztatach udałam się na Kulturalną Plażę Trójki, na spotkanie z Mariuszem Szczygłem. Obfite opady deszczu sprawiły, że trzeba było się przenieść do pobliskiego Klubu Atelier. Tłum zaskoczył wszystkich. Część osób nawet nie próbowała dostać się do środka, tak byliśmy stłoczeni. Sama przyszłam na pół godziny przed rozpoczęciem, a już było dużo osób. Jednak po chwili zapanował tu olbrzymi ścisk. Mimo to warto było się pojawić, ponieważ Mariusz Szczygieł opowiadał niezwykle zabawnie i z polotem. Nawet wzbogacał nasze słownictwo o zapomniane wyrazy (jak dobrze pamiętam: hecny – robiący hecę, zadziorny). Michał Nogaś pytał dziennikarza przede wszystkim o antologię reportażu „100/XX”, bo przecież Szczygieł jest ekspertem w tej dziedzinie, ale wszystko odbywało się w żartobliwej atmosferze.
Nie mogłam też pominąć spotkania z Ignacym Karpowiczem. Odbywało się ono w Zatoce Sztuki, a prowadził je Juliusz Kurkiewicz. Za sprawą książki „ości” Karpowicz został nominowany do Literackiej Nagrody Nike. I od tego tytułu zaczęła się rozmowa – o serialach i poliamorii. Oczywiście prowadzący nie zapomniał zapytać o pierwowzory bohaterów tej powieści, bo nie jest tajemnicą, że autor oparł swą historię na żywych ludziach. Na szczęście dziennikarz nie pominął „Sońki”. Dowiedziałam się, że praca nad nią trwała aż siedem lat. Ignacy Karpowicz napisał kilka wersji, pierwsza miała aż 500 stron, ostateczna tylko 208. Padły pytania o możliwość wystawienia adaptacji „Sońki”. Autor stwierdził, że są takie plany, choć nie wiadomo, kiedy nastąpi ich ostateczna realizacja.
Żałuję, że Festiwal Literacki Sopot dobiegł końca. Na szczęście dzięki spotkaniom z moimi ulubionymi autorami, naładowałam baterie. Teraz mogę ruszać do pracy. Widzę też że impreza cieszy się sporym powodzeniem. Pewnie w przyszłym roku organizatorzy wezmą to pod uwagę, że może być spory tłum. Na przykład na warsztaty „Emocje od Z do A” cieszyły się w niedzielę takim powodzeniem (mimo niepewnej pogody), że dzieci zwyczajnie w świecie się nie mieściły na przygotowanym dla nich miejscu. Zaś dzięki Michałowi Nogasiowi nie jest już tajemnicą, że za rok można się spodziewać w Sopocie literatury czeskiej. Ciekawe, kto zostanie zaproszony?
Sobota z Literackim Sopotem
Pewnie nikogo nie zaskoczę, kto tu czasami zagląda, że dzisiaj również spędziliśmy dzień na spotkaniach z pisarzami oraz uczestnicząc w warsztatach. Literacki Sopot trwa, więc trzeba to odpowiednio wykorzystać. Zakupy książkowe uznaję za udane, od poniedziałku będziemy mieli co czytać.
Dzięki warsztatom: „Emocje od Z do A” dowiedziałam się, że Joanna M. Chmielewska pisze książki dla dzieci. Do tej pory czytałam jej prozę skierowaną do dorosłych. Aktorzy z Teatru Miniatura, podobnie jak wczoraj, czytali dzieciom tekst, który potem był pretekstem do rozmów dorosłych i zajęć dla dzieci. Mój sześcioletni syn podsłuchał, że książka ?Niebieska niedźwiedzica? spowoduje, że będzie płakał, ale nic takiego się nie stało. Tyle, że poznana historia doskonale pokazuje jak czują się osoby, które nie wpisują się w schemat i czymś różnią się od pozostałych – w tym przypadku kolorem futra.
Michał Nogaś na Kulturalnej Plaży Trójki rozmawiał z Sylwią Chutnik. Dzięki spotkaniu utwierdziłam się w przekonaniu, że to co pisze autorka, jest warte uwagi. Prowadzący skupił się na ostatniej książce Chutnik: „W krainie czarów”. O tym zbiorze opowiadań niedawno pisałam, ale otrzymałam dodatkowe wskazówki i tropy interpretacyjne. Dowiedziałam się też jak doszło do powstania niektórych z tych tekstów. Autorka udowodniła, że nie tylko pisze z pazurem, ale ma sporo do powiedzenia o literaturze, współczesności, a nawet wulgaryzmach. Nie zawiedli też licznie przybyli goście, zresztą pogoda zachęcała do przyjazdu na plażę i posłuchania Sylwii Chutnik.
W tym czasie, kiedy słuchałam autorki „Cwaniar”, dzieciaki poszły do klubokawiarni 3siostry na projekcję filmu animowanego: „The lost thing”. Oczywiście najważniejsze były dla nich warsztaty o charakterze plastycznym, nawiązujące do książką „Zgubione, znalezione” Shaun Tan, znanego na świecie ilustratora i pisarza.
Nie mogłam też pominąć spotkania z Małgorzatą Rejmer. Za książkę „Bukareszt. Kurz i krew” została nominowana do Literackiej Nagrody Nike. Młoda autorka opowiedziała licznie zgromadzonym słuchaczom (którzy nawet nie mieścili się w całkiem sporej sali w Zatoce Sztuki), co było inspiracją do powstania reportażu oraz jak gromadziła materiały. Z pewnością wszystkich zaskoczyły rumuńskie przekleństwa.
A na koniec kolejne warsztaty dla dzieci. Podobnie jak wczoraj inspiracją była sztuka rosyjska. Trzeba było dokończyć obraz. Efekty wspólnej pracy można zobaczyć tu:
Podsumowując. Mamy już swój schemat działania. Dzieciaki odnalazły coś dla siebie, czyli różnego rodzaju warsztaty. Przyznam jednak, że są nieco zawiedzione tym, że nie spotkali żadnego twórcy literatury dziecięcej. Za to świetnym pomysłem jest czytanie książek w wykonaniu aktorów. Zobaczymy, czy niedziela również przyniesie nam tyle ciekawych atrakcji okołoksiążkowych…