W jakich barwach widzicie swoje dzieciństwo, kiedy cofacie się myślami w przeszłość? Czy dominują barwne kolory, a może przypominacie sobie jedynie różne odcienie szarości? Wanda Hagendorn postanowiła opowiedzieć o swojej przeszłości i dać czytelnikom nietypowy memuar, bo w formie powieści graficznej. Jacek Frąś stworzył ilustracje do tej historii, której akcja została osadzona przede wszystkim w PRL-owskiej rzeczywistości. Czytaj dalej
Archiwum kategorii: komiks
„Maus. Opowieść ocalałego” – Art Spiegelman
„Maus. Opowieść ocalałego” to wydanie zbiorcze komiksu Arta Spiegelmana, w skład którego wchodzą dwa tomy: „Mój ojciec krwawi historią” oraz „I tu zaczęły się moje kłopoty”. Powinnam użyć sformułowania, że „Maus” jest powieścią graficzną, bo forma jaką wybrał autor spowodowała wiele słów krytyki. Znaleźli się ludzie, według których nie powinno się opowiadać o Holocauście poprzez komiks. Jeszcze parę lat temu postrzegano tę formę jako coś niepoważnego, bo dla dzieci. Jakby tego było mało wielu zbulwersował sposób przedstawienia bohaterów: Żydów jako myszy, Polacy są świniami, a Niemcy kotami. Z czasem autor zyskał uznanie, ponieważ właśnie za książkę „Maus” w 1992 roku otrzymał Pulitzera. Czytaj dalej
„Zły Kocurek. Szkoła” – Nick Bruel
Do sięgnięcia po książkę „Zły Kocurek. Szkoła” Nicka Bruela w ogóle nie musiałam namawiać dzieci. Jak tylko zobaczyły ten tytuł, natychmiast zaczęły się go domagać. Dlaczego? Bo kochają koty, a tak się przypadkowo złożyło, że mieszka z nami dokładnie taki sam czarny kociak, jak bohater serii autorstwa Nicka Bruela. Wydawnictwo Mamania opublikowało cały cykl książek o „Złym Kocurku”. Tak właściwie mamy do czynienia z komiksem, rysunki swą formą przypominaj klasycznego „Garfielda” Jima Daviesa, czy „Fistaszki” Charlesa Schulza. Czytaj dalej
„Martwy sezon” – Jakub Woynarowski
Definicja hasła książka mieści w sobie wiele – czy jeśli chodzi o formy literackie, czy sposoby w jaki nam się ją podaje. Kiedy sięgamy po wolumin w tradycyjnym ujęciu – spodziewamy się przede wszystkim tekstu. „Martwy sezon” Jakuba Woynarowskiego z pewnością nie jest tradycyjną powieścią fabularną. Otrzymujemy książkę odmienną, różniącą się znacznie od tych do których się przyzwyczailiśmy.
„Martwy sezon” Jakuba Woynarowskiego (ubiegłorocznego laureata Paszportu Polityki w kategorii sztuk wizualnych) to powieść graficzna, która została oparta na motywach prozy Brunona Schulza. „Sklepy cynamonowe”, „Sanatorium pod klepsydrą” są książkami, do których Woynarowski się odwołuje, ale najważniejsze staje się opowiadanie: „Karakony”. Wyobraźmy sobie świat bez ludzi. Postapokalipsę w przyspieszonym tempie. Po człowieku zostają jedynie betonowe budynki, które stopniowo ulegają destrukcji. Wszystko dzieje się w niezwykle zawrotnym tempie. Jak w akcie stworzenia, tylko w odwrotnym kierunku. Zamiast kreacji, następuje zniszczenie cywilizacyjnych osiągnięć człowieka, ale powstaje coś nowego, opanowanego przez inne formy życia – insekty. Czytaj dalej
„Kompletna historia wszechświata ze szczególnym uwzględnieniem Polski” – Paweł Jarodzki
Nieczęsto mam do czynienia z komiksami, więc kiedy trafiła do mnie „Kompletna historia wszechświata ze szczególnym uwzględnieniem Polski” Pawła Jarodzkiego, poczułam obawę, czy dam radę powiedzieć coś na temat tej pracy. Autor artbooka pracuje jako profesor na wrocławskiej ASP, jest malarzem i rysownikiem związanym z artystyczną grupą Luxus.
„Kompletna historia wszechświata ze szczególnym uwzględnieniem Polski” niezbyt przypomina komiks w stereotypowym tego słowa znaczeniu. Bo choć otrzymujemy rysunki, nie zawsze są do nich dołączone teksty w dymkach. Nie ma też jako takiej fabuły. Zatem po tej pracy nie można się spodziewać tego, że wciągnie nas w świat superbohaterów, czy choćby czegoś na kształt Kapitana Żbika. Od tego Paweł Jarodzki zupełnie się odcina. Czytaj dalej
Komiks: „Wilq Superbohater. Syfon i papierosy” – Bartosz Minkiewicz & Tomasz Minkiewicz
Jeśli chodzi o komiksy mam spore zaległości. Jednak coraz częściej zauważam, że czas byłoby to zmienić. Przecież jest to istotny element naszej kultury. Jeśli chodzi o recenzje komiksów, najczęściej podczytuję te autorstwa Oisaja oraz Agnes.
Bracia Bartosz i Tomasz Minkiewiczowie wydali właśnie dwudziesty, jubileuszowy numer komiksu: „Wilq Superbohater”. Zaskakujące jest, że na Facebooku „Wilq” ma aż 50 000 fanów. Jak to się stało, że stał się takim fenomenem? Po raz pierwszy można było zetknąć się z „Wilqiem” dwanaście lat temu. Od tego momentu stopniowo podbijał serca czytelników. Wbił się nawet do reklamy, a w czerwcu tego roku premierę będzie miał film animowany z tym superbohaterem. Uprzedzam jednak, że komiks przeznaczony jest tylko i wyłącznie dla dorosłych odbiorców.
Nie cierpię wulgaryzmów, nie używam ich. Jestem w tym jednak mocno osamotniona. A „Wilq” stanowi moje całkowite przeciwieństwo. Nigdy bym jednak nie odważyła się wykreślić bluzgów bohaterów komiksu z prostej przyczyny – wiele by na tym straciła ta historia. Wypowiedzi postaci są niezwykle wyszukane – to nie jest język angielski, który posługuje się ograniczoną liczbą przekleństw. Bohaterowie „Wilqua” mogą pochwalić się wielce rozbudowanym zakresem wulgarnego słownictwa, dzięki czemu nie rażą, a bawią swymi wypowiedziami.
„Wilq” powinien trafić do wszystkich, którzy cenią sobie autoironię. Już na samym wstępie tytułowa postać zwraca się do czytelników: „Większość z was ma albo kota, albo nadwagę, albo okulary! To jest ostatni, darmowy, polifoniczny dzwonek, żeby się ogarnąć, bo nawet się nie zorientujecie, kiedy skończycie przebrani za wiedźmina, czekając na klientów w jakiejś agencji towarzyskiej dla fanów fantasy w Mysłowicach!”. Jednak czy odbiorcy posłuchają tego ostrzeżenia? A skąd… Zaprezentowany cytat, to tylko próbka wyrafinowanego oraz abstrakcyjnego poczucia humoru, którego dostajemy na pęczki w tym komiksie.
Bracia Minkiewiczowie zaprezentowali w jubileuszowym zeszycie kilka historii. Oprócz losów tytułowego superbohatera i jego trudnym życiu w rodzinnym mieście Opolu, poznamy początki historii Gondora. Ta kryminalna opowieść rozgrywa się w Opolu w 1982 roku. Nieograniczona niczym wyobraźnia autorów wprowadziła do tamtych czasów restaurację McDonald’s. A jako, że mamy czasy PRL-u, to co można tam nabyć? Nic, ewentualnie ocet…
Superbohaterowie ratują świat. Nie inaczej czyni Wilq. Tyle, że na swój, niepowtarzalny sposób. Ciągle wściekły, ze skwaszoną miną, wciąż trzeba go nakłaniać, by pomagał. Kiedy w finale dojdzie do walki z kosmitami, na pomoc stawią się inni bohaterowie. Tacy bardzo rodzimi: Alc-Man, Człowiek-Zwątpienie, Kobieta-Rozczarowanie i Człowiek-Wulgaryzm z Wielunia. Jak namówić taką ekipę do działania? Wydaje się to niemożliwe. Trzeba zmotywować bohaterów po polsku, czyli stosując odpowiednią przemowę. Taką, która złamie zarówno zwątpienia, jak i rozczarowanie bohaterów. Jako, że mowę wygłosi Człowiek-Wulgaryzm z Wielunia nie będzie można jej powtórzyć własnym dzieciom. Dodam tylko, że będzie skuteczna…
Najbardziej spodobała mi się w tym komiksie umiejętność opisywania polskiego społeczeństwa. Jaki kraj, tacy bohaterowie chciałoby się dodać. Przecież Wilq składa się z tego, czym nigdy nie chcielibyśmy się stać. Oprócz tego żyje w na opolskim blokowisku, które cechuje beznadzieja oraz banalność. Z tego negatywnego zestawienia powstało coś niezwykle ciekawego. Z jednej strony świetnie się bawimy podczas czytania komiksu, a jednocześnie mamy świadomość tego, że autorzy opisują naszą rzeczywistość i nas samych.
Chociaż zwykle skupiam się na słowie pisanym, w komiksie 'Wilq Superbohater” zauważyć można, że zarówno historia, jak i rysunek świetnie się uzupełniają. Pozornie prosta kreska i niewyrafinowana opowieść. Warto jednak się w nią zagłębić, by zrozumieć, co się za tym kryje. Mam nadzieję, że bracia Minkiewiczowie jeszcze nie raz zaskoczą mnie swoim absurdalnym poczuciem humoru i stylem.
Dziękuję za komiks „Wilq Superbohater. Syfon i papierosy” Bartoszowi i Tomaszowi Minkiewiczom.