„Zima” – Karl Ove Knåusgard

Zima, Karl Ove KnåusgarGrudzień pokazuje, że od zimy nie uciekniemy (chyba, że do ciepłych krajów). Wprawdzie bywają cieplejsze dni, często wietrzne i deszczowe, ale niekiedy pojawia się i śnieg. Dla dzieci biały puch oznacza pełnię szczęścia, dorośli jednak czują przed nim pewien respekt. Czy uda się dotrzeć na czas do pracy, na zakupy, na umówione spotkanie? Jaka będzie ta nadchodząca pora roku jeszcze nie wiemy. Możemy jednak zanurzyć się w niej, sięgając po najnowszą książkę Karla Ove Knåusgarda pt. „Zima” i zobaczyć, co tym razem ma do powiedzenia kontrowersyjny pisarz.

Podobnie, jak było w zbiorze „Jesień”, książce otwierającej cykl pt. „Cztery pory roku”, autor kreśli te słowa do do mającej przyjść na świat córki. Nazywa swe teksty listami. Jednak „Zima” będzie tą porą roku, kiedy dziewczynka przyjdzie na świat. Wtedy nastąpi zmiana i Knåusgard zacznie pisać dla nowo narodzonej. Stara się opowiedzieć jej o świecie, który go otacza. W tym celu musi na chwilę oderwać wzrok od tego, co przyziemne i rozejrzeć się wokoło. Potrzebuje czasu na refleksje nad własnym życiem, by móc opowiedzieć córce, o czym myśli, co jest dla niego ważne.

„Zima” zaczyna się na początku grudnia. Knåusgard zwraca się najpierw bezpośrednio do nienarodzonego dziecka. Opisuje córce, jak się rozwija w wodach płodowych matki i co dzieje się poza znanym jej wewnętrznym światem. „Dziwne, że istniejesz, a mimo to nie wiesz, jak wygląda świat. Dziwne, że istnieje pierwszy raz, kiedy widzimy niebo, pierwszy raz, kiedy widzimy słońce, pierwszy raz, kiedy czujemy powietrze na skórze. Dziwne, że istnieje pierwszy raz, kiedy widzimy twarz, drzewo lampę piżamę, but. W moim życiu to już się prawie nie zdarza. Ale wkrótce się zdarzy. Za kilka miesięcy po raz pierwszy zobaczę Ciebie.” (s.17).

Pisarz mówi, że jesteśmy zdani na siebie, a jednocześnie wszystko, co nas dotyczy, jest „konfrontowane z uczuciami pragnieniami i pożądaniami innych ludzi, i z ich indywidualną psychiczną konstrukcją” (s. 12). Dla Karla Ove Knåusgarda w tym momencie jednak nie psychologia będzie najważniejsza, a materia, która go otacza. Opisuje śnieg, kozaki, wrony, szczoteczki do zębów, a nawet atomy. Wszystko okazuje się równie ważne. Po tekście o mózgu będzie mowa o seksie, zaraz potem Knåusgard wypowie się o zaspach, czy cofnie się w czasie do lat siedemdziesiątych.

W tych refleksjach zaskoczyć może radość życia. Podczas lektury czujemy pozytywną energię, nawet jeśli mowa o sprawach trudnych. Kiedy Karl Ove wspomina przeszłość, to nie po to by pokazać, że w czasach jego dzieciństwa było lepiej, ale by ocalić jakiś szczegół od zapomnienia. Pojawią się sceny z przeszłości, w których pisarz pokaże nam, jak świetnie się bawił w dziurawych kozakach po starszym bracie. Wtedy był najbardziej szczęśliwy. Dowiemy się też, w jakich okolicznościach przyszła na świat córka Karl Ove Knåusgarda.

W zbiorze „Zima” otrzymujemy pochwałę codzienności, zwyczajności oraz rodzicielstwa. Część tekstów ma formę opowieści, inne są opisami uczuć, czy rzeczy. Dla niektórych pisarz może ocierać się o banał, innych zachwyci pięknymi zdaniami będącymi relacjami na temat tego, co dostrzega na chwilę po tym, jak się zatrzyma. Dopiero w tym momencie jest czas na docenienie piękna rzeczy oraz ludzkiej egzystencji. Karl Ove Knåusgard chce oprócz tego opisać swoje uczucia i myśli, by kiedyś przekazać je córce, pokazać jej jakim był człowiekiem. Dzięki przelewaniu na karty papieru swych wrażeń o materialnym świecie, pisarz ponownie ma okazję doświadczyć tych uczuć, jak w chwili, gdy widział, bądź robił coś po raz pierwszy. Dzięki temu widzimy niby doskonale znany nam świat na nowo. Oprócz tego w odpowiedni klimat wprowadzą nas grafiki norweskiego artysty Larsa Lerina, które umieszczono w książce.

  1. Ciekawy motyw, żeby opisać piękno i radość życia. Oczekujący na dziecko ojciec, sam przez moment odkrywa w sobie dziecko.

    • Warto sięgnąć po tego typu literaturę, choćby ze względu na tę szarość, która nas otacza. A pisarz właśnie mimo mroku na zewnątrz, potrafi cieszyć się światem i odkryć w sobie radość dziecka.

  2. Podobnie jak w przypadku „Jesieni” jestem szczerze oczarowany okładką. Książka sama w sobie także wydaje się b. interesująca – takie opisywanie świata nienarodzonemu dziecku to możliwość nowego spojrzenia na to, co nas otacza, co z wolna przeżarte zostało rutyną.

    • Pisarz stara się spojrzeć na świat jeszcze raz, właśnie dla dziecka. Wtedy odkrywa go na nowo i docenia jego piękno.
      A co do okładki – równie piękne okazują się grafiki umieszczone wewnątrz książki.

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *