„Ginekolodzy” – Jürgen Thorwald

Ginekolodzy, Jürgen ThorwaldJürgen Thorwald, niemiecki pisarz, historyk i dziennikarz żyjący w latach 1915-2006, specjalizował się w publikacjach opowiadających historię medycyny sądowej oraz II wojny światowej. Jego książki: „Stulecie chirurgów”, „Dawna medycyna”, „Stulecie detektywów” i wiele innych stały się bestsellerami. Obecnie Wydawnictwo Marginesy proponuje czytelnikom „Ginekologów”. Czytaj dalej

„Jaśnie pan” – Jaume Cabré na początek roku

Jaśnie pan, Jaume CabréJaume Cabré i zagadka kryminalna? Na dodatek osadzona w XVIII wiecznej Hiszpanii, bez odniesień do współczesności? Coś tu nie gra, chciałoby się dodać. Jedno jest pewne, należy zwiększyć czujność podczas lektury „Jaśnie pana”, bo z pewnością czyhają na nas interpretacyjna pułapki. Książka o której piszę przyczyniła się do międzynarodowego sukcesu katalońskiego pisarza. W Polsce sławę Jaume Cabré przyniosła powieść „Wyznaję”, która zachwyciła nie tylko mnie i treścią, i formą. Czytaj dalej

„Lew Tołstoj. Ucieczka z raju” – Paweł Basiński

Lew Tołstoj. ucieczka z Jasnej Polany, Paweł BasińskiJedną z pierwszych książek dla dorosłych, którą przeczytałam, była „Anna Karenina” Lwa Tołstoja. Tego wielkiego pisarza nie trzeba nikomu przedstawiać, jednak w Polsce ważniejsze są dla nas dzieła Tołstoja, jego biografia jest raczej mniej znana. Natomiast  w Rosji istnieje niemal kult tej osoby. Dzięki temu, że Lew Tołstoj miał w sobie wielką charyzmę, do dziś jest tak popularny i poważany. Za jego życia odbywano nawet pielgrzymki do pisarza. Paweł Basiński w swojej książce „Lew Tołstoj. Ucieczka z raju” stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ta postać tak przyciągała? Opowiada też historię pewnej ucieczki. Czytaj dalej

„Wojna i terpentyna” – Stefan Hertmans

Wojna i terpentyna, Stefan HertmansO tej książce po raz pierwszy usłyszałam latem. Michał Nogaś wspominał o niej podczas Festiwalu Literacki Sopot. Mówił, że „Wojna i terpentyna” to powieść ważna i poruszająca. Stefan Hertmans, który jest uznanym niderlandzkim pisarzem, przez wiele lat nie zaglądał do dzienników swojego dziadka. Nie wiedział, jaki skarb skrywają… Czytaj dalej

Wyznaję – Jaume Cabré

Wyznaję

Wyznaję

O powieści „Wyznaję” katalońskiego pisarza Jaume Cabre jest tak głośno, że i ja postanowiłam po nią sięgnąć. Na dodatek mój egzemplarz jest wyjątkowy, bo z autografem…

Trudno streścić fabułę książki. Na niemal ośmiuset stronach opowiedziano historię Adriana Ardévola, ale to tylko jeden z wielu wątków. Główny bohater jest jedynym synem handlarza sztuką, który bardziej ceni sobie kontakt z rękopisami, niż własnym dzieckiem. Feliks jest zamkniętym w sobie, sztywnym mężczyzną, którego interesuje jedynie zbieranie kolejnych eksponatów do swojej kolekcji. Jedną z najcenniejszych rzeczy, które udalo się mu zdobyć są skrzypce. Posiadają one nawet własne imię.

Adrian Ardévol dorasta w atmosferze tajemnicy. We własnym domu musi zachowywać się jak w kościele. Jego oschły ojciec posiada niezwykle ambitne plany wobec syna – dąży do tego, by chłopiec opanował kilkanaście języków. W tym momencie matka odkrywa swoje karty, chce by Adrian był wybitnym skrzypkiem. Zdezorientowany chłopiec ucieka w świat fantazji, bo tylko tam może znaleźć pociechę i zrozumienie.

Ostatecznie główny bohater zostaje wybitnym naukowcem. Przedmioty, którymi się otacza mają swoje losy, niekiedy niezwykle burzliwe, sięgające wiele wieków wstecz. Jaume Cabré przeplata historie osób i rzeczy. Pokazuje pewne zależności i powiązania. Nic nie istnieje niezależnie, wszystko ma na siebie wpływ.

Wyznaję

Wyznaję

Na przykładzie historii skrzypiec autor ukazał jak wiele w poszukiwaniu piękna i ideału, człowiek jest w stanie poświęcić. Pożąda rzeczy, a przez to rodzi się zło. Skrzypce Viala są wyjątkowe. Ale do ich powstania przyczyniła się tragedia wielu osób, podobnie dzieje się z innymi przedmiotami z kolekcji Ardévolów. Cabré pokazuje, jak trudno – o ile to w ogóle możliwe – przełamać tę drogę ku złu.

Autor w powieści odkrywa swą niezwykłą wrażliwość muzyczną. Książka porównana została do symfonii. Rzeczywiście, w powieści otrzymujemy wiele instrumentów. Jednak muzyka jaka się rodzi, nie jest w pełni klasyczna. Czytelnik ma do czynienia z wieloma głosami, często nakładającymi się i sam musi sobie z tych fragmentów, urywków złożyć całość. Dla niektórych ta polifoniia będzie nie do zniesienia, inni okrzykną ją dziełem sztuki.

Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się forma „Wyznaję”. Zachwyciła mnie wielowątkowość oraz łączenie historii przedmiotów, które niemal zostały spersonifikowane z losami ludzi. Rzeczom nadano prawa niemal równe ludziom.  Jaume Cabré pokazał, że historie jednostek i przedmiotów mogą być powiązane. Przedstawił w książce swą wizję wzajemnej zależności.

„Wyznaję” to również opowieść o miłości. Adrian zakochuje się w Sarze. Ich uczucie zostaje na początku stłamszone, ponieważ obie rodziny czują do siebie niechęć, właśnie przez skrzypce. Dziewczyna pochodzi z rodziny żydowskiej, a instrument Viala, został odebrany przez lekarza z Auschwitz kobiecie, która ginie w obozie przez to, że nie chce oddać futerału, w którym znajdują się cenne skrzypce. Główny bohater, kiedy wreszcie łączy swój los z ukochaną, nie potrafi wyrzec się tego kontrowersyjnego przedmiotu. a to prowadzi do kolejnych nieszczęść.

Jaume Cabré pokazuje w swej powieści jak trudno wyrzec się zła. Tkwi ono w człowieku i jest nierozerwalne z jego istotą. Jakby właśnie zło było jedyną cechą, która różni nas od zwierząt. Autor zadaje bardzo istotne pytania. Jednym z najważniejszych było dla mnie to, czy możliwe jest odkupienie win? Niektórzy bohaterowie powieści starają się w jakiś sposób odpokutować, ale nie są pewni, że udało im się tego dokonać. Kolejnym istotnym zagadnieniem, jest kwestia wyboru. Na ile wpływamy na nasz los, czy jest on przypadkowy, a może ma jakieś znaczenie?

Myślę, że warto sięgnąć po „Wyznaję”. Choć przyznam, że książka wymaga skupienia. Łatwo zgubić pewne wątki w chwili nieuwagi. Trud jednak zostanie uhonorowany. Dla każdego będzie to jednak inna nagroda, ponieważ autor poruszył tak wiele zagadnień, że każdy ma szansę odnaleźć coś dla siebie.

Prawdziwa królowa – Andrew Marr

Prawdziwa królowaKsiążka Andrewa Marra „Prawdziwa królowa. Elżbieta II jakiej nie znamy” właściwie nie opowiada tylko o królowej Elżbiecie. Dzięki tej obszernej pozycji czytelnik odbywa podróż w czasie. Choć niekoniecznie jest to odległa przeszłość, jednak dzięki autorowi oglądamy ją z pewnym dystansem, niemal z lotu ptaka, otrzymując szeroką perspektywę.

?Prawdziwa królowa?. Sam tytuł książki podsumowuje panowanie Elżbiety. Jeśli jeszcze dodamy, że to królowa jakiej nie znamy ? sukces czytelniczy murowany. Któż nie chciałby dowiedzieć się czegoś więcej?

Ale kto szuka tabloidowych informacji, może odłożyć książkę natychmiast na bok. Marr snuje niezwykle interesującą historię, zaczynając od Jerzego V – założyciela dynastii. Dzięki temu w ogóle wiemy skąd się wzięła i co kształtowało Elżbietę. Wydarzenia polityczne oraz wszystko co działo się w jej rodzinie na początku XX wieku miało zasadniczy wpływ na jej charakter. Wystarczy przypomnieć sobie, co stało się z kuzynem Jerzego V, carem Mikołajem II i jego najbliższymi. Liczne afery miały miejsce na długo przed przyjściem na świat Diany i Karola.

Autor przedstawia portret psychologiczny Elżbiety, dzięki czemu staje się ona sympatyczną i ciepłą osobą, a nie tak jak by chciały bulwarówki ? zimną i wyrachowaną. Wreszcie zrozumiałam, co nią kieruje. Niektóre ideały mogą być nieco przestarzałe, ale królowa jest im wierna. Za to można ją tylko cenić. Autor wyjaśnia wiele zachowań – np. po śmierci Diany. A. Marr stara się oczyścić królową z wielu zarzutów, pokazując, że właśnie tak powinno wyglądać postępowanie Elżbiety II, a nawet starała się otworzyć na potrzeby opinii publicznej – mimo, że nie było to zgodne z zasadami.

A kto wie, jakie relacje miała królowa z kolejnymi premierami Wielkiej Brytanii? Tu wszystko zostaje skrupulatnie podane. Niewiele osób pamięta o tym, że Elżbieta przecież czuje się odpowiedzialna za dawne kolonie oraz Australię i Kanadę. Miłośnicy historii mogą zacierać ręce.

Cały świat zdążył się kilka razy zmienić, a Elżbieta II wydaje się być czymś stałym. Może na tym polega jej fenomen? Udało jej się znaleźć dla siebie miejse w społeczeństwie. Jej ideą jest służba obywatelom, nie odwrotnie. Królowa właśnie dlatego nie będzie wpływała na parlament. Może jedynie naprowadzać polityków zadając im pytania, nie wyrażając jednocześnie swoich poglądów.

Dzięki książce Marra dowiedziałam się wiele o Elżbiecie II i samych Anglikach. Choć konwenanse stają się powoli przestarzałe i niezrozumiałe, królowa wciąż stara się przestrzegać tracycji. Pragnie dopasować się do potrzeb Anglików, ale jednocześnie nie podlegać modnym zachowaniom, a patrzeć daleko w przyszłość.

Dzięki „Prawdziej królowej” weszłam za kulisy miejsc, których zwykły czlowiek nie może zobaczyć. Poczułam, jak wokół rozgrywa się wielka polityka, której autorytetem jest właśnie Elżbieta. I choć nie ma w sobie nic z bajkowej postaci, dzięki tej biografii coś zrozumiałam. Warto przyjrzeć się bliżej tej książce, by zrozumieć zasady, którymi kieruje się Elżbieta II.  Mogę polecić ją każdemu, kto poszukuje rzetelnej wiedzy o Windsorach.