O tym jak ważne jest czytanie dzieciom, warto co jakiś czas przypominać. Wiele jest akcji, które to promują. Sama również biorę w nich udział, nie tylko poprzez tego bloga. Kiedy zostałam poproszona o udział w happeningu czytelniczym w mojej gminie, bardzo się ucieszyłam, ale czekało mnie również trudne zadanie. Tematem przewodnim akcji była baśń o Czerwonym Kapturku. Oczywiście wszystkie dzieci doskonale ją znają, a miałam przeczytać ciekawą opowieść. Postanowiłam znaleźć taką historię, która będzie się nieco różniła od pozostałych. Zadanie okazało się niełatwe, bo opowieści o Czerwonym Kapturku jest wiele, ale jak wybrać tę najlepszą? Czytaj dalej
Archiwa tagu: czytanie
„Moje życie jako… książka” – Janet Tashjian
Próbowaliście namówić te dzieci, które nie lubią czytać do sięgnięcia po jakąś książkę? Można odnieść wrażenie, że to są dla nich tortury, a co najmniej straszna kara. Taki jest właśnie główny bohater powieści „Moje życie jako… książka” Janet Tashjian. Uważa, że skoro zaczynają się wakacje, to z pewnością nadchodzi czas bez obowiązkowych lektur szkolnych. Jednak Derek strasznie się dziwi, kiedy jego klasa dostaje zadanie domowe na lato. Mają przeczytać trzy pozycje z podanej przez nauczycielkę listy książek i oprócz tego napisać wypracowania na ich temat. Czytaj dalej
„Christiano Ronaldo. Cudowny dzieciak” – Luís Miguel Pereira
Jak zachęcić dzieci do samodzielnej lektury? Warto podsunąć im to, czym się aktualnie interesują. Jeśli chodzi o chłopców uwielbiających piłkę nożną, dobrze byłoby podsunąć im ciekawostki o ulubionych zawodnikach. Nie tak dawno temu ośmioletni syn czytał publikację wydaną przez SQN: „Messi. Atomowa pchła”, Luísa Miguela Pereiry. Teraz sięgnął po kolejny tytuł tego autora: „Christiano Ronaldo. Cudowny dzieciak”. Czytaj dalej
„Eseje wybrane” – Virginia Woolf
Zbiór „Eseje wybrane” Virginii Woolf przyciąga wzrok nie tylko ze względu na objętość, ale też piękną oraz dopracowaną oprawę. Za projektem graficznym okładki stoi Przemek Dębowski, a dzięki Wydawnictwu Karakter mamy okazję poznać Virginię Woolf jako autorkę esejów. Roma Sendyka i Magda Heydel dokonały wyboru tekstów. Eseistyczno-krytyczna twórczość pisarki była niezwykle obszerna. W języku angielskim o tej pory wydano sześć tomów esejów. Dało to w sumie niemal siedemset tekstów, które połączyło „ponad milion słów” jak napisał we wstępie do pierwszego tomu Andrew McNeille. Czytaj dalej
„Wielkie małe książki. Lektury dzieci i nie tylko” – Grzegorz Leszczyński
Grzegorz Leszczyński, autor książki „Wielkie małe książki. Lektury dla dzieci i nie tylko”, jest profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, historykiem literatury, badaczem i krytykiem literatury dla dzieci i młodzieży. Wcześniej opublikował antologie literackie np. „Baśnie świata”, czy „Polskie baśnie i legendy”. Tym razem postanowił przeprowadzić czytelnika przez bezkresne morze zwane literaturą dziecięcą i młodzieżową. Czytaj dalej
Martynka uczy czytać
Jako rodzic sześciolatki poszukuję książek, które zachęcą do samodzielnego czytania. Jest jeden podstawowy warunek – muszą być duże literki. Inaczej nici z czytania. Sześciolatek małych liter nie widzi – i już. Nie wiem, czy każde dziecko tak ma. Ja miałam, tyle jeszcze pamiętam z dzieciństwa. Można kupić wprawdzie lupę, ale też do dyspozycji dostajemy serię wydawnictwa Papilon: Zaczynam czytać z Martynką.
Trudno powiedzieć co może podobać się w tej książeczce małym dziewczynkom. Może utożsamiają się z tytułową Martynką, albo zachwycają się realistycznymi, choć mocno przesłodzonymi ilustracjami? Moja córka cieszy się z tego, że potrafi sama przeczytać tę książeczkę. Stron jest niewiele, mniej niż czterdzieści. Mały, mniejszy niż zeszytowy format. Za to literki cudownie duże. Zdania są krótkie, niezbyt skomplikowane. W sam raz dla sześcio-siedmio latka.
Nie mam zastrzeżeń do książeczki Na kursie pływania, ale już Martynka – mała baltnica, owszem. Ktoś wpadł na pomysł, by wprowadzić słowo: primabalerina. Fakt, nie ma dwuznaków, ani zmiękczeń, choć jednak wyraz jest stanowczo za długi. Starsze dzieci wprawdzie poszerzą swoje słownictwo, ale dla młodszych to nie do przebrnięcia.
Do wyboru mamy sporo tytułów w tej serii. Choć podejrzewam, że przy piątym niektórzy mogą się zanudzić. Znam osobiście takie dzieciaki, które zaczytują się Martynką – już tą starszą wersją, jeszcze w czwartej klasie.