Literacki Sopot po raz dziesiąty

Jakub Małecki Druga połowa sierpnia od kilku lat oznacza dla mnie święto literatury, ponieważ właśnie wtedy odbywa się Festiwal Literacki Sopot. Tegoroczna edycja była dziesiąta, więc jubileuszowa, choć dla siebie odkryłam tę imprezę dziewięć lat temu. Za każdym razem organizatorzy chcą przybliżyć czytelnikom literaturę wybranego kraju. Teraz mogliśmy dowiedzieć się, co warto czytać, jeśli chodzi o włoskich twórców.

Festiwal Literacki Sopot odbywał się na żywo, ale też online, gdy zagraniczny pisarz nie mógł przybyć na miejsce. Warto podkreślić, że organizatorzy zadbali o to, by wszystkie spotkania autorskie były tłumaczone na język migowy. Na mapie Literackiego Sopotu pojawiły się też nowe miejsca. Najbardziej zachwyciła mnie willa na Goyki 3 (zdjęcie na końcu wpisu), ale kolejny był Kościół Zbawiciela. Jeśli chodzi o nowe wydarzenia, to premierę miało „Ptasie Radio”, Literacki Quiz, czytanie „Boskiej komedii” na ulicach Sopotu, obchody rocznicowe: urodzin Krzysztofa Kieślowskiego oraz Stanisława Lema.

Tym razem na większość spotkań obowiązywały zapisy. Wejściówki rozeszły się bardzo szybko, ale jasnym było, że organizatorzy i uczestnicy musieli przestrzegać reżimu sanitarnego i dostosować się do obowiązujących zasad. Udało mi się zapisać na wszystko, co chciałam i żałowałam jednego: że nie potrafię się rozdwoić, bo interesujących spotkań było naprawdę wiele. Wszystkie rozmowy zostały sfilmowane, więc będzie można je obejrzeć.

Największą publikę przyciągnął Jakub Małecki. Sama byłam na wszystkich rozmowach prowadzonych przez Michała Nogasia na plaży: z Joanną Bator, Zytą Rudzką i Filipem Zawadą. Podobało mi się to, że organizatorzy nie zapomnieli o debiutantach: Wojciechu Chamierze-Gliszczyńskim, Aleksandrze Zbroi, Monice Drzazgowskiej – piszę o tych spotkaniach autorskich, na których byłam.

Wspomniałam o nowym miejscu na mapie festiwalu. Willa na Goyki 3 zachwyciła chyba wszystkich uczestników (a pewnie i gości). Tam też miałam okazję wysłuchać co do powiedzenia mają polskie pisarki takie jak Anda Rottenberg, Inga Iwasiów czy Magdalena Grzebałkowska, ale tu też odbyło się czytanie: Niezmordowani: dialog sceniczny Witolda Gombrowicza i Beatrycze o Dantem do tekstu przygotowanego przez Jarosława Mikołajewskiego (w wykonaniu Doroty Landowskiej i Mariusza Bonaszewskiego).

Podczas festiwalu nie nastawiałam się na włoskich pisarzy, ale jako że na blogu pisałam o książce Antonia Talii, to zależało mi, aby dowiedzieć się, co ma do powiedzenia ten reportażysta na temat kalabryjskiej mafii.

Cztery dni poświęcone kulturze, a szczególnie literaturze w jednym mieście, były szczególną okazją, by wysłuchać wypowiedzi pisarzy, debat, wziąć udział w warsztatach, rozmowach o literaturze, albo zobaczyć filmy związane tematycznie z krajem, któremu poświęcona jest dana edycja festiwalu. W tym roku Literacki Sopot zaczął się 19 sierpnia, a skończył 22. Ten ostatni dzień zbiegł się również z dziesięcioleciem istnienia bloga. Sama również miałam swój mały jubileusz. Cieszę się, że takie imprezy się odbywają, mimo niesprzyjających czasów. Widać było, że zarówno pisarze, jak i czytelnicy potrzebują się wzajemnie oraz stęsknili się za sobą. A w Sopocie przez te cztery festiwalowe dni można spotkać na ulicy i na imprezach kulturalnych wielu twórców.Goyki 3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *