„Długi płatek morza” – Isabel Allende

Długi płatek morza, Isabel AllendeIsabel Allende skradła serca wielu czytelników dzięki powieści „Dom duchów”. Oczywiście filmowa adaptacja jeszcze bardziej spopularyzowała tę historię. Chilijska pisarka zdobyła sławę, a także grono wiernych odbiorców. Dzisiaj należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych amerykańskich autorek piszących po hiszpańsku. Dzięki tłumaczeniu Anny Sawickiej możemy sięgnąć po kolejną powieść Isabel Allende zatytułowaną „Długi płatek morza”.

Akcja powieści rozpoczyna się w Hiszpanii w czasach wojny domowej. Okrucieństwa wojny zaznają dwaj synowie Marcela Lluísa Dalmau. Víctor, student medycyny, szybko nabierze wprawy i doświadczenia, jakiego nie otrzymałby ślęcząc nad podręcznikami. Jednak opatrywanie rannych i zamykanie oczu ofiarom działań wojennych nie wpływa pozytywnie na psychikę. Na froncie młody człowiek zobaczy co to ból, nędza i cierpienie. Sam jej zazna i zobaczy tak wiele zła, że trudno mu potem pozytywnie patrzeć w przyszłość. A ta ostatnia w momencie, kiedy zwycięża generał Franco, będzie zasnuta gradowymi chmurami.

Jako że rodzina Dalmau znalazła się po niewłaściwej stronie barykady, grożą jej reperkusje. Na wojnie ginie rewolucjonista Guilleme, brat Víctora, zostawiając na świecie swoją ciężarną ukochaną. By uratować Roser Bruguery i swoją rodzinę, mężczyzna jest zmuszony do ucieczki. Víctor, jego matka i Roser udają się w kierunku Francji. Tymczasem zaczyna się II wojna światowa. Dla Isabel Allende datą jej wybuchu jest trzeci września 1939 roku.

Roser trafia do francuskiego obozu dla uchodźców. Po upadku Republiki we Wielkiej Ewakuacji wzięło udział aż pół miliona Hiszpanów. Trafili do miejsc, które były obozami koncentracyjnymi, w których trzymano ich w nieludzkich warunkach. Na szczęście dzięki wyjątkowym zbiegom okoliczności i trafianiu na odpowiednich ludzi, Víctor oraz Roser udają się do Chile. Dzieje się tak dzięki słynnemu poecie, który uznał, że trzeba ratować uchodźców z Hiszpanii. Wyprosił u prezydenta swego kraju statek SS Winnipeg, który przewiózł 2200 imigrantów. Poeta Pablo Neruda uznał to za najważniejszą rzecz w swoim życiu, znacznie bardziej istotną niż poezja, którą zasłynął za którą otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Isabel Allende zatytułowała swoją powieść nawiązując do z fragmentu wiersza Nerudy, w którym określił Chile jako „długi płatek morza i wina i śniegu”.

Dla Roser i Víctora nowe miejsce oznaczało dostosowanie się do nowych zasad. Para postanowiła się pobrać, by dziecko Guillema, które przyszło na świat, miało nieco łatwiej. Jak poradzić sobie w nowym kraju, po utracie najukochańszych osób? Dla małego Marco para jest gotowa na wiele wyrzeczeń, nawet związek, który nie został oparty na uczuciu. Państwo Dalmau okazują się jednak wyjątkowi, bo Roser ze swym doskonałym słuchem podejmuje pracę jako pianistka, a Víctor kończy studia medyczne. Ich droga zawodowa i społeczna ulega poprawie, ale wystarczą pewne zawirowania polityczne, by znowu wszystko uległo zmianie. W pewnym momencie para będzie zmuszona do kolejnej ucieczki, tym razem do Wenezueli.

Isabel Allende w swojej najnowszej powieści „Długi płatek morza” nie tylko kreśli ciekawą opowieść o wyjątkowej rodzinie, ale osadza ją w konkretnym kontekście  historycznym. Właśnie to tło jest warte uwagi, ponieważ Allende opowiada o zdarzeniach, które rzeczywiście miały miejsce, choć nie są powszechnie znane. Warto dowiedzieć się nieco o francuskich obozach koncentracyjnych, a to jak traktowano uchodźców ponad osiem dekad temu uświadamia nam, jak niewiele dzisiaj się zmieniło. Chilijska pisarka w tło historyczne wplata postacie godne uwagi, delikatnych i wrażliwych mężczyzn zmuszonych do podejmowania heroicznych czynów, a także silne kobiety, które nie zawahają się walczyć o swoje rodziny i przetrwanie. Isabel Allende pisze tak, że nie sposób się oderwać od kreślonej przez nią opowieści, choć tym razem realizmu magicznego nie będzie, ale czaru tej prozie nie zabraknie.

  1. Ech, Allende to jeden z moich licznych czytelniczych wyrzutów sumienia. Akurat po tę autorkę obiecuję sobie sięgnąć od dość dawna, ale jakoś nie mogę tego uczynić.

    • Choć po powieści Allende sięgają najczęściej kobiety, to warto sięgnąć po tę prozę, by choćby porównać jej styl z innymi autorami z Ameryki Południowej i Łacińskiej. Do tego pisarce nie są obce problemy społeczne tej części świata i widać to zaangażowanie w jej książkach.

      • Właśnie dlatego tym dziwniejsze jest dla mnie to, że po Allende jeszcze nie sięgnąłem, bo od dłuższego czasu staram się osiągnąć „równowagę płciową” w ilości przeczytanych książek 🙂

        • Z kolei ten temat czytania książek pisanych przez kobiety podejmuje J. Boyne w „Drabinie do nieba” – polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *