„Księgi Jakubowe” – Nagroda Nike 2015

Nike 2015, Księgi Jakubowe, Olga TokarczukKiedy w mediach pojawiły się informacje na temat finałowej siódemki do Nagrody Nike, doszłam do wniosku, że jury ma przed sobą niezwykle trudne zadanie. Nie chciałabym być tą osobą, która musi decydować, która z nominowanych książek jest najlepsza. W finale znalazły się:  „Matka Makryna” Jacka Dehnela, „Guguły” Wioletty Grzegorzewskiej, „Sońka” Ignacego Karpowicza, „Przez sen” Jacka Podsiadły, „Szum” Magdaleny Tulli i „Drach” Szczepana Twardocha. Zwyciężyły „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk.

W tym roku nie zawiodła mnie intuicja. Do tej pory przeczytałam pięć z siedmiu książek, które dostały się do finału. Tak jak napisałam wcześniej, nie byłoby mi łatwo wybrać najlepszej. Na szczęście nie muszę tego robić. Udało mi się natomiast zdobyć autografy Wioletty Grzegorzewskiej, Szczepana Twardocha oraz Ignacego Karpowicza. Mam nadzieję, że również Olga Tokarczuk trafi kiedyś na Pomorze, bo jej podpisu jeszcze nie udało mi się zdobyć. A byłaby to niewątpliwie wisienka na torcie, jakim jest piękne wydanie „Ksiąg Jakubowych” (o tym, co myślę o książce, pisałam już wcześniej).Autografy, Nike 2015

Chciałabym, żeby ta nagroda miała wpływ na czytelnictwo. Nie łudzę się jednak, że od wczoraj, kiedy przyznano Nike Oldze Tokarczuk, nagle jej powieść trafi pod strzechy. Jednak dla prawdziwych miłośników słowa pisanego powinna mieć jakieś znaczenie – tak jak dla mnie. Ważna jest przecież sama powieść, a nie jakieś afery, na szczęście w tym roku w związku z Nagrodą Nike chyba żadnej nie było (albo mnie coś ominęło). Z pewnością chciałabym poznać książki wszystkich finalistów. Gdyby ktoś się jeszcze zastanawiał, czy przeczytać „Księgi Jakubowe”, to myślę, że warto poświęcić tej powieści kilka wolnych wieczorów.

A co Wy sądzicie o Nike? Mieliście swoje typy, czy może ta nagroda nie ma dla Was znaczenia? Czy czytaliście „Przez sen” Jacka Podsiadły, albo „Szum” Magdaleny Tulli? Na koniec zdjęcie ze spotkania z Wiolettą Gzegorzewską podczas Literackiego Sopotu.Wioletta Grzegorzewska, Guguły

  1. Nawet nie wiesz jak zazdroszczę Ci tych pięknych książek! Niestety nie czytałam jeszcze żadnej z nominowanych powieści, choć ogromnie cieszę się ze zwycięstwa Tokarczuk. To bardzo ważna dla mnie autorka i zawsze kibicuję właśnie jej.

    • Jakoś miałam szczęście do wartościowych lektur. A Olga Tokarczuk należy do grona najlepszych polskich pisarzy – zresztą Nike otrzymała już po raz drugi, a to chyba o czymś świadczy.

  2. Przeczytałam 'Księgi Jakubowe’, a wczoraj 'Szum’. Innych nie zdążyłam. Koleżanka zaczęła czytać 'Markę Makarynę’ i jest pod wrażeniem.
    Ale według mnie 'Księgi’ wygrały słusznie, bo to odrodzenie epiki, powieści. A o śmierci powieści wieszczono już kilkanaście lat temu.

    Zazdroszczę Ci tych książek na własność. Ja niestety w e-formie.

    • Jeśli chodzi o „Księgi Jakubowe” książka elektroniczna to dobry wybór – wygodnie się czyta. Kłopotem może natomiast okazać się umieszczenie na niej autografu.

    • „Dracha” mogę polecać – choć dobrze jest znać odrobinę niemieckiego podczas lektury. Czekam też na Twoją opinię jeśli chodzi o książkę M. Tulli.

  3. Szczerze to nie interesują mnie nagrody w ogóle, nie przywiązuję do nich wagi. Nieważne czy to Nobel, Nike czy coś jeszcze innego. Rzadko czytam książki, które dostały jakąś nagrodę.

    Czy fakt, że dla mnie nie ma żadnego znaczenia oznacza, że nie jestem prawdziwym miłośnikiem słowa pisanego?

    • Tylko wtedy, gdybyś nie czytała żadnych książek…
      A ja się właśnie nad tym zastanawiam, czy nagrody mają dla czytających znaczenie? Czym się kierują przy doborze lektur? Jeśli o mnie chodzi, to przeczytałam te pięć książek zanim zostały nominowane do Nike i wychodzi na to, że mam podobny gust jak jury. 🙂

      • Co skłania mnie do sięgnięcia po jakieś książki? To byłby świetny temat na jakiś dłuższy wpis lub dyskusję. W skrócie: moja własna intuicja. W swoim październikowym stosiku zaczęłam zwyczaj pisania dlaczego wybrałam akurat tę książkę. Chociaż i we wcześniejszych wpisach mi się zdarzało, to teraz na pewno będę to robić częściej.
        Chciałabym przeczytać Hertmansa, bo podoba mi się jego podejście i powód napisania tej książki.

        Pozdrawiam.

    • Tak można było przypuszczać, ale wiadomo „Fortuna kołem się toczy” i nigdy nie ma pewności. Choć w tym roku poziom był wysoki. Pisarze tacy jak Szczepan Twardoch i Ignacy Karpowicz mieli pecha, że napisali bardzo dobre książki w tym samym czasie co Olga Tokarczuk.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *