Jeśli ktoś choć raz był w Paryżu, zaraz zwróci uwagę na paryski szyk. Wystarczy przejść się ulicą, aby natychmiast wyłowić wzrokiem paryżanki, które tak bardzo różnią się od turystów. W ubiegłym wieku Paryż był nie tylko miastem mody, ale i artystyczną stolicą świata. Dzisiaj traktujemy ubrania niemal jak dzieła sztuki, między innymi za sprawą takich artystek jak Coco Chanel, która oprócz pięknych ubrań dała kobietom wolność…
Książka Karen Karbo: „Księga stylu Coco Chanel. Jak stać się elegancką kobietą z klasą” nieco mnie wywiodła w pole. Spodziewałam się typowego poradnika, na który nawet nie zwróciłabym uwagi, gdyby nie to słynne nazwisko w tytule. A tu otrzymałam też biografię Coco Chanel, która według mnie jest bardzo ciekawą postacią, więc to właśnie jej wolałam się przyjrzeć a modzie przy okazji.
Amerykańska autorka Karen Karbo specjalizuje się w pisaniu biografii znanych postaci: np. Audrey Hepburn, Julii Child. Oprócz tego publikuje artykuły w znanych pismach: „Elle”, „Vogue”, „New York Times”. Mnie zaskoczyło w książce „Księga stylu Coco Chanel” niezwykle nowoczesne podejście do tematu.
Publikacja nie jest w zasadzie stricte biografią, czy poradnikiem – a ich połączeniem. Znajdziemy w niej przemyślenia autorki na temat stylu Coco Chanel, a przy okazji niejako poznajemy życie tytułowej bohaterki, jej drogę na sam szczyt. Przecież taka kariera dziecka wychowanego w sierocińcu przez siostry zakonne nie była realna. W tamtych czasach biedne dziewczyny chcąc osiągnąć sukces często kończyły zwyczajnie na ulicy. Na początku XX wieku niewiele było dróg, którymi mogła podążyć młoda kobieta. Najłatwiejszą było zamążpójście. Tylko, że żaden dobrze sytuowany mężczyzna nie pozwoliłby sobie na mezalians i nie poślubiłby dziewczyny źle urodzonej.
Coco Chanel, żeby przetrwać, musiała stać się silną osobą, wręcz hardą. Dzięki temu zdołała osiągnąć cel – stała się niezależną kobietą. Aby tego dokonać potrzebowała pomocy… mężczyzn. Karen Karbo wymienia nie tylko kochanków Chanel, ale pokazuje, co od każdego z nich otrzymała. Jej największą miłością był Boy Capel. On dał jej pożyczkę, dzięki której mogła otworzyć Chanel Modes, gdzie sprzedawała zaprojektowane przez siebie spódnice i kardigany. Jako, że wybuchła I wojna światowa ten pierwszy dom mody był w Deauville, ale to właśnie tam uciekły wszystkie (bogate) paryżanki.
Tak zaczęła się kariera Coco Chanel. Ona właśnie wyzwoliła kobiety z wielkich i niewygodnych kapeluszy, dając im w zamian słomkowe, czy w marynarskim stylu. Pozwoliła kobietom oddychać pełną piersią odrzucając gorsety, wreszcie mogły czuć się swobodnie. Coco postawiła na wygodę, a to była rewolucja. Dzięki niej mamy „małą czarną”, ubrania z dżerseju, kardigany, stroje sportowe, czy słynne żakiety. Do tego dochodzą perfumy. Któż nie słyszał o Chanel No. 5?
Karen Karbo opowiada o tym jak być elegancką opierając się przede wszystkim na biografii Coco. Tyle, że tytułowa bohaterka uwielbiała konfabulować. Po latach powstała pewna legenda, z której trudno oddzielić prawdę od kłamstwa. Autorka szuka dla współczesnych kobiet złotego środka w drodze do określenia własnego, indywidualnego stylu. Nie każe nam wybierać najdroższych ubrań, z najnowszych kolekcji. Pozwala nam być taką jak Chanel – niezależną i wolną
Książka „Księga stylu Coco Chanel” może być też historią o kobiecie, która całe życie szukała wolności. Nigdy nie wyszła za mąż, bo – jak powiedziała: „Małżeństwa zawiera się dla bezpieczeństwa i prestiżu. Mnie to nie interesuje”. Dzięki takim kobietom jak one, możemy wybierać, kim chcemy być oraz jak chcemy się ubierać.
Autorka starała się w książce połączyć biografię z poradnikiem. Jako miłośniczce historii bardziej interesowało mnie samo życie Chanel, więc na początku byłam nieco zdezorientowana. Styl Karen Karbo z pewnością przemówi do młodych kobiet, które chcą podczas czytania się dobrze bawić, gdyż autorka stara się pisać w sposób ironiczny i dowcipny. Ma dystans zarówno do głównej bohaterki oraz do samej siebie. Dlatego, choć książka jest pozornie lekka, pokazuje, jak wiele pracy trzeba włożyć, by osiągnąć wymarzony cel. Odrobina szczęścia też się przyda…
Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu Literackiemu.
Twórczość Ignacego Karpowicza nie jest mi obca. Bardzo wysoko cenię jego
Anna Gavalda jest popularną francuską pisarką i dziennikarką. Jej debiutancka książka z 1999 roku w ciągu dziewięciu miesięcy sprzedała się w liczbie miliona egzemplarzy. Z kolei powieść „Po prostu razem” została zekranizowana, a jedną z ról zagrała Audrey Tautou. „Billie” to książka długo wyczekiwana przez rzesze fanów autorki, gdyż pojawiła się dopiero po pięciu latach od wydania „Pocieszenia”.
Na tę książkę czekałam już od dawna, bo właśnie za sprawą prozy Alice Munro otrzymuję olbrzymią dawkę literatury z najwyższej półki. Noblistka zapewnia czytelnikom mnóstwo przyjemności, choć jej proza wydaje się pozornie niezwykle prosta. Dzisiaj premierę ma zbiór opowiadań „Księżyce Jowisza”, więc mogę przyjrzeć się dokładniej temu, co przekazuje nam autorka nazywana kanadyjskim Czechowem.
John-Henri Holmberg wpadł na świetny pomysł, by zebrać i opracować antologię mistrzów kryminału. A wiadomo, że nie gdzie indziej tylko właśnie w Szwecji ten gatunek literacki ma się najlepiej. Dlatego „Ciemna strona…” dla jednych może być próbką tego z czego słyną szwedzcy pisarze, dla innych będzie to wisienka na torcie, by po raz pierwszy sięgnąć po nieznane dotąd w Polsce opowiadania mistrzów tego gatunku i zapewnić sobie kilka godzin rozrywki.
Książka Gavina Extence’a pt. „Wszechświat kontra Alex Woods” jest debiutem literackim tego autora. Jak to się stało, że ta powieść robi taką karierę na świecie? Jeśli uwielbiacie prozę Johna Irvinga, w tym momencie możecie być pewni, że ten tytuł Wam się spodoba.Tyle, że Extence jest oryginalny, nie ma zamiaru kopiować mistrza.