Kiedy śledzimy wydarzenia ze świata, nasz wzrok ostatnio skierowany jest na wschód. Sama mam wrażenie jednak, że nie jestem w stanie wszystkiego zrozumieć. Potrzebuję czegoś, co pozwoli mi spojrzeć nieco szerzej na Ukrainę i jej mieszkańców. Oczywiście najlepiej sięgnąć po literaturę, ale jakie książki warto wybrać? Z pisarzy najczęściej wymieniany jest Serhij Żadan i jego książka pt. „Internat”. Popularnością cieszy się też pisarka, Oksana Zabużko. Wydawnictwo Agora zaplanowało premierę dwóch jej książek na 23 lutego. Autorka przyjechała do Polski, by promować „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” oraz eseje „Planeta Piołun”. Następnego dnia światem wstrząsnęła wiadomość o inwazji, jaka miała miejsce na Ukrainie.
Z książek Oksany Zabużko czytałam tylko zbiór opowiadań „Siostro, siostro”. Było to jakieś dziesięć lat temu. Dlatego ucieszyło mnie wznowienie powieści „Badania terenowe nad ukraińskim seksem”. Wydawca podaje, że ta książka należy do najgłośniejszych tytułów ostatnich dekad, choć w momencie wydania (1996 r.), wzbudzała kontrowersje. Szybko jednak trafiła na listy bestsellerów, by wreszcie doczekać się miana „wiwisekcji postkomunistycznej Ukrainy”. Najpierw uznawano ją za ważny głos feministyczny, z czasem zaczęto odkrywać kolejne ważne warstwy znaczeniowe.
Tytuł powieści jest oczywiście prowokacyjny. W książce „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” nie otrzymujemy tego, co mógłby sugerować, choć o związkach międzypłciowych będzie tutaj mowa. Główna bohaterka powieści jest poetką. Kobieta wyjechała z Ukrainy, niezadowolona z sytuacji tam panującej. Wsłuchujemy się w jej monolog, dzięki któremu mamy okazję przyjrzeć się bliżej temu, jak widzi swój młody kraj, Ukrainę. Mówi, jakie zagrożenia dostrzega, ale też co ją i jej pokolenie ukształtowało.
Historia jaką ukazuje, nie jest łatwa w odbiorze. Otrzymujemy galop myśli, liczne wtrącenia, które pokazują nam bohaterkę i jej przemyślenia. Choć narratorka często skupia się na relacjach z mężczyznami, owe związki są pretekstem do pokazania nam czegoś więcej. Kobieta nie czuje się szczęśliwa, opowiada o miałkości i bylejakości swych związków. Powiemy, że to nic dziwnego, skoro jej życie zostało ukształtowane w czasach sowieckich. Jak z homo sovieticus uczynić człowieka niezależnie myślącego, mówiącego po ukraińsku, kochającego swoją kulturę? Zostają w świadomości wątpliwości, poczucie zawodu i ból.
Oksana Zabużko pisze: „Wschodni fatalizm, a jakże – Rosjanie to mają z nami gorzej, trudniej, my jesteśmy właściwie nie to, ni owo, Europa zdążyła nas zarazić mętną gorączką indywidualnych dążeń, wiarą we własne „mogę!”, ale podstaw do sprawdzenia tego, konkretnych struktur, które by to „mogę!” podchwytywały i utrzymywały, nigdyśmy nie stworzyli, szamotaliśmy się przez wieki na dnie historii – nasze ukraińskie „mogę!” jest samotne i dlatego bezsilne. Amen.” (s.35-36). Właściwie nic dodać nic ująć.
W powieści nie brakuje emocji. Strumień myśli jest od nich aż gęsty. Narratorka opowiada o doświadczeniach ludzi wychowywanych w ciągłym poczuciu strachu. Powoduje to w ich życiu brak umiejętności zaufania drugiemu człowiekowi. Kiedy rodzi się kolejne pokolenie, otrzymuje w spadku traumy swoich rodziców. Wychowywani w strachu nie potrafią obdarzyć drugiego człowieka szczerym uczuciem, a relacje międzyludzkie są płytkie i pozbawione głębi. Paradoksalnie to jednak przeciwieństwem owych pesymistycznych wizji jest miłość. Ona może obronić przed tym wszechogarniającym lękiem. Dodam jeszcze, że powieść na język polski przełożyła Katarzyna Kotyńska.
Wydawnictwo Agora przekaże dochód ze sprzedaży książek Oksany Zabużko na kulturalnysklep.pl oraz publio.pl na wsparcie działań Fundacji Ocalenie, która pomaga Ukrainkom i Ukraińcom urządzić nowe życie w Polsce.