Młodzi miłośnicy fantasy szybko pokochali „Baśniobór” Brandona Mulla. Pamiętam, że seria stała się tak popularna, że tworzyły się kolejki w bibliotece. Piąty tom okazał się finalnym, ale czytelnicy chcieli więcej. Autor zapowiadał, że nie napisze szóstej części, ewentualnie stworzy nowy cykl, który będzie kontynuacją „Baśnioboru”. Tak też się stało, bo właśnie możemy sięgnąć po „Smoczą straż”. W powieści mowa o dobrze znanych nam bohaterach, Secie i Kendrze. Jeśli ktoś czytał poprzedni cykl, wkroczy do świata, który nie będzie mu obcy, ale oczywiście otrzymujemy wiele nowych elementów, przez co owo uniwersum zostanie jeszcze bardziej rozbudowane. Czytaj dalej
Archiwa tagu: zło
„Czarna” – Wojciech Kuczok
Wojciech Kuczok był gościem festiwalu Literacki Sopot. Rozmowę z pisarzem prowadził Michał Nogaś. Postanowiłam się wybrać na to spotkanie, gdyż cenię twórczość tego pisarza. Przeczytałam też najnowszą powieść Wojciecha Kuczoka, pt. „Czarna” wydaną w ramach serii „Na F/Aktach”. Tomasz i Anna Sekielscy zaproponowali kilku znanym autorom stworzenie powieści fabularnych, na podstawie akt spraw kryminalnych, które były głośne w ostatnim ćwierćwieczu. Do tej pory poznałam kilka z nich i myślę, że pomysł trafił w dziesiątkę. Wystarczy wspomnieć świetną „Inną duszę” Łukasza Orbitowskiego, czy książkę „Preparator” Huberta Klimko-Dobrzanieckiego. Czytaj dalej
„Wzgórze psów” – Jakub Żulczyk
Jakub Żulczyk odnosi sukcesy nie tylko jako pisarz, ale też scenarzysta. Serial „Belfer” z pewnością widziało wiele osób. Jeśli chodzi o książki tego autora, to do tej pory poznałam „Ślepnąc od świateł” oraz „Instytut”. Kiedy zobaczyłam, że Jakub Żulczyk wydał kolejną powieść, „Wzgórze psów”, postanowiłam po nią sięgnąć. Książka musiała trochę poczekać, ze względu na swoją objętość (ponad 850 stron), ale lato sprzyja czytaniu tak obszernych książek. Okazało się też, że historię pochłania się jednym tchem, choć lepiej nie zaczynać jej wieczorem, bo trudno będzie ją później odłożyć na półkę. Czytaj dalej
„Światło, którego nie widać”- Anthony Doerr
Książka „Światło, którego nie widać” napisana przez amerykańskiego autora, a wydana w 2014 roku, szybko okazała się bestsellerem. Anthony Doerr pisał tę powieść aż dziesięć lat. Rok po opublikowaniu zdobyła Nagrodę Pulitzera. W Polsce na portalu lubimyczytac.pl nagrodzono ją tytułem Książki Roku 2015 w kategorii Powieść historyczna. Czytaj dalej
„Tam gdzie spadają Anioły” – Dorota Terakowska
Są takie książki po które chętnie wracam, nie zważając na ilość innych tytułów czekających w kolejce na stosie. Przychodzi taki dzień, że sięgam po powieści sprawdzone. Okazuje się wtedy, że po kilku, czy kilkunastu latach, patrzę na świat przedstawiony z zupełnie innej perspektywy. Powieść Doroty Terakowskiej „Tam gdzie spadają Anioły” należy właśnie do takich, które powinno się czytać przynajmniej dwa razy w życiu. Teoretycznie książka jest adresowana do młodzieży, a jednak dorośli również znajdą w niej coś dla siebie. Rekomendacją może być też fakt, że powieść w 1998 roku została wyróżniona nagrodą polskiej sekcji IBBY.
W powieści mowa o tym, że w wieku pięciu lat mała Ewa traci swojego Anioła Stróża. Dzieje się tak, ponieważ dochodzi do walki między złem a dobrem. Młody Anioł Ave postąpił nierozważnie wdając się bitwę z demonami, a kiedy przegrał, trafił na Ziemię pod ludzką postacią. Cierpi fizycznie, ponieważ stracił skrzydła. Oprócz tego ból sprawia mu świadomość, że jego podopieczna zdana jest na łaskę złego Vei, a on nic nie może uczynić, by ją chronić.
Kiedy Ave spada na Ziemię, dziewczynka wpada do dołu. Od tej chwili zaczyna się seria niefortunnych wypadków. Z dziecka, które niegdy nie czyniło sobie krzywdy, staje się niemal stałą bywalczynią szpitala. Co rusz przytrafia się jej coś złego. Najgorsze nadchodzi po ośmiu latach. Ewa zapada na białaczkę.
Pięcioletnia dziewczynka widziała na niebie walczące Anioły. Dorośli nie uwierzyli Ewie, zajęci swoimi sprawami, nie zadali sobie trudu, by unieść głowę i zobaczyć niezwykłe zjawisko. Ojciec zajęty komputerem i światem wirtualnym, niemal nie zdawał sobie sprawy, że ma dziecko. Matka, która nigdy nie cierpiała, nie potrafiła wyrzeźbić dzieła, które wyrażałoby ludzkie uczucia. Dopiero kiedy Ewie zaczynają się przytrafiać wypadki, zaczynają ją zauważać. Prawdziwym momentem zwrotnym okaże się nieuleczalna choroba. Świadomość, że mogą za chwilę stracić córkę powoduje, że czepiają się wszystkiego – są nawet w stanie uwierzyć, że pióro, które znaleźli osiem lat wcześniej, podczas pierwszego wypadku Ewy, należy do Anioła. Ale, czy rzeczywiście tak się stanie, by z pomocą pióra udało się uratować dziewczynkę?
Rodzice są mocno osadzeni w racjonalizmie. Tylko babcia i Ewa wierzą w to, czego nie da się ogarnąć rozumem. Dlatego między nimi jest najgłębsza więź i zrozumienie. Patrzą na świat przez pryzmat empatii oraz miłości. Dzięki tym uczuciom nie odrzucają tych, których świat nie chce. Choroba Ewy sprawi, że ważna stanie się wiara. Jednak jak przekonać rodziców dziewczynki do tego, by nie skupiali się tylko na logice? Paradoksalnie, ojcu Ewy pomoże istnienie wiedzy zwanej angelologią. Kiedy przeczyta dzieła Swedenborga, poczuje, że w życiu ważne jest coś więcej niż komputer i racjonalizm. Cierpienie, obawy o życie córki sprawią, że Anna wreszcie zostanie artystką.
Ave i Vea – dwa Anioły, które ze sobą walczyły są braćmi bliźniakami. Czarny demon mówi o manichejskiej walce dobra i zła. Jednak nawet go przeraża, jak silna może być ciemna moc, która nie ma właściwie żadnych granic. Może dlatego prosi brata o to, by wreszcie go polubił. Czuje, że bez dobra nie będzie mógł istnieć.
W książce poruszone zostały zagadnienia natury egzystencjalnej. Pojawią się pytania o cierpienie, jego sens. Poprzez tę poetycką opowieść czytelnik uświadamia sobie, że wiele zależy od wyboru, którego człowiek dokonuje w każdej chwili. Tylko od jego woli zależy, czy podąża ku dobru. Nawet najmniejsza, najbardziej niepozorna rzecz, może zmienić wszystko. Gdy czytałam tę powieść kilkanaście lat temu, przyjęłam punkt widzenia dziewczynki. Teraz, gdy sama jestem matką, mogę się zastanowić, jak traktuję swoje dzieci. Czy pozwalam im swobodnie patrzeć w niebo, by mogły zobaczyć Anioły? Powieść Doroty Terakowskiej przypomina, że warto znaleźć w sobie odrobinę dziecięcej wiary, by zrozumieć, jak piękny jest świat, bo przecież innego nie mamy.
Dziękuję za powieść Wydawnictwu Literackiemu.