„Złoty garnek” – E. T. A. Hoffmann

Złoty garnek, E. T. A. HoffmannErnst Theodor Amadeus Hoffmann, niemiecki pisarz, poeta, kompozytor, karykaturzysta, krytyk muzyczny, żył w latach 1776 – 1822. Tworzył w epoce romantyzmu i choć dziś znany jest nam przede wszystkim jako autor baśni dla dzieci „Dziadek do Orzechów i Król Myszy” oraz „Tajemniczego dziecka”, to przecież można go nazwać prekursorem fantastyki grozy. Wywarł wpływ na takich twórców jak Edgar Allan Poe, czy H. P. Lovercraft. Czytaj dalej

„Lost and Found. Opowiadania” – Zadie Smith

Lost and Found, Zadie SmithNapisanie dobrego opowiadania nie jest łatwym zadaniem. Jednak znajdzie się paru, którzy podołali. Wystarczy wspomnieć Alice Munro, Julio Cortázara, czy Antona Czechowa. Zadie Smith do tej pory była znana polskim czytelnikom z tego, że jest autorką świetnych powieści. Teraz otrzymujemy zbiór zatytułowany „Lost and Found”, w którym zebrano trzy krótkie opowiadania. Wcześniej ukazały się w anglojęzycznych pismach: „Granty” i „New Yorker”.

W czerwcu tego roku autorka gościła w Warszawie na Big Book Festiwalu. Zresztą wizyta Zadie Smith związana była z premierą opowiadań z tomu „Lost and Found“. Po ostatniej książce pisarki ta wydaje się być bardzo skromna, ponieważ liczy sobie zaledwie 150 stron. Jednak wcale nie oznacza to, że czytelnik otrzyma coś gorszego – bynajmniej. Jak sama Zadie Smith pisze w posłowiu: „Człowiek staje się innym pisarzem, kiedy bierze na warsztat opowiadanie. Pierwsza zmiana polega na tym, że autor uwalnia się od symbolicznej architektury powieściopisarstwa. Gdy nie każda rzecz musi zarazem oznaczać inną, na kartce zaczynają ostrożnie pojawiać się prawdziwi ludzie” (s.153). Czytaj dalej

„Kocha, lubi, szanuje…” – Alice Munro

Kocha, lubi, szanuje... - Alice MunroData wznowienia zbioru opowiadań Alice Munro pt. „Kocha, lubi, szanuje…” została określona na 19 lutego, ale udało mi się przeczytać książkę jeszcze przed premierą. Jako, że styl noblistki bardzo do mnie przemawia, niecierpliwie czekałam na ów zbiór. Otrzymałam dziewięć opowiadań i tak jak się spodziewałam, była to niesamowicie przyjemna uczta literacka.

Właściwie na tym mogłabym skończyć wpis o „Kocha, lubi, szanuje…” Alice Munro. Doskonale zrozumie mnie każdy, kto przeczytał choć kilka opowiadań autorstwa kanadyjskiej noblistki. Łatwo znaleźć dla wszystkich historii wspólny mianownik. Czujemy, że autorka wciąż mówi o tym samym. Na pierwszy rzut oka przecież zawsze mowa w tych opowieściach o kobietach oraz o miłości. Jednak, kiedy przyjrzymy się tym tekstom bliżej, zobaczymy, że każde opowiadanie jest zupełnie inne. Podobnie jak z ludźmi, nie sposób znaleźć drugiej takiej samej osoby, a przecież można określić cechy wspólne dla przedstawicieli tego gatunku. Czytaj dalej

Wszystkie boże dzieci tańczą – Haruki Murakami

Wszystkie boże dzieci tańczą„Wszystkie boże dzieci tańczą” Murakami Harukiego to zbiór sześciu opowiadań japońskiego pisarza, które łączy jeden wątek: trzęsienie ziemi w Kobe. Bohaterowie, miejsca i wydarzenia są zupełnie różne, nie łączą się ze sobą, wszędzie jednak pojawia się wątek owego kataklizmu. Nie wpływa on bezpośrednio na losy bohaterów. Nikt z nich nie uczestniczy w tragicznych wydarzeniach, skutki kataklizmu każdy z nich może tylko oglądać w telewizji, bo bezpośrednio ich nie dotyka. Jednak samo trzęsienie ziemi coś wyzwoli w postaciach. A mianowicie świadomość przemijania, z którą należy się pogodzić.
Forma literacka, którą wybrał Murakami przypomina mi oszczędne malarstwo japońskie. Nie ma żadnych zbędnych ozdobników w kreowaniu świata przedstawionego. Kiedy czytałam opowiadania, to przychodziło mi do głowy skojarzenie z bonsai. Historie, które kreśli autor, mimo tego, że są krótkie, posiadają wszystko co powinny mieć, choć w ograniczonej formie, jak te pieczołowicie i starannie przycinane drzewka. Nie przeszkadza to jednak wyobraźni stworzyć obrazu świata kreowanego przez pisarza. Co więcej, autor daje nam – odbiorcom spore pole do popisu. Murakami rysuje kreskę, a my mamy sobie resztę dopowiedzieć. Pewne wydarzenia, historie są niedopowiedziane, przez to nieoczywiste. Również od odbiorcy będzie zależało, czy przyporządkuje opowiadania jako realistyczne, czy bardziej surrealistyczne. No bo przecież walka żaby z dżdżownicą o losy Tokio, może być odebrana jako marzenie senne bohatera, albo czysty surrealizm.
Bohaterów opowiadania łączy samotność. Każdy z nich ma potrzebę odkrycia w sobie prawdziwego ja. Odbywają podróż w poszukiwaniu tożsamości. Niekiedy będzie to podróż realna do Hokkaido, albo Tajlandii, lub wewnątrz siebie. Bardzo zaintrygowała mnie wypowiedź jednej z postaci:
?Jeżeli będzie pani traciła zbyt wiele sił na życie, nie uda się pani spokojnie umrzeć. Musi pani po trochu zmienić bieg. Trzeba żyć i umieć umrzeć – to rzeczy w pewnym sensie równorzędne”.
Murakami w opowiadaniach przypomina o nieuchronności śmierci. Bo „życie na tym świecie to tylko przelotny bolesny sen”. Jednocześnie śmierć nie jest przedstawiana w sposób pesymistyczny, tylko jako coś nieuchronnego, a zarazem część życia.
Przemówiły do mnie opowiadania Murakamiego. Zarówno fabuła, jak i forma są bardzo intrygujące. Sam przekaz jest również istotny. Nieuchronność śmierci i przemijania jako część naszej egzystencji, o której staramy się nie myśleć. Autor poprzez swoje opowiadania oswaja nas z tą częścią życia… Trzeba się na to również przygotować, bo jest bardziej pewna, niż trzęsienie ziemi w Kobe.

Trujący koniec wakacji

Trucicielka - SchmittWakacje mają się ku końcowi, niestety. Dzieci wprawdzie z radością odliczają dni, by pełni energii powrócić do przedszkola. Przygotowania idą pełną parą.

Mamusiu a psekłujemy usy – to dzieci nie będom mnie mogły poznać w pseckolu – mówi M. Pojechałysmy, usiadłyśmy na krzesełku u kosmetyczki – przy okazji dowiedziałam się, że moja pociecha potrafi czytać cicho i zna spólgłoski miękkie – no i na tym się miało skończyć. A tu proszę, wyszłam z gabinetu z dzieckiem bedącym dumnym posiadaczem kolczyków z perełkami – i to gdzie? W uszach… czy może na płatkach uszu…

W ręce wpadła mi książka. Troszkę ją wprawdzie musiałam zmusić, żeby mi wpadła. Na szczęście kurierzy docierają na każdą prowincję, za co im chwała. Tytuł intrygujący: Trucicielka. Autor jeszcze bardziej – E. E. Schmitt. Forma literacka – opowiadanie.

Kto czytał powieści czy dramaty tego autora, wie że zostanie zaskoczony. Zaczynam czytać i już wiem, że to jest właśnie to. Coś o czym będę myślała, co mi nie da spokoju przez dłuższy czas. Wcale nie chodzi o to, żeby szukać każdej wolnej chwili, by przeczytać tę książkę, tylko o to że dzieła tego autora zostawiają taką małą zadrę, która długo po przeczytaniu daje o sobie znać.

Trucicielka to kolejny majstersztyk Schmitta. Książka składa się z kilku opowiadań pozornie nie wiążących się ze sobą. Fabuła każdego z nich prowokuje do przemyśleń. Lepiej nie czytać streszczeń, bo zakończenie potrafi być zaskakujące. Fakt, że Schmitt został za nią wyróżniony w 2010r. nagrodą Le Prix Goncourt de la Nouvelle mówi sam za siebie.