O dziennikach „Wieloryby i ćmy” Szczepana Twardocha usłyszałam jakiś czas temu. Najpierw pojawiły się pierwsze doniesienia w mediach, a potem, piątego września pojechałam do Gdyni, na spotkanie literackie z autorem „Morfiny”, które prowadził Szymon Kloska. Pisarz był gościem festiwalu Miasto Słowa. Zabrałam ze sobą „Dracha”, żeby zdobyć autograf, jednak ku mojemu zaskoczeniu najwięcej dowiedziałam się na temat najnowszej książki Szczepana Twardocha. Miałam okazję posłuchać przedpremierowych fragmentów dzienników „Wieloryby i ćmy”, które odczytał autor. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Morfina
„Drach” – Szczepan Twardoch
Po „Morfinie” Szczepan Twardoch zyskał statut pisarza z najwyższej półki. Wprawdzie pojawiły się recenzje niepochlebne, nie mniej jednak uznano autora za godnego uwagi. Pomogła też nagroda Paszporty Polityki, czy nominacja do Nike. Zresztą sam Szczepan Twardoch postawił sobie wysoko poprzeczkę, starając się w najnowszej powieści oddać głos bohaterom pochodzącym z Górnego Śląska. Tu już nie będzie pytania o polskość, jak w „Morfinie”, ale przyjrzymy się historii ludzkich losów, rozpisanej na kilka wieków. Tym, co je łączy, jest właśnie miejsce – od Gliwic do Rybnika. Czytaj dalej
Laureat Paszportów Polityki w kategorii literatura: Ziemowit Szczerek
Laureat tegorocznych Paszportów Polityki zwraca uwagę niezwykle literackim imieniem i nazwiskiem. Równie intrygujący jest tytuł jego książki: „Przyjdzie Mordor i nas zje. Czyli tajna historia Słowian” wydany przez Ha!art. Słuchałam audycji na temat tej książki i przyznam, że mnie zaintrygowała. Czy uda mi się po nią sięgnąć? To nie jedyne moje ciche marzenie. W planach mam jeszcze powieść Łukasza Orbitowskiego, „Szczęśliwa ziemia”. Wiele osób zachwyca się z kolei Małgorzatą Rejmer i jej książką „Bukareszt. Kurz i krew”. A miało nie być planów. Cóż, jak widać tworzą się same. Takie spontaniczne całkiem mi odpowiadają…
W ubiegłym roku laureatem Paszportów Polityki został Szczepan Twardoch. Jego Morfina mnie zachwyciła. Również pozostałe nominacje były bardzo dobre. Czyli młodzi polscy pisarze mają coś do powiedzenia. Przyznam, że mnie to cieszy.
Nagroda Literacka Nike 2013
Już dzisiaj wieczorem dowiemy się, kto zostanie laureatem Nike 2013. Czytelnicy wybrali Szczepana Twardocha i ja się też pod tym podpisuję. Uważam, że „Morfina” powinna wygrać. Taki jest mój typ. Ba, nawet o autograf finalisty się postarałam.
W tym roku udało mi się przeczytać sporo nominowanych książek. Wprawdzie wydawało mi się jeszcze, że do finałowej siódemki powinna się dostać „Szopka” Zośki Papużanki. Tu nie trafiłam. A jak będzie z Twardochem? Zostało parę godzin… Jako, że nie mam telewizji, czekam na relacje internetowe i komentarze blogerów.
A na jakiego konia Wy stawiacie?
PS To ja już wiem: Joanna Bator, Ciemno, prawie noc. Nie czytałam, a biblioteka w remoncie i co teraz?
Morfina – Szczepan Twardoch
Szczepan Twardoch został w styczniu laureatem Paszportów Polityki 2012. Jedną z nominowanych książek już czytałam, była to „Szopka” Zośki Papużanki. Teraz kolej na zwycięską powieść.
Akcja „Morfiny” rozgrywa się po klęsce wrześniowej 1939 roku, przede wszystkim w Warszawie. Główny bohater – Konstanty Willemann jest człowiekiem nie stroniącym od alkoholu i innych używek. Nie ma w sobie nic z nieskazitelnego bohatera, walczącego do ostatniej kropli krwi z okupantem.
Kim jest ten syn niemieckiego oficera i Ślązaczki, która zdecydowała się być Polką? Na początku to pytanie nie jest zbyt ważne dla Konstantego. Liczy się życie bon vivanta i buteleczka morfiny, która spycha go na samo dno – najczarniejsze z możliwych. Zdradzanie żony, bratanie się z żydowską prostytutką w oparach morfiny, walka o narkotyki stanowią dla niego podstawę egzystencji.
Willemann tak naprawdę jest nikim. Choć pragnie wygody w życiu, staje się masą, którą kształtują kolejne kobiety na jego drodze. Zaczynając od matki. Ona decyduje, że jej syn stanie się Polakiem. Kiedy wybucha wojna, Konstanty bierze udział w działaniach wojennych w pułku ułanów. Żona Helena – prawdziwa matka Polka – sprawia, że uczestniczy w działaniach konspiracyjnych, dając mu do ręki teczkę, którą należy przeszmuglować w określone miejsce.
Podróż po Warszawie wojennej jest niezwykła. Twardoch kreuje ciekawy obraz miasta, jej spelun, których nie ujrzymy w opowieściach martyrologicznych. Odwiedzamy melinę prostytutki Salome. Właśnie takich kobiet szuka Willemann, bo tak mu nakazała matka. Według niej, tylko wtedy stanie się prawdziwym mężczyzną.
Bohater coraz częściej zadaje sobie pytanie w tej podróży o swą tożsamość. Żeby móc stać się Polakiem, przybiera tożsamość Niemca. Później nawet staje się swoim ojcem – arystokratą Baldurem von Strachwitz. Jako oficer niemiecki może wyjechać za granicę z niezwykłą kobietą Dzidzią Rochacewicz i konspirować na rzecz Polski. Towarzyszka podróży – dzięki swej charyzmatycznej osobowości – kształtuje mężczyznę. Kreuje go na nowo. „Jestem Konstanty Willemann” i nikt więcej, tak ostatecznie może nazwać siebie. Dojście do tego momentu zabierze mu spory szmat czasu.
„Morfina” nie jest powieścią o skutkach brania narkotyków. Wraz z bohaterem odbywamy fascynującą podróż w poszukiwaniu tożsamości. Mężczyzna w obliczu wojny musi dojrzeć. I wybrać, kim chce być. Czy Polakiem, czy Niemcem, a może po prostu Konstantym Willemannem – człowiekiem.
Książkę czytałam niemal jednym tchem. Zafascynowały mnie zwłaszcza obrazy silnych kobiet. Fabuła „Morfiny” działa na czytelnika, jak tytułowy narkotyk. Najpierw jest błogość, ale potem trzeba wrócić do rzeczywistości, która nie jest kolorowa. Bohater, choć początkowo nie wzbudza sympatii, zaczyna podczas swej podróży opowiadać o swoim życiu. Staje się nam bliski. Jesteśmy z nim, ale towarzyszy nam jeszcze pewien mroczny byt, któremu trudno nadać imię. Może to śmierć, może zło, albo przeznaczenie? Dzięki temu zabiegowi książka staje się barwna, obfitująca w historie. Pochłonęła mnie całkowicie. To jeszcze nie wszystko. O wartości powieści świadczy fakt, że stawia trudne pytania, ale – na szczęście – nie daje banalnych odpowiedzi. I zostaje na długo w świadomości odbiorcy.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego 🙂