Autor „Dyskretnego bohatera” w 2010 roku został laureatem literackiego Nobla, wtedy też wydano „Marzenie Celta”. Najnowsza powieść Mario Vargasa Llosy ukazała się w listopadzie 2014, rok po tym, jak poznał ją świat hiszpańskojęzyczny. Wielu chciałoby w „Dyskretnym bohaterze” znaleźć następną „Rozmowę w Katedrze”. Są to jednak różne książki, które łączy jedno – ten sam autor. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Literacki Nobel
„Odcienie miłości” – Alice Munro
Zbiór jedenastu opowiadań pt. „Odcienie miłości” Alice Munro, który miały premierę 11 września, należy do tego rodzaju prozy, na wydanie których czeka się z niecierpliwością. Ubiegłoroczna laureatka Literackiej Nagrody Nobla napisała te teksty w 1985 i 1986 roku, ale polscy czytelnicy musieli długo na nie czekać. Wszystko przez to, że dopiero od niedawna twórczość pisarki stała się znana i lubiana w tej części świata.
Tematem opowiadań jest miłość, ale można przecież powiedzieć, że motywem przewodnim w twórczości noblistki są uczucia. Jak różne mogą być odcienie miłości i relacje międzyludzkie, zobaczymy właśnie w ostatnio wydanym zbiorze.
Alice Munro posiada niezwykły dar oddawania na papier obserwacji zwykłego, małomiasteczkowego życia. Wydaje się, że przeciętni bohaterowie powinni być nudni i przewidywalni. Takie odnosimy wrażenie patrząc na człowieka z daleka, nieuważnie. Jednak pisarka potrafi dokonać niemożliwego. W tych pozornie szarych postaciach odnajduje niezwykle barwne życie emocjonalne. Głównymi bohaterkami opowiadań są kobiety. One przeżywają miłość na wiele różnych sposobów. Pojawiają się też mężczyźni, niekoniecznie pozytywni – jak choćby kobieciarz z opowiadania „Porost”, który nie waha się przed zdradą.
Dlaczego dokonujemy takich, a nie innych wyborów? Alice Munro nie odpowie nam na to pytanie, ale pokaże, do czego jesteśmy zdolni. W opowiadaniu „Biała Hałda” Isabel żyje w udanym związku z Laurencem, a mimo to zakochuje się w pilocie. Wie, że jej wybór musi zakończyć się źle, a jednak nie potrafi się zatrzymać. W twórczości noblistki widoczne jest, że bohaterowie nie do końca wierzą w to, iż decydują o swoim losie. Niekiedy poddają się temu, co on przynosi, bez walki. A wtedy pozornie błaha decyzja, czy przypadek potrafi całkowicie odmienić ich życie.
Relacje jakie nawiązujemy w ciągu całego życia w jakiś sposób mówią o tym, kim jesteśmy. Alice Munro opisuje w swych opowiadaniach przeróżne typy uczuć, by pokazać jakimi ludźmi są jej bohaterowie. Mamy do czynienia z miłością do rodzeństwa, do dzieci, między przyjaciółmi. Codzienność nie zawsze pozwala je doceniać, czy nawet zauważać. My natomiast otrzymujemy obrazy, w których ukazane zostało całe życie bohaterów, najczęściej z pewnego dystansu czasowego i w sposób fragmentaryczny, poszarpany – musimy sobie je poskładać w pewną całość.
Narracja opowiadań wydaje się być leniwa, jak niedzielne popołudnia. Jednak to tylko pozory. Często w tekstach aż kipi od emocji, ale ukazane one są one z chirurgiczną precyzją, bez zbędnych ozdobników (choć pisarka nie unika ciekawych porównań). Noblistka nie ocenia swych bohaterów, pozostawia to odbiorcom. Podobnie się dzieje z interpretacją kolejnych opowiadań. Są one zbudowane w sposób zmuszający do zastanowienia się nad przedstawionymi sytuacjami. Czujemy się tak, jakby bliska przyjaciółka opowiadała nam całe swoje życie. A my w zadumie pochylamy się nad każdym jej zdaniem. Dlatego właśnie proza Munro wymaga wielkiej uwagi, ponieważ zmusza nas do analizowania emocji bohaterów, a także do tego by się zastanowić, co się właściwie wydarzyło w ich życiu.
Noblistka tak pisze opowiadania, że od pierwszego zdania trudno się od nich oderwać. I choć historie snuje pozornie niespiesznie, cały czas istnieje w nich napięcie, ponieważ oglądamy momenty zwrotne w życiu bohaterów. Te ważne chwile mogą dotyczyć tylko uczuć bohaterów, ale samo oddanie świata wewnętrznych emocji postaci jest na mistrzowskim poziomie. Postacie stają się nam bliskie, a w niektórych z nich możemy odnaleźć samych siebie. Na tym właśnie polega siła opowiadań Alice Munro.
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za książkę.
Recenzja książki: „Najbardziej niebieskie oko” – Toni Morrison
Toni Morrison nie trzeba reklamować. Literacka Nagroda Nobla mówi sama za siebie. Po prostu mamy do czynienia z pisarką z najwyższej półki. Niech to też nikogo nie odstrasza, bo Morrison pisze w sposób przystępny. A forma, którą wybiera jest w dużej mierze klasyczna, choć występują w niej niedopowiedzenia. Czytałam „Dom”, „Miłość”, ale teraz postanowiłam sięgnąć po debiut tej pisarki „Najbardziej niebieskie oko”.
Powieść została wydana w Stanach Zjednoczonych w 1970 roku. Dlaczego o tym wspominam? Otóż, dopiero teraz polscy czytelnicy mogą poznać ten tytuł, za sprawą Świata Książki oraz serii: Mistrzowie Prozy. Powieść przyniosła rozgłos Toni Morrison i (aż się nie chce wierzyć) jest na liście dziesięciu książek, które najczęściej zakazywano w amerykańskich szkołach i bibliotekach w 2013 roku. Jakie jest uzasadnienie? Autorka podejmuje w powieści problem przemocy, zastosowała w niej obraźliwy język, opisuje wulgarny seks.
Książka zatem powinna trafić do dorosłych odbiorców. Jej tematem przewodnim jest rasizm. Nie chodzi tylko o przemoc białych, która jest oczywiście obecna, ale też nienawiść czarnoskórych wobec samych siebie.
Za sprawą „Najbardziej niebieskiego oka” czytelnik przenosi się do Stanów Zjednoczonych, do lat czterdziestych ubiegłego wieku. Główną bohaterką tej historii jest Pecola Breedlove. Dziewczynka, marząca o niebieskich oczach. Bohaterka w ten sposób pragnie zademonstrować swoje pragnienie akceptacji ze strony innych ludzi oraz odmienić swoje życie. Jak mało kto, doznaje samych złych rzeczy od losu.
Jej rodzina znajduje się na dnie. Czarnoskórzy Amerykanie dokonują podziału samych siebie na „kolorowych” i „czarnuchów”. Ci pierwsi, to ci lepsi, którym należy się szacunek i uznanie. Natomiast u Breedlove’ów nic nie jest takie, jak być powinno, bo członkowie tej rodziny się nienawidzą i nazywani są „czarnuchami”. Dorośli prawdzie współczują małej Pecoli, ale jej rówieśnicy są bezwzględni wobec koleżanki.
Dzieje się tak, gdyż Pecola ma opinię brzydkiej osoby, bo przecież jest „czarnuchem”. Dlatego marzy, żeby mieć coś wspaniałego – niebieskie oczy. Ideał piękna stanowi dla niej Shirley Temple. Społeczność traktuje Pecolę jak kozła ofiarnego. Jedynym pozytywnym uczuciem obdarza ją przez moment ojciec, który zaczyna odczuwać wobec niej miłość i nienawiść jednocześnie, aby po chwili ją zgwałcić. Dziewczynka tak bardzo pragnie odmiany, że modli się o zmianę w kolorze oczu. Wreszcie popada w obłęd i wierzy, że rzeczywiście jej oczy stały się niebieskie.
Tę tragiczną historię poznajemy za sprawą narratorki – Claudii MacTeer, która już jako dorosła kobieta opowiada o wydarzeniach z dzieciństwa. Toni Morrison zastosowała dwa rodzaje narracji. Czasami historia jest przedstawiana w pierwszej osobie. Wtedy mówi do nas dziewięcioletnia Claudia, a tekst wyróżnia się tym, że nie jest wyjustowany. Innym razem mamy do czynienia z narratorem trzecioosobowym.
Tylko Claudia i jej siostra próbują się zbliżyć do Pecoli. Nie gardzą nią, a rozmawiają – życzą jej dobrze. Kiedy dziewczynka opowiada o swoich niebieskich oczach Claudia nie wyprowadza jej z błędu. W ten sposób jako jedyna pozwala jej żyć złudzeniami. Pecola stworzyła sobie świat, by oddzielić się od pogardy, której doznała od reszty społeczności. Szaleństwo stanowi pewną formę ucieczki przed cierpieniem.
Sama Toni Morrison pisze we wstępie, że książka zawiera wątki autobiograficzne. Powieść została osadzona w miejscu, w którym autorka dorastała, w czasach po Wielkim Kryzysie. Książka została podzielona na cztery części, noszące tytuł danej pory roku. Jednak nic nie dzieje się zgodnie z nimi – nie ma wiosennej nadziei, czy letniej beztroski. Życie Pecoli naznaczone jest tylko cierpieniem. Nawet nazwisko dziewczynki: Breedlove jest ironiczne, bo w tej rodzinie nie ma miłości.
Noblistka zaprezentowała w „Najbardziej niebieskim oku” skomplikowany wizerunek rasizmu. Czarnoskórzy Amerykanie są źle traktowani przez białych, ale sami dla siebie są jeszcze gorsi. Autorka pokazuje jak za pomocą rasizmu można zniszczyć człowieka. Wszystko dlatego, że ideałem jest biel. Możemy się zastanowić, czy autorka nie przesadziła? Myślę, że w naszej części świata jest trudniej zrozumieć ten problem, ale wystarczy sobie przypomnieć operacje plastyczne i wybielanie skóry przez Michaela Jacksona (parę dekad później). Morrison zastosowała ciekawą formę w swej powieści. Podzieliła narrację, pocięła opowieść tak, że sami musimy ją uporządkować chronologicznie. Również język jest wyjątkowy, bo poetycki i nostalgiczny, a jednocześnie oddający charakter opisywanej społeczności. Tonni Morrison już w tej książce dotyka problemów, które pojawią się w jej późniejszym pisarstwie. Historia porusza, bo autorka podejmuje w niej tematy trudne i niewygodne, a debiut stawia ją na równi z największymii prozaikami amerykańskimi.
Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za „Najbardziej niebieskie oko”.
„Księżyce Jowisza” – Alice Munro
Na tę książkę czekałam już od dawna, bo właśnie za sprawą prozy Alice Munro otrzymuję olbrzymią dawkę literatury z najwyższej półki. Noblistka zapewnia czytelnikom mnóstwo przyjemności, choć jej proza wydaje się pozornie niezwykle prosta. Dzisiaj premierę ma zbiór opowiadań „Księżyce Jowisza”, więc mogę przyjrzeć się dokładniej temu, co przekazuje nam autorka nazywana kanadyjskim Czechowem.
Alice Munro zaczęła pisać te teksty w 1977, a skończyła w 1981 roku. Rok później zostały one zebrane i wydane jako całość. Dzisiaj jedenaście opowiadań poznać mogą polscy czytelnicy, dzięki Wydawnictwu Literackiemu i przekładowi Agnieszki Pokojskiej.
Co spaja te wszystkie teksty? Przede wszystkim ich bohaterkami są kobiety. Oprócz tego tematem głównym może być codzienność. Ale czy można pięknie pisać o zwyczajności? Alice Munro potrafi z tego co nas spotyka na co dzień, stworzyć świetną historię. Jak wygląda życie? Dla jednych może być ono pełne emocji, u innych przebiegać może ono nieśpiesznie. Autorka opowiada o różnych relacjach międzyludzkich. NIekiedy poznajemy w jednym opowiadaniu niemal całą historię życia bohaterów, innym razem zaledwie malutki wycinek.
W bardzo ciekawym wstępie noblistka postanowiła parę spraw wyjaśnić na temat swej twórczości. Między innymi pokazuje nam warsztat pisarski i opisuje jak powstawały opowiadania: „Punktem wyjścia jednych (…) było doświadczenie osobiste, innych (…) w znacznie większym stopniu obserwacja” (s. 8). Niekiedy odbiorcy skupiają się na wątkach autobiograficznych prozy Munro. Sama autorka zabrała również głos w tej sprawie: „Niektóre opowiadania w tym zbiorze mają więcej wspólnego z moim życiem niż inne, ale żadne aż tak wiele, jak się powszechnie sądzi” (s.7).
Jako, że noblistka często pisze w pierwszej osobie, niekiedy można odnieść błędne wrażenie, że sama jest bohaterką tych opowiadań. Oprócz tego świat rzeczywisty osadzony został w miejscach doskonale znanych pisarce. Wspominając o przeszłości postaci, również czujemy, że Alice Munro opowiada o czymś, co było jej bliskie. Sama nawet wspomniała, że między innymi tytułowe opowiadanie zostało oparte na rzeczywistych wydarzeniach – związanych ze śmiercią jej ojca. Doświadczenie osobiste, pisze Munro we wstępie, to jednak tylko pretekst do wykreowania czegoś nowego, co ma więcej wspólnego z fikcją niż faktem.
Dlaczego proza Alice Munro jest taką ucztą literacką? Myślę, że cały jej urok polega na prostocie. Za pomocą kilku słów autorka tworzy całe światy. Sprawia, że choć opowiadanie ma zaledwie kilkadziesiąt stron, czujemy, że doskonale znamy bohaterów. Stają się nam bliscy jeszcze z jednego powodu. Pisarka ma dar zatrzymywania codzienności. Wybiera jakiś moment z życia bohaterek, by dokonać zbliżenia na to, co akurat istotne. Pozornie nic się nie dzieje, tak wygląda sytuacja z zewnątrz. Jednak postacie w środku aż kipią od emocji, choć nie zawsze potrafią je odkryć przed drugim człowiekiem.
Mistrzyni szczegółu – tak można najkrócej określić prozę Alice Munro. Gdyby przyjrzeć się opisywanym bohaterkom jedynie z zewnątrz, można by sądzić, że niczym się od siebie nie różnią. Tyle, że pisarka dokonuje fotograficznego zbliżenia, byśmy jak na fotografii mogli poznawać kolejne detale. Odkryjemy ich wiele, pod warunkiem, że zadamy sobie pewien trud. Choć pozornie proza noblistki wydaje się prosta, to jest ona bardzo bogata. Wystarczy przeczytać jedno wybrane opowiadanie dwa razy, by dostrzec, że za każdym razem odkrywamy coś innego. Dzięki opowiadaniom Munro widzimy wartość każdego życia. Pisarka dostrzega jego różnorodność, ale nie ocenia wyborów bohaterów. Dla niej najważniejsze jest dostrzeżenie owych doświadczeń i zaprezentowanie ich nam – w niezwykły sposób.
Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za „Księżyce Jowisza”
Recenzja książki Toni Morrison – „Miłość”
Toni Morrison jest pierwszą czarnoskórą laureatką Literackiej Nagrody Nobla, którą otrzymała w 1993 roku. Najpierw sięgnęłam po jej powieść „Dom”, a teraz przeczytałam inną słynną książkę tej pisarki – „Miłość”. Świat Książki wydał oba tytuły w serii „Mistrzowie Prozy”, a ja lubię z niej korzystać, kiedy chcę poznać twórczość pisarzy nagradzanych i wzbudzających zachwyt wśród recenzentów na całym świecie.
Tytuł książki sugeruje wiele. I rzeczywiście, wszystko oplecione zostało wokół tego cudownego uczucia, o którym wszyscy marzą. Jednak miłości towarzyszą inne emocje: nienawiść, namiętność, pożądanie, zdrada, zazdrość. Historię opowiadają kobiety, które łączy jeden mężczyzna – Bill Cosey. Choć nie żyje od dwudziestu pięciu lat, zdążył wywrzeć olbrzymi wpływ na kobiety, które stanęły na jego drodze. Ten czarnoskóry właściciel kurortu „Silk” mógł kupić niemal wszystko, ponieważ jego hotel świetnie prosperował. Jakiś czas po śmierci żony, Bill poślubia jedenastoletnią dziewczynkę, Heed. Poznał ją dzięki temu, że była najbliższą przyjaciółką jego wnuczki. Dlaczego zdecydował się na taki krok? Co obudziła w nim dziewczynka o niezwykłym imieniu – „Strzeż się nocy” (Heed the Night)? Decyzja starszego pana doprowadziła do zerwania przyjaźni między dziewczynkami. Namiętności, knowania, intrygi w domu Billa Coseya można porównać do tych dworskich z XVII, czy XVIII wieku. Kojarzą się z „Niebezpiecznymi związkami” Choderlosa de Laclosa.
Toni Morrison stopniowo odkrywa przed czytelnikiem historie kobiet związanych z Coseyem. Kiedy wnuczka i druga żona są starszymi paniami, nadal się nienawidzą. Obie mieszkają razem, w domu należącym niegdyś do Billa. Sensem życia każdej z nich jest doprowadzenie do tego, by druga została wydziedziczona. Wszystko za sprawą niejednoznacznego testamentu, który odnaleziono po śmierci właściciela hotelu, spisanego na odwrocie jadłospisu.
Heed i Christine nie są jedynymi kobietami, związanymi z Billem. Narratorką jest również L., osoba, która zajmowała się kuchnią w hotelu. Ona jako jedyna zna całą prawdę związaną z testamentem. L. również przyłącza się do walki o władzę, stając po stronie jednej z bohaterek.
Autorka podzieliła książkę na kobiece głosy, by pomóc czytelnikowi poznać kolejne role, które przyjął William Cosey. Poprzez ową wielogłosowość początkowo prawda staje się niejednoznaczna. Każda kobieta ma swoją wersję wydarzeń, a my musimy złożyć te puzzle tak, by powstała jakaś sensowna całość. Przy okazji obserwujemy przemiany społeczne dotyczące Afroamerykanów, jakie miały miejsce w XX wieku w USA. Obraz, który otrzymujemy jest złożony, podobnie jak postacie z którymi mamy do czynienia. Niekiedy nie można nawet jednoznacznie ocenić postępowania bohaterów.
W „Miłości” świetnie opisane zostały namiętności, jakie targają ludźmi. Wzajemne relacje są bardzo skomplikowane. Pięknym uczuciom towarzyszą jednocześnie te najniższe. Nienawiść wynikająca z nieporozumień narasta, wzmaga się. Bohaterom trudno się porozumieć, nawet nie próbują tego robić, tak bardzo pochłonięci są zawiścią i złością. Jednak ostatecznie, w nieoczekiwany wręcz sposób, z powieści zaczyna płynąć pozytywne przesłanie. Oto największe rywalki dokonują pojednania. Tak jak ich życie zaczęło się od niezwykłej przyjaźni, tak na niej się kończy. Dopiero u kresu egzystencji Christine i Heed zdają sobie sprawę z bezsensu nienawiści, którą siebie obdarzały. Wtedy mogą zaznać chwili szczęścia.
Zarysowałam jedynie główny konflikt między dwiema głównymi antagonistkami w tej powieści. Autorka ukazała jednak znacznie więcej ciekawych bohaterek w „Miłości”. Losy wielu kobiet splatają się i uzupełniają, by dać czytelnikowi złożony obraz relacji międzyludzkich, targanych różnymi emocjami. Wspólnym mianownikiem będzie miłość. Pozostałe uczucia są jej konsekwencją.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Świat Książki
Recenzja książki „Dom” Toni Morrison
Książka pt. „Dom” laureatki Nagrody Nobla Toni Morrison, choć niewielkiej objętości porusza czytelnika. Taki niby zwyczajny temat, bo o przecież czymże może nas zaskoczyć opowieść o domu? A jednak…
W 1993 roku pisarka wyróżniona została literacką Nagrodą Nobla za to, że „w powieściach charakteryzujących się siłą wizji literackiej oraz wartościami poetyckimi, przedstawia najważniejsze problemy amerykańskiej rzeczywistości”. Dodać jednak należy, że Toni Morrison jest Afroamerykanką. Chciałabym w tej recenzji zwrócić również uwagę na problem rasizmu.
Wspominam o kolorze skóry autorki właśnie z tego powodu. Bohaterowie książki „Dom” w dzieciństwie obserwują, jak biali mordują tylko za kolor skóry. Wydaje się to nam trudne do wyobrażenia, choćby dlatego że nie mieszkamy w Teksasie. Trzeba sobie przypomnieć jak wyglądała sytuacja czarnoskórych Amerykanów w historii USA – zresztą wcale nie tak dalekiej. Wystarczy obejrzeć film „Kamerdyner”, by przybliżyć sobie ten problem.
Główny bohater książki „Dom”, we wczesnym dzieciństwie, podczas sielankowej zabawy, obserwuje scenę morderstwa. Od tego momentu kończy się czas beztroski. Jego rodzina musi się przenosić z miejsca na miejsce, aż wreszcie wylądują w małym miasteczku Lotus w stanie Georgia. Frank i Cee Money szybko tracą rodziców. Są wychowywani przez żonę dziadka, która szczególnie źle traktuje małą Ycidrę, zdrobniale nazywaną Cee. Już czteroletni Frank staje w obronie malutkiej dziewczynki i nigdy nie pozwala jej skrzywdzić.
Kiedy rodzeństwo dorośnie, również nie będzie bezpieczne. Mężczyzna po wojnie w Korei, wraca do kraju jako weteran. Musi się zmierzyć, z tym co tam zobaczył. Dopada go stres pourazowy. Ataki paniki, alkohol, halucynacje nie pomagają mu w życiu. Trudno mu też stworzyć jakąś relację z kobietą. Podczas wojny zło było wszędzie, ale czy i Frank jest bez winy? Czy i on ma coś wspólnego z krzywdzeniem innych?
W pewnym momencie główny bohater musi podjąć decyzję. Otrzymuje list, w którym dowiaduje się, że jego siostra Cee jest w niebezpieczeństwie i grozi jej śmierć. Młoda dziewczyna nie mogąc nigdzie znaleźć sensownej pracy, otrzymała zatrudnienie u doktora, który dokonywał na dziewczynie eksperymentów medycznych. Frank Money rusza na ratunek. Mimo wielu przeciwności losu, udaje mu się odzyskać siostrę i bohaterowie udają się do rodzinnego domu w Lotus.
Książka „Dom” napisana została w nieco nostalgicznym stylu. Nie poznajemy losów bohaterów w porządku chronologicznym. Musimy sobie sami złożyć kompozycję w całość. Obrazy, które otrzymujemy, często przerażają. Trudno sobie wyobrazić, jakie zło tkwi w człowieku. Widzimy ludzi w białych kapturach mordujących Afroamerykanów, sceny walk ludzi na śmierć i życie a obok tego próba ułożenia sobie egzystencji w niekoniecznie całkiem bezpiecznym miejscu. Główny bohater wraca na prowincję. Ale i on musi się zmierzyć ze swoim poczuciem winy. Wie, że nigdy nie zostanie ona odkupiona, jednak stanowi punkt wyjścia. Zamieszkanie z siostrą może pomóc, w tym by stworzyć coś o czym oboje od zawsze marzyli – wspólny dom.
Tonni Morisson nigdy nie wspomina, że mamy do czynienia z czarnoskórymi bohaterami. Poprzez sceny z ludźmi z białymi kapturami, wrzucaniem innych z mieszkań, staje się to oczywiste dla czytelnika. Również problemy bohaterki ze znalezieniem pracy, związane są z jej kolorem skóry. Autorka jednak daje Frankowi i Cee nadzieję. Dzięki stworzeniu domu, życiu razem, mogą w Lotus zmierzyć się ze złem, które ich spotkało. Powieść zaczyna się i kończy sceną grzebania w ziemi ofiary linczu. Jest to dla mnie symboliczny obraz, który pokazuje, że również groby dają tym upokarzanym mieszkańcom Ameryki korzenie oraz możliwość budowania domu, nawet na gruzach.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Świat Książki.