„Saga Puszczy Białowieskiej” – Simona Kossak

Saga Puszczy Białowieskiej, Simona KossakSimona Kossak urodziła się w rodzinie malarzy, ale sama oddała swoje serce przyrodzie. Jej historia nie jest mi obca, ponieważ czytałam biografię „Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak” napisaną przez Annę Kamińską. Teraz sięgnęłam po niedawno wydaną przez Marginesy w serii „EKO” książkę autorstwa Simony Kossak, „Saga Puszczy Białowieskiej”. To wyjątkowe miejsce pojawia się na łamach wielu książek przyrodniczych, choćby tych pisanych przez Adama Wajraka. Jeśli komuś nie jest obca czysta natura, nie może pominąć tego miejsca. Bo dla jednych Puszcza Białowieska jest obiektem, z którego chcieliby czerpać korzyści, a dla innych świętością, którą należy pozostawić wolną. To miejsce wzbudza wiele emocji, ale też posiada swoją historię. Simona Kossak podjęła próbę opisania Puszczy, żeby uświadomić odbiorcom, jak ważna jest nie tylko dla ludzi, ale też dla przyrody. Czytaj dalej

„Lekcje z pingwinem” – Tom Michell

Lekcje z pingwinem, Tom MichellNie wiem, czy na rynku pojawia się coraz więcej książek o tematyce ekologicznej, czy to może chodzi o mnie, bo ostatnio zaczynam takie tytuły częściej zauważać. Wkrótce premierę będzie miała książka „Lekcje z pingwinem” Toma Michella. Nie jest to powieść, a to co w niej opisano wydarzyło się naprawdę. W tej historii będzie mowa o niezwykłym spotkaniu człowieka z pingwinem i to ptak stanie się głównym bohaterem książki. Czytaj dalej

„Podróż różowych delfinów. Wyprawa do Amazonii” – Sy Montgomery

Podróż różowych delfinów, Sy MontgomeryDelfiny budzą naszą sympatię, a jednak tak niewiele o nich wiemy. O różowych delfinach jeszcze mniej. Ich kolor wydaje się nam jakiś taki słodki. Czy te ssaki, żyjące w wodach Amazonii rzeczywiście mogą cieszyć się taką niczym nieskrępowaną wolnością i prowadzą cukierkowy żywot? Sy Montgomery – przyrodniczka, poetka i pisarka – zafascynowana tymi zwierzętami, postanowiła ruszyć w ślad za nimi. Dzięki tej wyprawie powstała książka pt. „Podróż różowych delfinów”. Czytaj dalej

„Wilki” – Adam Wajrak

Wilki, Adam WajrakJakie uczucia wywołują w Was wilki? Strach, czy sympatię? Pamiętam od dziecka, że przed dzikiem należy uciekać na drzewo, a jeśli chodzi o kuzynów psa, to najlepiej oglądać dzikie czworonogi jedynie na obrazku. W końcu wychowywałam się na wierszykach Brzechwy. Strach przed wilkami jest czasami bardzo głęboki. Mieszkam w okolicy, która obfituje w lasy, więc każdy zabłąkany duży pies, budzi lęk – bo może okazać się wilkiem. Ten strach tkwi w człowieku bardzo głęboko. Tylko, że właściwie jest nieuzasadniony. Tak w swojej najnowszej książce pt. „Wilki” pisze Adam Wajrak. Czytaj dalej

Książka o zwierzętach dla dorosłych, czy dla dzieci?

Kuna za kaloryferemLubicie zwierzęta? Dzikie zwierzęta… To ta książka jest dla Was. A jeśli nie lubicie, to nie wiecie, że jest zupełnie inaczej.

Mam problem z książką Adama Wajraka i Nurii Fernandez. Dla kogo ona właściwie jest przeznaczona? Kto ma ją czytać – dorośli, czy dzieci? Przeczytałam Kunę za kaloryferem, dzięki Publio, które postanowiło dodawać tę książkę nowym klientom za darmo. Maluchy, które mają po 4 i 7 lat jeszcze nie wszystko są w stanie zrozumieć – zwłaszcza humor pisarza. Dlatego postanowiłam potraktować książkę jako inspirację do samodzielnych opowieści. No tak, wprowadziłam cenzurę… Ale jak tu wytłumaczyć dziecku, że wydra musiala lecieć za granicę, a tu trzeba załatwiać formalności – co to są te  folmalności zapytają?

Za to ile wiem o bocianach… Spora część książki dotyczy właśnie tych ptaków. Wajrak ze szczegółami opowiada jakie mają charaktery, skąd się wzięły u niego i dlaczego. Autor publikował te historie wcześnej – w Gazecie Wyborczej. Teraz mamy wydanie książkowe, poprawione i uzupełnione.

Kuna za kaloryferem to opowieść o miłości do zwierząt. Wajrak i Nuria opiekują się nimi jak niemowlętami. Widoczne jest to zwłaszcza wtedy, kiedy muszą wstawać co kilka godzin z wielkim poświęceniem. Co dostają w zamian? Dziecko można przytulić, a dzikiego zwierzaka niekiedy nawet nie wolno pogłaskać – bo za mocno przyzwyczai się do ludzi i nie poradzi sobie w naturalnym środowisku.

Ta książka o zwierzętach sprawia, że czytający uświadamia sobie, że nasz gatunek nie jest sam we wszechświecie. Po przeczytaniu Kuny za kaloryferem zaczęłam bardziej się rozglądać wokół siebie, bo może ta myszka, która biegnie po pobliskim polu, to akurat smużka? Uzmysłowiłam sobie również, że przez czytanie nauczyłam się sporo o zwierzętach. Teraz sprzedaję tę wiedzę i historie Wajraka dalej – moim dzieciom. Wiem, że będą słuchały z otwartymi buziami…

Rozrywka za sprawą kota

Kot w stanie czystymKsiążka o której dziś piszę, nie spodoba się miłośnikom psów. Wtedy przecież trudno mieć kota – choć jest to oczywiście możliwe. Należę do tej części ludzkości, która preferuje koty za ich niezależność.

Dlatego postanowiłam przeczytać Kota w stanie czystym Terry Prachetta. Zrobiłam to po to, aby się rozerwać i poczuć solidarność z innymi właścicielami tychże czworonogów. Autor poradzi nam jak zdobyć kota. Z doświadczenia wiem, że nie trzeba daleko szukać – pewnego dnia sam przyjdzie i już zostanie. Okazać się jednak może, iż nie tylko my myślimy że jesteśmy jego właścicielami, ale nasi sąsiedzi również – a kot będzie na tym korzystał. W tym antyporadniku poznałam odmiany kotów. Nie będą to rasy takie jakie znamy. Okaże się, że jednak wszyscy zgodzimy się z autorem. Są przecież koty farmowe – w naszych realiach nazwalabym je jednak gospodarskimi – sąsiadów, arcyzbrodniarzy, fabryczne i inne.

Jest też gratka dla miłośników fizyki: są to  koty Schrödingera. Istnieje taki stereotyp, że wszyscy wielcy tego świata lubili koty. A może to one lubiły  geniuszy? Trudno mi się wypowiadać na temat eksperymentów z mechaniki kwantowej. Z grubsza chodzi o to, że koty potrafią podróżować w czasie. Dlaczego? Kiedy wychodzimy z pustego mieszkania i mamy stuprocentową pewność, iżkota w nim nie ma – jakże wielkim zaskoczeniem jest fakt, że po powrocie nasz mruczek leży sobie rozłożony na kanapie i słodko śpi…

Ubaw podczas czytania miałam po pachy. Jest to jednak typ humoru, który nam może odpowiadać, ale pod pewnymi warunkami – lubimy Pratchetta, mamy odpowiedni nastrój i chcemy czytać zabawne historie o kotach. Co jakiś czas przez umysł przebiegała mi myśl – przecież tak właśnie jest jak pisze autor. Doskonale pokazał charakter kotów. Znalazł esencję kotowatości w kocie i opisał ją w niezwykle zabawny sposób. Całość dopełniają zabawne ilustracje. Wyobrażam sobie minę osoby, która po przejrzeniu spisu treści zdecydowałaby się na zakup tej książki. Zamiast poradnika o hodowli kota dostajemy coś z zupełnie innej beczki. Na uwagę zasługuje fakt, jak poprzez opisywanie charakterów kotów autor wysmiewa ich właścicieli. Jak naiwni jesteśmy my ludzie uważając, że kot ma coś wspólnego z psem. Autor przedstawia miauczące czworonogi jako zwierzęta, które absolutnie sobie radzą bez człowieka. To my nie możemy bez nich żyć…