„Głośniej niż śnieg” – Stefan Hertmans

Głośniej niż śnieg, Stefan HertmansPolscy czytelnicy poznali już Stefana Hertmansa dzięki świetnej książce „Wojna i terpentyna”. Potem otrzymaliśmy zbiór wierszy tego twórcy pt. „Krajobraz według Carpaccia”. Teraz możemy sięgnąć po jego powieść „Głośniej niż śnieg”, którą wydano oryginalnie w 2004 r. Pisarz podejmuje w niej trudne problemy, z którymi zmaga się współczesny świat. Zestawia globalne bolączki łącząc je z dramatami jednostki. Hertmans przygląda się problemom społecznym, a stawiane przez niego diagnozy okazują się niepocieszające

Bohater książki „Głośniej niż śnieg” jest mężczyzną w średnim wieku, który osiągnął jakiś sukces. Zajmuje ważne stanowisko w wydawnictwie, decyduje o tym, które książki należy wydawać, a które nie. Stopniowo jednak ten jego poukładany świat zaczyna się rozpadać. Rozstaje się z żoną, szwankuje mu zdrowie. Silny do tej pory człowiek staje się zależny od szpitalnego urządzenia do dializ. Stale też szuka urozmaiceń dla tego miałkiego życia.

Mężczyzna dostrzega, że w tym bezpiecznym świecie, w którym żyje, dochodzi do zamachów. Bomby podkładane są pod największe świątynie trzech najważniejszych religii. John De Vuyst jednak to ignoruje, do wszystkiego bowiem ma zdroworozsądkowy dystans. Uważa się za osobę światłą i tolerancyjną. Łudzi się, że dzięki temu jest bezpieczny, przecież nigdy nikomu nie wszedł na odcisk. Jednak właśnie on zostanie uwikłany w tajemniczą sprawę. Gdy pewnego dnia otrzyma list z dziwnymi znakami, ignoruje go. Szybko jednak się okaże, że to dopiero początek, bo korespondencja ma wiele wspólnego z terrorystami, którzy dokonali zamachów na świątynie.

Niderlandzki pisarz w powieści „Głośniej niż śnieg” pokazuje czytelnikom, jak łatwo zburzyć świat, który do tej pory uznawaliśmy za bezpieczny i poukładany. Wystarczy mała iskra, by zniknęło wszystko, co dawało nam to poczucie porządku. Tak naprawdę współcześni żyją oszukując samych siebie. Wydaje się, że wiele posiadają, ale nie mają nic, a my widzimy jak łatwo zburzyć owo poczucie bezpieczeństwa. John De Vuyst obserwuje jak jego świat rozpada się w pył, ale tak naprawdę niewiele może zrobić. John doznaje przemocy, kiedy w jego życiu pojawia się rudowłosy Hans. Dręczona jest także żona, z którą się rozstał, ale cierpienie sprawia, że oboje stają się sobie bliżsi.

W „Głośniej niż śnieg” Stefan Hertmans łączy gatunki. Chwilami mamy do czynienia z sensacją, thrillerem, powieścią psychologiczną a nawet romansem. Nawet narracja nie jest jednorodna. Niemal niezauważalnie zmienia się z pierwszoosobowej na trzecioosobową. Wydarzenia nie są przedstawione chronologicznie, nie są też dopowiedziane. Odbiorca śledzi przebieg wydarzeń, a jednocześnie zastanawia się, czy mamy do czynienia z jawą, czy snem. Nie otrzymujemy łatwej powieści, ale tajemnicze wydarzenia wciągają, chcemy wiedzieć, co zdarzy się za chwilę. Kim okażą się Chazarowie? Co łączy z nimi głównego bohatera? Czy uda się odnaleźć zaginioną księgę? Natomiast odbiorca zastanawia się, czy dobrze wszystko pojął, a może Stefan Hertmans prowadzi z nami grę?

Lektura książki w pewnym momencie nasunęła skojarzenia z „Uległością” Heouellebecq’a oraz „Procesem” Kafki. Pisarz poprzez tę historię pokazuje bolączki współczesnego świata. Nasza rzeczywistość to wielki bałagan, w którym wysokie splata się z niskim. Słyszymy piosenki Madonny i muzykę barokową. Mamy do czynienia z teoriami spiskowymi oraz natłokiem informacji, z których trudno wybrać to, co istotne. A w tym chaosie znajduje się malutki człowiek ze swoją miałką egzystencją. Jaki jest sens tego wszystkiego? Nie otrzymujemy pocieszających rozważań filozoficznych. Hertmans pokazuje nam człowieka skazanego na samotność w obliczu zagrożenia. Jednocześnie fabuła została tak skonstruowana (,jak w powieści sensacyjnej), by trzymać czytelnika w napięciu, a na końcu jeszcze dodatkowo nas zaskoczyć.

  1. Kiedyś planowałam tę książkę przeczytać, ale potem sobie odpuściłam, widzę jednak, że muszę znowu zmienić zdanie i jednak po nią sięgnąć. Już samo skojarzenie z twórczością Kafki bardzo zachęca do czytania, a poza tym bardzo lubię brak chronologii, mieszkanie się snu i jawy czy niedopowiedzenia. Na dodatek ciekawi mnie to, że całość połączono z powieścią sensacyjną – bardzo rzadko spotykam takie mieszkanie gatunków.

    • Ha, mnie też kusi to napomknięcie o Kafce. Co prawda czytałem tylko „Proces” oraz „Wysoki zamek”, ale siła prozy tego autora jest porażająca, że nawet drobne zetknięcie z jego tekstami przyprawia o czytelnicze dreszcze.

      A książka Hertmansa wydaje się także interesująca z uwagi na poruszaną tematykę.

      • Na szczęście owo skojarzenie z „procesem” Kafki nie odbiera powieści „Głośniej niż śnieg” oryginalności. Proza Hertmansa to książka, która pokazuje współczesne i uniwersalne bolączki naszego świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *