„Kobiety mojej duszy” – Isabel Allende

Kobiety mojej duszy, Isabel AllendeNależę do pokolenia ludzi, którzy jeszcze załapali się na wielką modę na literaturę iberoamerykańską w Polsce. Jako osoba wkraczająca w dorosłość byłam zafascynowana prozą Julio Cortázara czy Gabriela G. Márqueza. Oczywiście tych nazwisk było znacznie więcej, ale wśród nich brakowało kobiet. Nie za bardzo byłam tego świadoma, dopóki nie trafiłam na powieści Isabel Allende. Nawet po latach lubię wracać do pierwszych tytułów jej autorstwa. Czekam też na nowe publikacje Isabel Allende. Dlatego niedawna premiera książki „Kobiety mojej duszy” nie mogła umknąć mojej uwadze.

Najnowszy tytuł Isabel Allende, po który możemy sięgnąć, nie jest jednak powieścią. W książce „Kobiety mojej duszy” pisarka rozważa swoje rozumienie feminizmu. Jej refleksje mają charakter autobiograficzny, więc problemy związane nierównością płci zobaczymy z jej perspektywy. Kobieta, która urodziła się jeszcze w pierwszej połowie XX wieku, doskonale zdaje sobie sprawę, że wiele już się zmieniło w tej kwestii, sytuacja kobiet stopniowo ulega poprawie. Jednak Isabel Allende od początku przestrzega przed tym, jak łatwo można ulec ułudzie, że jest lepiej i jak łatwo cofnąć to, co aktywistki wypracowały przez lata.

„Kobiety mojej duszy” nie jest to tego typu książka, którą uznamy za podręcznik feminizmu. Nic bardziej mylnego. Isabel Allende opowiada o własnej przeszłości, ale patrzy na nią choćby przez pryzmat ról społecznych. Pisarka pokazuje, jak kształtowało ją to, z czym spotykała się na co dzień. Opowiada o tym, jakie były oczekiwania względem niej jak była dzieckiem, a jakie gdy stała się młodą kobietą. Widzimy, kto miał największy wpływ na poglądy dorastającej Allende i co dawało jej siłę, by powalczyć o siebie.

Oglądamy pisarkę, która spotykała na swojej drodze wyjątkowe kobiety, dzięki którym mogła przelewać ciekawe historie, również te które znała z własnego podwórka. Otaczały ją silne jednostki, podejmujące walkę z przeciwnościami losu. Te niezwykłe kobiety Allende nazywa „dobrymi wiedźmami” i mówi, że jako kobiety wszystkie potrzebujemy wsparcia z ich strony. Nawet jeśli tych osób nie ma ich już z nami na tym świecie. Dlatego nie zabraknie tu również miejsca dla nieżyjącej już córki pisarki oraz opowieści o cierpieniu jakie towarzyszyło matce po śmierci dziecka.

Kwestie związane z feminizmem coraz częściej poruszane są przez aktywistki, celebrytki, polityczki. Wciąż jest wiele do zrobienia w tej dziedzinie. Wystarczy uważnie rozejrzeć się wokoło, by dostrzec nierówności płciowe. Czy jednak to, co pisze w swojej książce na temat feminizmu Isabel Allende, w jakiś sposób odzwierciedla sytuację w Polsce? Czy możemy znaleźć coś dla siebie? Tu odpowiedź jest twierdząca. Sporo z tego, co mówi pisarka, jest po pierwsze jak najbardziej aktualne i po drugie łatwo odniesiemy to również do naszego podwórka, własnych doświadczeń. Oczywiście część autobiograficzna dotyczy samej autorki, ale dostrzeganie problemów, zjawisk, czy tego, co wciąż jest do zrobienia, będzie odpowiadało temu, co dzieje się obecnie. Isabel Allende pisze w tytule o kobietach swojej duszy, choć sporo miejsca poświęca również mężczyznom. Myślę, że ta autobiograficzna proza spodoba się wielu odbiorcom, nie tylko miłośniczkom twórczości Isabel Allende.

PS Książkę na język polski przełożył Grzegorz Ostrowski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *