„Nietakty. Mój czas, mój jazz” – Zofia Komedowa Trzcińska

Nietakty, Zofia Komedowa TrzcińskaNa początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku jazz był nieakceptowany przez polskie władze, ale nie przeszkadzało to temu gatunkowi muzycznemu się rozwijać. Ludzie, którzy decydowali się tworzyć w tym stylu, nie spodziewali się, że zrobią karierę, raczej nastawieni byli na szykany, ale robili to, co kochali. Wtedy też pojawił się Krzysztof Komeda. Człowiek, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Znają go nie tylko fani muzyki jazzowej. Sama odkryłam artystę dzięki filmom Romana Polańskiego: „Nóż w wodzie” i „Dziecko Rosemary”, do których Komeda skomponował muzykę. Czytaj dalej

„Running. Autobiografia mistrza snookera” – Ronnie O’Sullivan i Simon Hattenstone

Running, Ronnie O'Sullivan, Simon HattenstoneZe snookerem zetknęłam się po raz pierwszy, kiedy spodziewałam się pierwszego dziecka. Ta dziedzina sportu działała na mnie niezwykle kojąco, a jej zawodnicy wydawali mi się kwintesencją angielskości. Grzeczni, ułożeni, opanowani, na dodatek elegancko ubrani – typowi gentelmeni. Jednak jeden ze sportowców odstawał od tego stereotypu. Był nim Ronnie O’Sullivan, który łamał te wszystkie konwenanse. To właśnie dzięki niemu snooker był ciekawy. Czytaj dalej

„Moja walka 2” – Karl Ove Knausgård

Moja walka 2, Karl Ove KnausgårdDwudziestego pierwszego maja premierę ma drugi tom „Mojej walki” Karla Ove Knausgårda. Pierwsza część dała czytelnikom pewną podpowiedź, czego można się spodziewać. Przede wszystkim zacznę od tego, że autor napisał autobiografię składającą się z sześciu tomów – około 4000 stron o życiu mężczyzny dobiegającego do czterdziestki. Co tym razem serwuje nam norweski pisarz?

W pierwszej części dowiedzieliśmy się tego jak wyglądały relacje głównego bohatera z ojcem. Karl Ove pisał o niezwykle trudnych sprawach. Obnażał tematy tabu – szczegółowo opisywał alkoholizm, a potem śmierć ojca i swoje uczucia w stosunku do niego. W drugiej części Knausgård skupia się na swojej roli, jako głowy rodziny. Pisze o miłości do drugiej żony, Lisy, o wzlotach i upadkach tego związku. Czytaj dalej

„Miłość jest lekarstwem” – Elton John

Miłość jest lekarstwemNikomu nie trzeba przedstawiać Eltona Johna. Zwłaszcza ludzie z mojego pokolenia musieli zetknąć się z jego muzyką. Młodszym nie udało się przejść dzieciństwa bez znajomości choćby jednej z jego piosenek – mam na myśli tę z filmu animowanego „Król Lew”. Jednak jeśli ktoś sięgnie po książkę Eltona Johna „Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie” wcale nie otrzyma typowej autobiografii, tylko opowieść o tym, jak epidemia AIDS wpłynęła na tego artystę.

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku wirus HIV zaczął być uznawany za nową dżumę. Początkowo nie wiadomo było, jak traktować chorych. Uważano, że jest to epidemia, na którą narażenie są homoseksualiści. Kiedy jednak zachorował pewien chłopiec – Ryan, okazało się, że problem może dotyczyć każdego z nas. Trzynastoletni Ryan White chorujący na hemofilię zaraził się wirusem HIV, ponieważ podawano mu czynnik zawierający osocze, a poprawiający krzepliwość, pobierany z krwi dawców. On otrzymał krew od osoby zarażonej. Chłopiec od razu poczuł konsekwencje swojej choroby. Dowiedział się po pierwsze, że zostało mu zaledwie kilka miesięcy życia, a po drugie nie mógł żyć normalnie, ponieważ zaczęły się szykany. Czytaj dalej

„Moja walka. Księga pierwsza” – Karl Ove Knausgård

Moja walkaPopularny autor ze Skandynawii wcale nie musi być twórcą kryminałów. Doskonałym przykładem może być Karl Ove Knausgård i jego głośna już książka „Moja walka”. W podtytule otrzymujemy podpowiedź, że mamy do czynienia  z powieścią. Oczywiście dla precyzji należy dodać, że jest to powieść o charakterze autobiograficznym.

Karl Ove Knausgård najpierw nas zwodzi. Daje nam magdalenkę na wzór „Straconego czasu” Marcela Prousta, by zwrócić na siebie uwagę. Jest jak wędkarz, a nawiązania do autora „W stronę Swanna” są niewątpliwie przynętą dla miłośników książek na najwyższym poziomie. Dla równowagi otrzymujemy skojarzenie z Adolfem Hitlerem i jego „Mein Kampf”. Na szczęście bohaterowi opowieści  Knausgårda chodzi nie o ideologie, a o życie.

Pisarz w „Mojej walce” opowiada o sobie. Jest tak szczery, że rodzina wytoczyła mu proces. Książka na szczęście pojawiła się w druku, niektórym bohaterom jedynie zmieniono imiona (ale nie nazwiska). A Karl Ove niczego nie zamiata pod dywan, wręcz odwrotnie: na światło dzienne wypływają takie fakty, które każda rodzina wolałaby pomijać, np.  alkoholizm ojca autora, czy zamiłowanie do trunków babci.

Często się zdarza, że sięgając po jakąś powieść, zastanawiamy się ile w niej pojawia się elementów autobiograficznych. Tutaj nie musimy się niczego doszukiwać. Knausgård opisuje swoje życie, na dodatek w w skali makro. Drobiazgowo rekonstruuje swoje wspomnienia. Poznajemy na razie mały wycinek, bo otrzymujemy na razie pierwszą z sześciu części owej walki.

Na czym polega niezwykłość tej książki? Przede wszystkim zaskakuje, że choć nie ma w „Mojej walce” jakiejś wciągającej akcji, to czyta się ją rewelacyjnie. Z zapartym tchem śledzimy zmagania bohatera z jego egzystencją. Nawet jeśli nic się nie dzieje, Karl Ove potrafi tak obudować w słowa uczucia czy opisy, że chcemy poznawać tę prozę. A styl Knausg?rda mocno różni się od tego, który znamy z naszego podwórka. W „Mojej walce” brakuje ozdobników, dostajemy tylko esencję. Aż trudno uwierzyć, że opowieść będzie liczyła ponad 3500 stron.

Autor książki pisze dwutorowo. Pierwsza część książki dotyczy dzieciństwa Karla Knausgårda. Brak zrozumienia ze strony strony ojca, pierwsze miłości i imprezy. Najważniejszą postacią jest ojciec. Karl Ove pragnie jego akceptacji, ale jej nie uzyskuje. Mógłby porozmawiać z matką, ale ta wciąż jest nieobecna. Ot, banalna historia chciałoby się powiedzieć, ale wnikliwe analizy i obserwacje autora sprawiają, że powstaje coś odkrywczego.

Z kolei na drugim torze mamy do czynienia z dojrzałym bohaterem, który na wieść o śmierci ojca, przybywa z bratem do domu babki, by zorganizować pogrzeb. Willa dziadków nie jest już taka, jak Karl Ove zapamiętał ją z dzieciństwa. Teraz za sprawą alkoholizmu ojca, niedołężności babki, popadła w ruinę. Jednak przed pogrzebem bracia pragną doprowadzić ją do stanu sprzed lat. Ta część choć dotyczy rzeczy pozornie zwyczajnej, czyli przygotowań do pogrzebu, pozwala narratorowi nie tylko uporządkować własne mieszkanie, ale też uczucia: wobec ojca, brata. Pozwala też przemyśleć swój stosunek do życia i śmierci.

Dla Karla Ove Knausgårda ciało ojca po śmierci stopniowo ulega uprzedmiotowieniu. Już nie jest kimś, kto przez całe życie był apodyktyczny i niedostępny, tylko czymś. Pisze: „Teraz widziałem to, co pozbawione życia. Widziałem, że nie ma różnicy między tym, co kiedyś było moim ojcem, a ojcem, a stołem, na którym leżał, podłogą na której stał stół, gniazdkiem w ścianie pod oknem czy kablem biegnącym do kinkietu. Bo człowiek jest jedynie formą wśród innych form, w których nieustannie wyraża się świat, nie tylko żywych, lecz również martwych, zapisanych na piasku, kamieniu, wodzie” (s. 547). Śmierć staje się czymś zwyczajnym.

Autor książki posiada dar opowiadania o sprawach zwyczajnych, a nawet banalnych. Bo przecież takich historii można przytaczać wiele. Jednak nikt nie potrafi o nich pisać tak jak Karl Ove Knausgård. Nie trzeba się tu dopatrywać sensacji, porównań do Prousta. Wystarczy dać się wciągnąć w ten świat rzeczy i uczuć. Okaże się, że zapomnimy o autobiografizmie, nie będziemy się doszukiwali ekshibicjonizmu u pisarza, a to co tak normalne, czyli życie, wciągnie nas bardziej niż jakakolwiek sensacja czy kryminał.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za książkę.

„Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość” – Andreas Altmann

Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodosćAndreas Altmann nazywany jest mistrzem reportażu. Pisze książki podróżnicze, za które otrzymał nagrodę Egona Erwina Kirscha, uhonorowany został nagrodą literacką Seumego. W Polsce ten niemiecki autor raczej nie jest zbyt znany. Zetknęłam się z tym nazwiskiem za sprawą książki, po którą sięgnęłam. Trzeba przyznać, że jej tytuł brzmi bardzo intrygująco: „Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość”, zwłaszcza w oryginale („Das Scheißleben meines Vaters, das Scheißleben meiner Mutter und meine eigene Scheißjugend”).

Książka opowiada o życiu osoby, która została ofiarą przemocy domowej. Andreas Altmann doświadczał jej z ręki ojca, ale ze strony matki również nie otrzymał żadnego wsparcia. Jak traumatyczne przeżycia wpłyną na dalsze losy głównego bohatera? Kim się stanie jako dorosły?

Ojciec autora książki był SS-manem, który przeżył wojnę, mimo że walczył na froncie wschodnim. Te doświadczenia pozostawiły w nim trwały ślad. Kiedy powrócił do domu, stał się tyranem. Z zewnątrz nic nie wskazywało na to, co może się dziać w domu Altmannów. Przecież żyjący w Bawarii katolik, król różańcowy, utrzymujący się z produkcji dewocjonaliów, nie mógł być złym ojcem. Pozory jednak myliły. Altötting, miejsce do którego podążali pielgrzymi, stało się dla Andreasa źródłem nieszczęść, bo właśnie tam doznał tak wielu krzywd. W tym miejscu warto przypomnieć sobie „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego. Młodość Jürgena Stroopa, późniejszego likwidatora getta warszawskiego, przebiegała w podobnym miejscu.

Najpierw matka, kiedy dowiedziała się, że urodziła trzeciego syna, postanowiła udusić go poduszką. Miała dość tego, że na świat przychodzą kolejni chłopcy, czyli potencjalne źródła przemocy w przyszłości. Przez kilka lat Andreas nie doznaje krzywd ze strony ojca. Niemal wyparł go ze swojej pamięci. Kiedy jednak uświadomi sobie jego istnienie, nie będzie potrafił przytoczyć o Franzu Xawierze Altmannie żadnych dobrych opowieści.

Bijący dzieci do nieprzytomności, zmuszający ich do ciężkiej pracy fizycznej w rodzinnej firmie, głodzący własne pociechy, dla Andreasa staje się kimś, w kim widzi jedynie kata. Czuje do ojca tylko jedno – czystą nienawiść. Brak wsparcia ze strony słabej matki, będzie kolejnym źródłem upokorzeń i cierpień. Dla głównego bohatera tej opowieści pozostanie atawistyczna walka o przetrwanie, człowieczeństwo nie ma racji bytu w domu Altmannów.

Po latach Andreas uwolni się od ojca, ale trudno mu będzie odnaleźć się w życiu. Kiedy zacznie się uczyć w szkole z internatem, brak przemocy doprowadzi go do depresji. Jak odnaleźć dla siebie drogę życiową, jeśli nigdy nie otrzymało się od bliskich choćby jednego słowa wsparcia? Czy możliwe jest prowadzenie szczęśliwego życia i związania się z kimś? Zaufania drugiej osobie, na tyle by stworzyć relację opartą na miłości?

Autobiografia zaskakuje stylem, w jakim Andreas Altmann opisuje swoje doświadczenia z dzieciństwa. Autor pisząc o niewyobrażalnym cierpieniu, aktach przemocy ze strony ojca, posługuje się niemal zimnymi obrazami, wyzutymi z emocji. Kreśli te obrazy z chirurgiczną precyzją, nie pomija niczego. Zostajemy świadkami katowania dzieci Altmannów, by niemal poczuć cierpienia na własnej skórze. Dzięki temu doskonale rozumiemy autora. Akceptujemy to, kim się stał. Choćby jego ateistyczne poglądy. Andreas Altmann na pewnym etapie życia zrozumiał, że jego ojciec jest hipokrytą. A nie chcąc być takim jak on, całkowicie odrzucił religię, bo była dla niego źródłem zła. Bohater odciął się od wszystkiego, co kojarzyło mu się z Franzem Xawierem.

Książka pokazuje, jak bardzo dzieci potrzebują wsparcia i uczuć ze strony rodziców. Jeśli tego zabraknie, trudno im będzie prowadzić życie pewnych siebie osób. Brak miłości powodował u Altmanna sporo zaburzeń, choćby potrzebę autodestrukcji – byle tylko ktoś go zauważył. Aby napisać taką szczerą książkę potrzeba naprawdę sporo odwagi. Z jednej strony przecież odkrywamy całą rodzinę, ale też obnażamy siebie, odsłaniając własne słabości. Czy jednak Andreas wybaczył swojemu ojcu? Z pewnością nauczył się mu współczuć. Franzowi się nie udało w życiu, gdyż na świat przyszedł w najgorszym możliwym momencie. Jego synowi się udało osiągnąć cel – został reporterem. Przeszłość będzie jednak mu wciąż towarzyszyła. Książka pozwala autorowi uporać się z przeszłością, nas – czytelników – natomiast porusza.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za autobiografię.