„Mała świnka” – Arnold Lobel

Mała świnka, Arnold LobelW sobotni poranek trzeba nadrobić wszystkie zaległości, przede wszystkim doprowadzić dom do ładu. Wszak porządek musi być. Arnold Lobel w wydanej niedawno książeczce pt. „Mała świnka” pokazuje, że czasami przyjemnie jest się zanurzyć w błotku. Natomiast w momencie, kiedy go zabraknie, może pojawić się poczucie buntu… 

Według głównego bohatera filmu pt. „Leon zawodowiec” świnki są milsze od ludzi. Arnold Lobel jedną z nich uczynił bohaterką swojej książeczki dla dzieci. Mała mieszkanka gospodarstwa uwielbiana jest przez wszystkich domowników. Wiedzie szczęśliwy żywot, bo nie brakuje jej niczego. Szczególnie uwielbia taplać się w błotnistej mazi.

Jednak pewnego dnia żona gospodarza postanowiła zabrać się za wielkie porządki. Nie ograniczyła się do samego domu. Wzięła się za sprzątanie budynków gospodarczych i samego podwórka. W ten sposób zniknęło ukochane błotko małej świnki. Zdenerwowane prosię postanowiło opuścić farmę. Co spotka świnkę podczas ucieczki?

Okazuje się, że nie wszędzie jest tak dobrze, jak w domu. Nawet gdy znajdzie się wymarzone warunki, to niekoniecznie jest tam bezpiecznie. A do pełni szczęścia potrzeba czegoś więcej, niż błota. Świnka stopniowo odkrywa, że najbardziej brakuje jej tych, którzy się o nią najbardziej troszczą, czyli gospodarzy.

Historia kończy się, jak to w bajeczkach bywa. Tytułowa bohaterka trafia z powrotem do domu. Jej opiekunowie nie karcą jej za to, że uciekła, a cieszą się ze znalezienia marnotrawnego podopiecznego. Mała świnka dzięki swojej wielkiej podróży wiele się uczy o tym, co jest dla niej najważniejsze. Dowiaduje się, gdzie jest jej właściwe miejsce do życia. Pojmuje, że jest ono związane z bliskimi osobami, a nie wygodami i przyjemnościami.

Sięgamy po książki Arnolda Lobela z wielką radością, choć są przeznaczone dla najmłodszych czytelników. Historie napisane przez tego twórcę mają prostą fabułę, przyciągają uwagę czytelnika ze względu na świetny język i niebanalne przesłanie. Warto dodać, że wiele zależy od tłumacza. A Wojciech Mann ów urok i piękno zdań oddaje rewelacyjnie, podobnie jak to było w przypadku „Żabka i Ropucha” czy „Mysich bajeczek”. „Mała świnka” została wydana w 1969 roku, więc w Stanach Zjednoczonych książka należy już do klasyki. Żałuję, że nie wychowałam się na takich opowiastkach jak ta, bo jako dziecko świetnie bym rozumiała główną bohaterkę. Okazuje się, że nie trzeba używać skomplikowanego języka, by opowiedzieć ciekawą i mądrą historię. Arnold Lobel genialnie potrafił snuć opowieści. Całość dopełniają proste ilustracje jego autorstwa, takie które działają na wyobraźnię. Z kolei duże litery zachwycą wszystkich początkujących czytelników.Mała świnka, Arnold Lobel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *