Książka pt. „Dom” laureatki Nagrody Nobla Toni Morrison, choć niewielkiej objętości porusza czytelnika. Taki niby zwyczajny temat, bo o przecież czymże może nas zaskoczyć opowieść o domu? A jednak…
W 1993 roku pisarka wyróżniona została literacką Nagrodą Nobla za to, że „w powieściach charakteryzujących się siłą wizji literackiej oraz wartościami poetyckimi, przedstawia najważniejsze problemy amerykańskiej rzeczywistości”. Dodać jednak należy, że Toni Morrison jest Afroamerykanką. Chciałabym w tej recenzji zwrócić również uwagę na problem rasizmu.
Wspominam o kolorze skóry autorki właśnie z tego powodu. Bohaterowie książki „Dom” w dzieciństwie obserwują, jak biali mordują tylko za kolor skóry. Wydaje się to nam trudne do wyobrażenia, choćby dlatego że nie mieszkamy w Teksasie. Trzeba sobie przypomnieć jak wyglądała sytuacja czarnoskórych Amerykanów w historii USA – zresztą wcale nie tak dalekiej. Wystarczy obejrzeć film „Kamerdyner”, by przybliżyć sobie ten problem.
Główny bohater książki „Dom”, we wczesnym dzieciństwie, podczas sielankowej zabawy, obserwuje scenę morderstwa. Od tego momentu kończy się czas beztroski. Jego rodzina musi się przenosić z miejsca na miejsce, aż wreszcie wylądują w małym miasteczku Lotus w stanie Georgia. Frank i Cee Money szybko tracą rodziców. Są wychowywani przez żonę dziadka, która szczególnie źle traktuje małą Ycidrę, zdrobniale nazywaną Cee. Już czteroletni Frank staje w obronie malutkiej dziewczynki i nigdy nie pozwala jej skrzywdzić.
Kiedy rodzeństwo dorośnie, również nie będzie bezpieczne. Mężczyzna po wojnie w Korei, wraca do kraju jako weteran. Musi się zmierzyć, z tym co tam zobaczył. Dopada go stres pourazowy. Ataki paniki, alkohol, halucynacje nie pomagają mu w życiu. Trudno mu też stworzyć jakąś relację z kobietą. Podczas wojny zło było wszędzie, ale czy i Frank jest bez winy? Czy i on ma coś wspólnego z krzywdzeniem innych?
W pewnym momencie główny bohater musi podjąć decyzję. Otrzymuje list, w którym dowiaduje się, że jego siostra Cee jest w niebezpieczeństwie i grozi jej śmierć. Młoda dziewczyna nie mogąc nigdzie znaleźć sensownej pracy, otrzymała zatrudnienie u doktora, który dokonywał na dziewczynie eksperymentów medycznych. Frank Money rusza na ratunek. Mimo wielu przeciwności losu, udaje mu się odzyskać siostrę i bohaterowie udają się do rodzinnego domu w Lotus.
Książka „Dom” napisana została w nieco nostalgicznym stylu. Nie poznajemy losów bohaterów w porządku chronologicznym. Musimy sobie sami złożyć kompozycję w całość. Obrazy, które otrzymujemy, często przerażają. Trudno sobie wyobrazić, jakie zło tkwi w człowieku. Widzimy ludzi w białych kapturach mordujących Afroamerykanów, sceny walk ludzi na śmierć i życie a obok tego próba ułożenia sobie egzystencji w niekoniecznie całkiem bezpiecznym miejscu. Główny bohater wraca na prowincję. Ale i on musi się zmierzyć ze swoim poczuciem winy. Wie, że nigdy nie zostanie ona odkupiona, jednak stanowi punkt wyjścia. Zamieszkanie z siostrą może pomóc, w tym by stworzyć coś o czym oboje od zawsze marzyli – wspólny dom.
Tonni Morisson nigdy nie wspomina, że mamy do czynienia z czarnoskórymi bohaterami. Poprzez sceny z ludźmi z białymi kapturami, wrzucaniem innych z mieszkań, staje się to oczywiste dla czytelnika. Również problemy bohaterki ze znalezieniem pracy, związane są z jej kolorem skóry. Autorka jednak daje Frankowi i Cee nadzieję. Dzięki stworzeniu domu, życiu razem, mogą w Lotus zmierzyć się ze złem, które ich spotkało. Powieść zaczyna się i kończy sceną grzebania w ziemi ofiary linczu. Jest to dla mnie symboliczny obraz, który pokazuje, że również groby dają tym upokarzanym mieszkańcom Ameryki korzenie oraz możliwość budowania domu, nawet na gruzach.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Świat Książki.
Zbigniew Białas za
Miłośnicy literatury romantycznej z pewnością zetknęli się wielokrotnie z Charlotte Brontë. Aż dziwne, że do dziś ta postać wywołuje tak wiele kontrowersji. Powodów jest kilka. Najważniejsza jednak jest dla mnie pewna tajemnica związana z siostrami Brontë. Naukowcy spierają się o to, kto jest rzeczywistym autorem powieści. I choć ilu badaczy, czy recenzentów tyle zdań, jednak niczego nie można do końca udowodnić.
Kiedy sięgnęłam po powieść
Za sprawą książek Alice Munro przypomniałam sobie, że istnieją opowiadania. Do tej pory sięgałam po nie sporadycznie. Łatwiej mi zaprzyjaźnić się z bohaterami z powieści kilkusetstronicowej, niż żegnać z takimi, do których ledwo zdążyłam się przyzwyczaić.
Nikomu nie trzeba przedstawiać Boba Marleya. Jest chyba najbardziej znanym na świecie muzykiem pochodzącym z Jamajki. Zresztą okrzyknięto go królem reggae. Autor biografii tego artysty, miał okazję go spotkać, a nawet spędził z nim kilka chwil. Książka „Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae” Chrisa Salewicza pokazuje trudną drogę, którą przeszedł ten artysta, by wspiąć się na sam szczyt sławy.