Recenzja książki „Patrz pod: Miłość”, Dawid Grosman

Patrz pod: MiłośćTrudno nie sięgnąć po dzieło literackie, w którym współczesny izraelski pisarz, wpada na niezwykły pomysł, by z Brunona Schulza uczynić jednego z bohaterów swej powieści. Dawid Grosman stał się popularnym twórcą, po wydaniu książki „Patrz pod: Miłość”. Ukazała się ona w 1984 roku, w Polsce wydano ją w 2008 roku, a teraz możemy sięgnąć po jej wznowienie. Do tej pory literatura izraelską poznawałam poprzez twórczość Amosa Oza.

Powieść „Patrz pod: Miłość” Dawida Grosmana podzielona została na cztery części. Pierwsza opowiada o dziewięcioletnim chłopcu Momiku. Akcja tej historii rozgrywa się w Izraelu w 1959 roku. Rodzice dziecka przeżyli Holocaust i chcieliby oszczędzić Momikowi tego, co sami przeszli, więc ukrywają ten temat. Dziecko jednak zbiera strzępki podsłuchanych historii dorosłych i tworzy sobie własny obraz wydarzeń. Wie, że rodzice żyli w pięknym kraju „TAM”, w którym tata był władcą. Jednak przyszła „nazistowska bestia” i wszystko się zmieniło. Momik pragnie ją wyczarować w swojej piwnicy i zmusić wszystkich starych Żydów z ulicy, by podjęli z nią walkę. Niestety, jego działania wywołują jedynie lęk w starcach.

Ta część książki pokazuje, że izraelskie dzieci urodzone po wojnie, nie mogły uciec od doświadczenia Holocaustu. Ich rodzice, którzy przeżyli Zagładę chcieli ochronić przed tym doświadczeniem swoje pociechy, dlatego często traktowali ten temat jako tabu. Tyle, że Grosman pokazuje, jak wielki był to błąd. Dzieciaki zdawały sobie sprawę z istnienia tajemnicy, ale nie do końca rozumiały jej sens. Przez to, że nikt nie chciał rozmawiać Momikiem o doświadczeniach bliskich z czasów wojny, dowiadywał się o Holocauście w sposób niewłaściwy. W konsekwencji syn przejmuje lęki rodziców. Ich traumy przenoszą się na kolejne pokolenie.

W drugiej części książki „Patrz pod: Miłość” Grosmana, bohaterem staje się Bruno Schulz. Narrator ma zamiar napisać o nim powieść, więc przyjeżdża do Polski w okresie „Solidarności”. Ma nadzieję, że uda mu się odnaleźć zaginione dzieło mistrza pt. „Mesjasz”. Tutaj Dawid Grosman zaskakuje tworzeniem surrealistycznej historii. Bruno Schulz nie ginie w Drohobyczu, a udaje mu się uciec do Gdańska, by tam wskoczyć do morza i ostatecznie przeistoczyć się w rybę. Autor tworzy fikcyjną opowieść, rozpoczynając od faktów historycznych, by ostatecznie dać popis wyobraźni. Nawiązuje do prozy Schulza, oddając jej w ten sposób pewien hołd. Tak jak w „Sklepach cynamonowych” ojciec zamienia się w ptaka, tak Bruno w „Patrz pod: Miłość” staje się rybą. Jednak w Biblii woda jest symbolem zagłady, bo taki właśnie był potop. Z drugiej strony jednak oznacza również oczyszczenie.

Dwie kolejne części powieści dotyczą Anszela Wassermanna, nazywanego przez Momika dziadkiem, który w jakiś sposób przeżył obóz koncentracyjny (niewyjaśniony w pierwszej części). Autor przenosi nas do czasów drugiej wojny światowej. Brat babci Momika – Anszel  pisał przed wojną popularne historie dla dzieci. W obozie trafia na jednego z dowódców, który rozpoznaje w nim swojego ulubionego twórcę z dzieciństwa. I choć wcześniej Wasserman chciał umrzeć, ale mu się nie udawało – jako jedyny przeżył zatrucie gazem, teraz podejmuje z Neigelem grę literacką. Jak Szeherezada snuje opowieść przed komendantem obozu, ale tak by pobudzić sumienie bezdusznego ss-mana. Kiedy mu się to udaje, Neigel popełnia samobójstwo.

Czwarta część jest czymś w rodzaju encyklopedii. Opowieścią o życiu Kazika – wytworze wyobraźni Anszela. Historia, którą Wasserman opowiada naziście, dotyczy starych już Dzieci Serca. Otrzymują one niemowlę, które w ciągu 24 godzin przeżyje swój los aż do starości. Bohaterowie chcą mu oszczędzić wiedzy o Zagładzie. Mówią: „Niech na świecie będzie jeden człowiek, który przeżyje życie od początku do końca, nie wiedząc nic o wojnie” (s. 688). Jak się okaże, bohater czuje grozę otaczającą go wokół, a przez to nie potrafi być szczęśliwy i podobnie jak Neigel, popełnia samobójstwo.

Dawid Grosman pisząc powieść „Patrz pod: Miłość” próbuje odnaleźć swój własny sposób opowiadania o Holocauście. Podejmuje dyskusję ze słynnym zdaniem Adorno, że: „Pisanie wierszy po Oświęcimiu jest barbarzyństwem.” Grosman podąża własną drogę, gdyż wskazuje, że unikanie tematu Zagłady również jest złem. Tworząc fikcję literacką umyka w krainę wyobraźni, wciąż szukając odpowiedzi na pytanie, którędy mamy podążać po Holocauście. Niestety, ostatnie zdanie powieści o tym, czy znajdzie się człowiek, który nic nie będzie wiedział o wojnie, nabrało nowego znaczenia w 2006 roku, kiedy podczas działań wojennych w Libanie zginął syn Dawida Grosmana.

Autor wskazuje, że ważna jest każda jednostka ludzka. Pokazuje też możliwość ucieczki do świata wyobraźni, mimo że życie po Holocauście obdarte jest ze wszelkich złudzeń. Kreatywność Grosmana jest niesamowita, a dzieło można postawić na półce obok „Blaszanego bębenka” G. Grassa. Literatura w ten symboliczny sposób daje możliwość pojednania.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za powieść.

„Dwie obrączki. Opowieść o miłości i wojnie” – Millie Werber, Eve Keller

Dwie obrączkiTytuł może sugerować, że sięgnęłam po romans. Nic z tego – wystarczy przyjrzeć się bliżej okładce i podtytułowi, by domyślić się, że Millie Werber i Eve Keller w książce „Dwie obrączki” opowiedzą nam wprawdzie historię, w której miłość będzie bardzo ważna, ale jeszcze bardziej istotna stanie się opowieść o kobiecie, która przeżyła drugą wojnę światową, choć właściwie miała nikłe szanse, by tak się stało.

Millie Werber jest główną bohaterką tej opowieści, to ona snuje swoje wspomnienia. Urodziła się w Radomiu w rodzinie żydowskiej. Przed wojną jej matka utrzymywała się z krawiectwa. Ojciec przebywał głównie za granicą, więc wszystkie obowiązki spoczęły na barkach matki. Pani Werber nie narzekała na brak pracy, dziewczynka wręcz odnosiła wrażenie, że jej mama nie przestaje pracować. Uczyła też swoje dzieci, że konkretny fach pozwala być w życiu niezależnym. Choć mała Millie nie pragnęła takiego losu dla siebie, okazało się, że właśnie umiejętności praktyczne pomogły jej przeżyć

W 1941 roku, jako czternastoletnia dziewczyna musi zamieszkać w getcie. Żeby przeżyć, za radą dorosłych, podejmie pracę w niemieckiej fabryce amunicji. To właśnie wtedy w 1942 roku poznaje Heńka Grynszpana, żydowskiego policjanta. Mężczyzna jest znacznie od niej starszy, ale rodzi się między nimi wielkie uczucie. Heniek załatwia swej ukochanej trochę lepszą pracę – w kuchni. Oczywiście, nie jest to lekka praca, ale czasem można zjeść potajemnie upieczony kawałek ziemniaka i przebywać w ciepłym miejscu. Młodzi pobierają się, ale ich szczęście trwa kilka chwil – może parę miesięcy? Sama Millie dziś nie potrafi tego dokładnie określić.

Policjant zginął przez współbratymca, który go zdradził, by ocalić własną skórę, a może poprawić nieco swój los. Młodej, zaledwie nastoletniej wdowie, zostaje po tej wielkiej miłości zdjęcie i dwie obrączki. Choć rozpacz Millie była wielka, żyła, ale wielokrotnie spojrzała w twarz śmierci,. Na szczęście znalazło się kilka osób, które wbrew wszystkiemu, pomogły jej ocaleć. Przeżyła za sprawą Polaka, Niemca i Żyda. Zdradzić mógł nawet najbliższy, a tu Millie otrzymała pomoc bezinteresowną z rąk ludzi, którzy niekiedy nawet jej nie znały. W 1944 roku bohaterka znalazła się w Auschwitz. Zaznała niewyobrażalnych cierpień, przetrwać pozwolił jej niekiedy przypadek, innym razem bezinteresowna pomoc drugiego człowieka.

Trudno sobie dziś wyobrazić, ile musiała przejść Millie Werber, by ostatecznie znaleźć się w Stanach Zjednoczonych i wieść spokojne życie u boku drugiego męża, który również doświadczył koszmaru wojny. Jak się okaże, nawet po 1945 roku, bohaterom będzie bardzo trudno odnaleźć się w nowych realiach. Ich życie długo nie będzie usłane różami.

Historia Millie Weber pokazuje czytelnikowi nie tylko okrucieństwo wojny. Nawet przerażające opisy uzmysławiające, jak łatwo można było zginąć, nie są najistotniejsze. Ważne jest to, jak autorka wspomnień próbowała odnaleźć w najmroczniejszych czasach odrobinę światła. Miłość, jakiej doświadczyła była przecież niemożliwa do osiągnięcia. A jednak jej się udało znaleźć osobę, na którą przelała swoje uczucia. Czy można pozwolić sobie na szczęście w czasie wojny? Dzięki wspomnieniom Millie Werber widzimy, że właśnie miłość dawała bohaterom siłę do walki o przetrwanie. Udowadniała im też inną ważną rzecz – pokazywała, że wciąż są ludźmi zdolnymi do uczuć.

Autorka i bohaterka wspomnień po ponad sześćdziesięciu latach opowiada swoją historię. Choć wcześniej nie chciała mówić o wydarzeniach z czasu Zagłady, teraz znajduje w sobie tyle sił, by dać piękne świadectwo o tym, że warto wierzyć w drugiego człowieka. Bo chociaż w czasie Holocaustu wciąż stykała się ze śmiercią, to dzięki pomocy różnych osób przeżyła. Jej świadectwo jest ważne, gdyż pokazuje historię z perspektywy jednostki. Ilość ofiar przedstawiona w postaci cyfr nie wystarczy, by wyobrazić sobie tę apokalipsę. Dopiero, kiedy przyjrzymy się takim pojedynczym wspomnieniom i zobaczymy, jak wyglądały losy ofiar, wtedy zostawią one w nas trwały ślad.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za możliwość przeczytania książki.

„Pożegnanie dla początkujących” – Anne Tyler

Pożegnanie dla początkującychKsiążka Anne Tyler pt. „Pożegnanie dla początkujących” przez swój tytuł może sprawiać wrażenie jakiegoś poradnika. Nic bardziej mylnego. Mamy bowiem do czynienia z powieścią obyczajową bardzo płodnej autorki, która zdążyła wydać w Stanach koło dwudziestu książek. Za jedną z nich – „Lekcję oddychania” – została wyróżniona Nagrodą Pulitzera (1989). Dzisiaj, dzięki Wydawnictwu Świat Książki, premierę ma „Pożegnanie dla początkujących”.

Główny bohater tej powieści – Aaron – przeżył wielką stratę. Jego żona Dorothy zginęła w ich własnym domu. Tragiczny wypadek spowodował, że mężczyzna musi od tego momentu żyć z wielkim bólem. Czy uda mu się dojść do siebie? Początkowo wszystko wskazuje, że możemy mieć do czynienia z horrorem, albo thrillerem, ponieważ żona wraca do świata żywych. A przynajmniej tak się wydaje Aaronowi, gdyż nikt zdaje się nie zauważać Dorothy. Bohater tłumaczy sobie, że ludzie są skonsternowani na jej widok, więc pomijają jej osobę milczeniem.

Aaron snuje opowieść o sobie. Czytelnik zaś ogląda obrazki z amerykańskiego podwórka typowej klasy średniej. Główny bohater pracuje jako redaktor w wydawnictwie specjalizującym się w wydawaniu poradników. Żeby nie obrażać przyszłych klientów, postanowiono w tytule zawrzeć słowo: początkujący. Brzmi to zdecydowanie lepiej niż durny, czy oporny. Powstają więc książki typu: Emerytura, czy Kolka dla początkujących. Podczas pracy nad redakcją tytułu na temat raka, Aaron poznaje Dorothy, która jest lekarzem. Zakochuje się w niej, a po czterech miesiącach znajomości bohaterowie pobierają się.

Choć wszystko co wyżej napisałam brzmi jak banalny romans, historia ta wcale nim nie jest. Anne Tyler skupia naszą uwagę na czymś innym – na problemie straty. Żona Aarona zginęła, więc bohater stara się uporać z żałobą. Dopiero jednak po śmierci ukochanej zaczyna analizować, co go łączyło z żoną. Wydaje mu się, że ich związek był niemal doskonały. Jednak powrót Dorothy do świata żywych uświadamia mu, że może jednak powinien się bardziej zastanowić nad tym, co próbuje mu przekazać żona.

Problemem głównego bohatera jest jego podejście do życia i ludzi. Przez swą niepełnosprawność odrzuca wszelką pomoc, którą oferują mu bliscy ludzie. Matka chciała go chronić, więc dorosły Aaron szuka w życiu partnerki będącej jej przeciwieństwem. Idealna wydaje się być Dorothy, która nie dąży do tego, by rozpieszczać męża. Nie gotuje mu obiadów, nie pierze, obowiązkami dzielą się po partnersku. Aaron nigdy się nie zastanowił nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Wydawało mu się, że zachowanie Dorothy wynika z jej charakteru. Dopiero po głębszej analizie zachowania kobiety, okazuje się, że dostosowała się do jego oczekiwań. Choć wiele poświęciła, czy tyle samo otrzymała w zamian? Wydaje się, że nie. Główny bohater zbyt był skupiony na sobie, by zauważać potrzeby ukochanej żony.

Książka Anne Tyler pokazuje, jak trudno żyć w związku, w którym jedna osoba stara się dominować nad drugą. Często dzieje się to niemal bezwiednie, zwłaszcza dla strony narzucającej swoją wolę. Brak rozmowy, dyskusji, powoduje poczucie osamotnienia. Aaron dopiero kiedy stracił żonę, zdał sobie sprawę z tego, co ona mogła czuć. Jego strata prowadzi do czegoś nowego, do zmian. Bohater początkowo nie potrafi nawet wrócić do domu, w którym zginęła Dorothy. Odtrąca również pomocne dłonie, które wyciągają się w jego kierunku. Kiedy zda sobie sprawę, jak bardzo potrzebuje drugiego człowieka, ma szansę na to, by prawdziwie pożegnać się z żoną.

Zaskakujące w „Pożegnaniu dla początkujących” jest to, że choć opowieść dotyczy tragedii rodzinnej, posiada pozytywne przesłanie. Dopiero po swej stracie bohater uświadamia sobie, że warto zbliżyć się do innych ludzi i wpuścić ich do swego świata. Anne Tyler snuje delikatną opowieść o pamięci, żalu, więziach rodzinnych, pojednaniu, a przede wszystkim o miłości. Pokazuje prawdziwe oblicze życia, nie pomijając jego ostatecznego etapu, jakim jest śmierć. Pisarka posługuje się prostym językiem, pisze w nieco melancholijny sposób. Jednocześnie świetnie wnika w relacje międzyludzkie, dzięki czemu historia staje się wiarygodna i piękna.

Dziękuję za powieść Wydawnictwu Świat Książki.

Recenzja książki Toni Morrison – „Miłość”

MiłośćToni Morrison jest pierwszą czarnoskórą laureatką Literackiej Nagrody Nobla, którą otrzymała w 1993 roku. Najpierw sięgnęłam po jej powieść „Dom”, a teraz przeczytałam inną słynną książkę tej pisarki – „Miłość”. Świat Książki wydał oba tytuły w serii „Mistrzowie Prozy”, a ja lubię z niej korzystać, kiedy chcę poznać twórczość pisarzy nagradzanych i wzbudzających zachwyt wśród recenzentów na całym świecie.

Tytuł książki sugeruje wiele. I rzeczywiście, wszystko oplecione zostało wokół tego cudownego uczucia, o którym wszyscy marzą. Jednak miłości towarzyszą inne emocje: nienawiść, namiętność, pożądanie, zdrada, zazdrość. Historię opowiadają kobiety, które łączy jeden mężczyzna – Bill Cosey. Choć nie żyje od dwudziestu pięciu lat, zdążył wywrzeć olbrzymi wpływ na kobiety, które stanęły na jego drodze. Ten czarnoskóry właściciel kurortu „Silk” mógł kupić niemal wszystko, ponieważ jego hotel świetnie prosperował. Jakiś czas po śmierci żony, Bill poślubia jedenastoletnią dziewczynkę, Heed. Poznał ją dzięki temu, że była najbliższą przyjaciółką jego wnuczki. Dlaczego zdecydował się na taki krok? Co obudziła w nim dziewczynka o niezwykłym imieniu – „Strzeż się nocy” (Heed the Night)? Decyzja starszego pana doprowadziła do zerwania przyjaźni między dziewczynkami. Namiętności, knowania, intrygi w domu Billa Coseya można porównać do tych dworskich z XVII, czy XVIII wieku. Kojarzą się z „Niebezpiecznymi związkami”  Choderlosa de Laclosa.

Toni Morrison stopniowo odkrywa przed czytelnikiem historie kobiet związanych z Coseyem. Kiedy wnuczka i druga żona są starszymi paniami, nadal się nienawidzą. Obie mieszkają razem, w domu należącym niegdyś do Billa. Sensem życia każdej z nich jest doprowadzenie do tego, by druga została wydziedziczona. Wszystko za sprawą niejednoznacznego testamentu, który odnaleziono po śmierci właściciela hotelu, spisanego na odwrocie jadłospisu.

Heed i Christine nie są jedynymi kobietami, związanymi z Billem. Narratorką jest również L., osoba, która zajmowała się kuchnią w hotelu. Ona jako jedyna zna całą prawdę związaną z testamentem. L. również przyłącza się do walki o władzę, stając po stronie jednej z bohaterek.

Autorka podzieliła książkę na kobiece głosy, by pomóc czytelnikowi poznać kolejne role, które przyjął William Cosey. Poprzez ową wielogłosowość początkowo prawda staje się niejednoznaczna. Każda kobieta ma swoją wersję wydarzeń, a my musimy złożyć te puzzle tak, by powstała jakaś sensowna całość. Przy okazji obserwujemy przemiany społeczne dotyczące Afroamerykanów, jakie miały miejsce w XX wieku w USA. Obraz, który otrzymujemy jest złożony, podobnie jak postacie z którymi mamy do czynienia. Niekiedy nie można nawet jednoznacznie ocenić postępowania bohaterów.

W „Miłości” świetnie opisane zostały namiętności, jakie targają ludźmi. Wzajemne relacje są bardzo skomplikowane. Pięknym uczuciom towarzyszą jednocześnie te najniższe. Nienawiść wynikająca z nieporozumień narasta, wzmaga się. Bohaterom trudno się porozumieć, nawet nie próbują tego robić, tak bardzo pochłonięci są zawiścią i złością. Jednak ostatecznie, w nieoczekiwany wręcz sposób, z powieści zaczyna płynąć pozytywne przesłanie. Oto największe rywalki dokonują pojednania. Tak jak ich życie zaczęło się od niezwykłej przyjaźni, tak na niej się kończy. Dopiero u kresu egzystencji Christine i Heed zdają sobie sprawę z bezsensu nienawiści, którą siebie obdarzały. Wtedy mogą zaznać chwili szczęścia.

Zarysowałam jedynie główny konflikt między dwiema głównymi antagonistkami w tej powieści. Autorka ukazała jednak znacznie więcej ciekawych bohaterek w „Miłości”. Losy wielu kobiet splatają się i uzupełniają, by dać czytelnikowi złożony obraz relacji międzyludzkich, targanych różnymi emocjami. Wspólnym mianownikiem będzie miłość. Pozostałe uczucia są jej konsekwencją.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Świat Książki

Konsekwencje „Kolacji dla wroga” – Ismail Kadare

Kolacja dla wrogaDo tej pory nie maiłam do czynienia z prozą albańską. Dlatego chętnie sięgnęłam po książkę Ismaila Kadare, który w 2005 roku został laureatem Międzynarodowej Nagrody Bookera. Pierwszą powieść wydał w 1963 roku, przyniosła ona mu sławę oraz uznanie międzynarodowe. Autor w 1990 roku uzyskał azyl polityczny we Francji. Dziś mieszka w Paryżu i Tiranie.

„Kolacja dla wroga” osadzona jest wokół wątku związanego z tajemniczym wydarzeniem, które miało brzemienne skutki dla doktora Gurameto. Akcja powieści rozgrywa się w latach 1943-1953. Są to ważne daty w dziejach Albanii. Kiedy w czasie drugiej wojny światowej naziści przejęli kontrolę nad tym państwem – wcześniej znajdowało się w rękach Włochów, mieszkańcy tych terenów byli zdezorientowani. Jedni chcieli potraktować hitlerowców jak wyzwolicieli, inni jak wrogów. Kiedy do miasta Gjirokastra wkraczają okupanci, armia niemiecka zostaje ostrzelana. Oficer Fritz von Schwalbe w odwecie bierze osiemdziesięciu jeńców, by ich stracić. Wzywa też do siebie doktora Gurameto, ponieważ znają się ze studiów. Lekarz postanawia zaprosić von Schwalbe do siebie na kolację.

Spotkanie w domu lekarza jest owiane tajemnicą. Staje się wydarzeniem, które zmienia los skazańców. Wszyscy zostają wypuszczeni. Jednak nikt nie wie, dlaczego tak się stało? Po latach – krótko przed śmiercią Stalina – doktor zostaje aresztowany. Władze postanawiają przeprowadzić śledztwo. Sprawdzają, jaką tajemnicę ukrył gospodarz domu? Okazało się bowiem, że von Schwalbe wcale nie gościł u doktora na kolacji, ponieważ zginął trzy miesiące wcześniej. Co się za tym kryje?

Ważne w powieści jest miejsce, w którym rozgrywają się wydarzenia. Gjirokastra była nie tylko rodzinnym miastem Ismaila Kadare, ale też Envera Hodży – człowieka, który przez wiele lat twardą ręką rządził  Albanią i przyczynił się do jej zapaści gospodarczej i społecznej. Autor powieści oddał nastrój, jaki panował w połowie ubiegłego wieku w tym miejscu. Czytelnik może niemal na własnym karku poczuć kafkowski klimat lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

W 1943 roku panuje w Gjirokastrze napięcie. Piękne, historyczne miasto może zostać zburzone przez ludzi, którzy przeciwstawili się hitlerowcom. Doktor Gurameto stara się uratować i partyzantów, i miejsce, wykorzystując do tego zasadę albańskiej gościnności. W zamian za kolację udaje mu się uzyskać zgodę od oficera na wypuszczenie więźniów. Jednak skutki tego spotkania najbardziej odczuje dziesięć lat później, w czasie rozkwitu terroru stalinowskiego. Doktor zostanie nawet posądzony o udział w spisku przeciwko przywódcy Związku Radzieckiego.

Ismail Kadare próbuje zrekonstruować wydarzenia, które miały miejsce podczas kolacji u lekarza. Jednak nie do końca uda nam się uzyskać odpowiedź na pytanie, co naprawdę się wydarzyło. Pojawia się postmodernistyczna myśl, że niemożliwe jest całkowite poznanie historii. Zawsze zostają niedopowiedzenia. Główny bohater powieści staje się postacią, którą dopadło fatum. Udało mu się uciec przed jednym totalizmem, dopadł go jednak stalinizm. Autor świetnie opisał też kolację, która może się nawet kojarzyć z Ostatnią Wieczerzą. Nie jesteśmy jednak pewni, czy doktor był Chrystusem, a von Schwalbe Judaszem. Książka wprowadza nas w świat pełen zagrożeń, od którego nie ma ucieczki. Kadare stopniowo wpycha nas w świat totalitarny. Poznajemy prawdziwe oblicze reżimu.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Świat Książki.

Recenzja książki „Dom” Toni Morrison

DomKsiążka pt. „Dom” laureatki Nagrody Nobla Toni Morrison, choć niewielkiej objętości porusza czytelnika. Taki niby zwyczajny temat, bo o przecież czymże może nas zaskoczyć opowieść o domu? A jednak…

W 1993 roku pisarka wyróżniona została literacką Nagrodą Nobla za to, że „w powieściach charakteryzujących się siłą wizji literackiej oraz wartościami poetyckimi, przedstawia najważniejsze problemy amerykańskiej rzeczywistości”. Dodać jednak należy, że Toni Morrison jest Afroamerykanką. Chciałabym w tej recenzji zwrócić również uwagę na problem rasizmu.

Wspominam o kolorze skóry autorki właśnie z tego powodu. Bohaterowie książki „Dom” w dzieciństwie obserwują, jak biali mordują tylko za kolor skóry. Wydaje się to nam trudne do wyobrażenia, choćby dlatego że nie mieszkamy w Teksasie. Trzeba sobie przypomnieć jak wyglądała sytuacja czarnoskórych Amerykanów w historii USA – zresztą wcale nie tak dalekiej. Wystarczy obejrzeć film „Kamerdyner”, by przybliżyć sobie ten problem.

Główny bohater książki „Dom”, we wczesnym dzieciństwie, podczas sielankowej zabawy, obserwuje scenę morderstwa. Od tego momentu kończy się czas beztroski. Jego rodzina musi się przenosić z miejsca na miejsce, aż wreszcie wylądują w małym miasteczku Lotus w stanie Georgia. Frank i Cee Money szybko tracą rodziców. Są wychowywani przez żonę dziadka, która szczególnie źle traktuje małą Ycidrę, zdrobniale nazywaną Cee. Już czteroletni Frank staje w obronie malutkiej dziewczynki i nigdy nie pozwala jej skrzywdzić.

Kiedy rodzeństwo dorośnie, również nie będzie bezpieczne. Mężczyzna po wojnie w Korei, wraca do kraju jako weteran. Musi się zmierzyć, z tym co tam zobaczył. Dopada go stres pourazowy. Ataki paniki, alkohol, halucynacje nie pomagają mu w życiu. Trudno mu też stworzyć jakąś relację z kobietą. Podczas wojny zło było wszędzie, ale czy i Frank jest bez winy? Czy i on ma coś wspólnego z krzywdzeniem innych?

W pewnym momencie główny bohater musi podjąć decyzję. Otrzymuje list, w którym dowiaduje się, że jego siostra Cee jest w niebezpieczeństwie i grozi jej śmierć. Młoda dziewczyna nie mogąc nigdzie znaleźć sensownej pracy, otrzymała zatrudnienie u doktora, który dokonywał na dziewczynie eksperymentów medycznych. Frank Money rusza na ratunek. Mimo wielu przeciwności losu, udaje mu się odzyskać siostrę i bohaterowie udają się do rodzinnego domu w Lotus.

Książka „Dom” napisana została w nieco nostalgicznym stylu. Nie poznajemy losów bohaterów w porządku chronologicznym. Musimy sobie sami złożyć kompozycję w całość. Obrazy, które otrzymujemy, często przerażają. Trudno sobie wyobrazić, jakie zło tkwi w człowieku. Widzimy ludzi w białych kapturach mordujących Afroamerykanów, sceny walk ludzi na śmierć i życie a obok tego próba ułożenia sobie egzystencji w niekoniecznie całkiem bezpiecznym miejscu. Główny bohater wraca na prowincję. Ale i on musi się zmierzyć ze swoim poczuciem winy. Wie, że nigdy nie zostanie ona odkupiona, jednak stanowi punkt wyjścia. Zamieszkanie z siostrą może pomóc, w tym by stworzyć coś o czym oboje od zawsze marzyli – wspólny dom.

Tonni Morisson nigdy nie wspomina, że mamy do czynienia z czarnoskórymi bohaterami. Poprzez sceny z ludźmi z białymi kapturami, wrzucaniem innych z mieszkań, staje się to oczywiste dla czytelnika. Również problemy bohaterki ze znalezieniem pracy, związane są z jej kolorem skóry. Autorka jednak daje Frankowi i Cee nadzieję. Dzięki stworzeniu domu, życiu razem, mogą w Lotus zmierzyć się ze złem, które ich spotkało. Powieść zaczyna się i kończy sceną grzebania w ziemi ofiary linczu. Jest to dla mnie symboliczny obraz, który pokazuje, że również groby dają tym upokarzanym mieszkańcom Ameryki korzenie oraz możliwość budowania domu, nawet na gruzach.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Świat Książki.