„Pamiętnik Blumki” – Iwona Chmielewska

Pamiętnik BlumkiO pewnych historiach wolałabym nie opowiadać swoim dzieciom. Niestety, niekiedy rzeczywistość jest okrutna, a młody człowiek domaga się prawdy. Jak zatem opowiedzieć dzieciom o Januszu Korczaku, jego sierocińcu oraz o tym, jak zakończyła się ta historia? Czytaj dalej

„Naród Zatracenia” – Maciej Świerkocki, Mariusz Sołtysik

Naród zatraceniaSerię wydawniczą „Pamięci getta” otworzyły wspomnienia Arnolda Mostowicza – „Żółta gwiazda i czerwony krzyż”. Drugą pozycją książkową wydaną przez Centrum Dialogu im. Marka Edelmana jest powieść graficzna Macieja Świerkockiego i Mariusza Sołtysika pt. „Naród Zatracenia”.

Niedawno obchodziliśmy siedemdziesiątą rocznicę likwidacji Litzmannstadt Getto. Specjalnie na tę okazję zamówiona została ta powieść. Wybrano do zadania Macieja Świerkockiego, który jest pisarzem, ale też scenarzystą, krytykiem literackim i tłumaczem oraz Mariusza Sołtysika zajmującego się malarstwem, rysunkiem, czy typografią, działającego w obrębie nowych mediów. Z tej wybuchowej mieszanki powstała nietypowa opowieść o łódzkim getcie. Autorzy wykorzystali w swej pracy oryginalne fotografie z Litzmannstadt Getto oraz czerpali z autentycznych wydarzeń, jednak osadzili w swej powieści bohatera fikcyjnego.

Oglądamy getto oczyma znajdy. Główny bohater nie potrafi powiedzieć, kim naprawdę jest, gdyż został podrzucony jako niemowlę pod drzwi rodziny żydowskiej. Chłopiec otrzymał od swego przybranego ojca imię – Dawid. Od początku czuł się samotny i wyobcowany, ale miał Esterkę, przybraną siostrę, dzięki której znalazł się w rodzinie żydowskiego perukarza. Dawid rósł i obserwował otoczenie: „Mieszkaliśmy w mieście, które nazywało się Łódź. Wyobrażałem je sobie jako wielki statek, także dlatego, że w naszej dzielnicy ulice były wykładane kocim łbami, które w moich oczach przypominały fale. Byłem ciekawy, czy ulice można wykładać też głowami ludzi”.

Pewnego dnia zdarzyła się tragedia. Ktoś rozbił kamieniem szybę pracowni perukarskiej, Dawid przewrócił lampę naftową. Wybuchł pożar, z którego uratowała się Esterka i jej przybrany brat, ale nie Rum, ich ojciec. Chłopiec trafia do sierocińca, którym zarządza pan Prezes. Jak się za chwilę okaże, człowiek ten będzie kierował gettem żydowskim. Chaim Rumkowski musi jednak wykonywać polecenia Biebowa, jego Dawid nazywa cesarzem.Naród zatracenia 2

Dawid obserwuje wszystko co dzieje się w getcie. Najbardziej jednak zależy mu na tym, by znaleźć Esterkę. Kiedy wreszcie ją odnajduje, okazuje się, że dziewczyna jest zakochana w innym mężczyźnie. Za sprawą Dawida znowu dojdzie do tragedii. Chłopiec czuje się winnym wszystkich tragedii. Zwłaszcza, kiedy trafi na odpowiedni cytat z „Boskiej komedii” Dantego.

Dawid przez to, że nie wie, kim naprawdę jest staje się niewidzialny. Dzięki temu może oglądać wszystkie tragedie, które dotykają Żydów. Widzi nawet śmierć króla getta -i Rumkowski trafia do pieca w Auschwitz. Dawid obserwuje zło, ale w przeciwieństwie do nazistów, nie czerpie z tych obrazów przyjemności. Będąc świadkiem piekła, dochodzi do wniosku, że ludzie do końca żyją nadzieją. Choć cały czas widzieli dymy unoszące się z pieców krematoryjnych, liczyli, że może akurat im się uda.

Tytuł „Naród Zatracenia” pochodzi z „Boskiej komedii” Dantego. W powieści Macieja Świerkockiego i Mariusza Sołtysika znajdziemy odwołania do poematu tego włoskiego poety. Razem z Dawidem wchodzimy do kolejnych kręgów piekła. W tym jednak przypadku, nie mamy do czynienia z fikcją literacką, gdyż historia oparta została na faktach. Podrzutek obserwuje jak rodzi się zło, sam też się czuje kimś, kto uosabia owo zło. Dybukiem i jednocześnie przewodnikiem po piekle.

Książka graficzna formą przypomina komiks. W podobny sposób o Holocauście mówił Art Spiegelman. Grafika Mariusza Sołtysika utrzymana jest niemal w całości w czarno-białych barwach. Co jakiś czas pojawia się kolor czerwony, by podkreślić najważniejsze momenty w książce. Świat ukazany oczyma Dawida jest przerażający. Tym bardziej, że oparty został na prawdziwych wydarzeniach z tamtych czasów. Oryginalny i nietypowy sposób ukazania historii getta wywołuje skojarzenia z powieścią grozy. Nie brakuje tu też groteski. Autorzy postanowili pójść krok dalej, niż można by się spodziewać. Oprócz historii getta, otrzymujemy również uniwersalne przesłanie. Oglądamy zło, w jego najgorszej postaci, a jednocześnie zastanawiamy nad tym, dokąd potrafi posunąć się człowiek, by stworzyć drugiemu piekło na ziemi.

Powieść graficzną „Naród Zatracenia” przeczytałam dzięki uprzejmości Centrum Dialogu.

„Odczytanie listy” – Anka Grupińska

Odczytanie listyAnka Grupińska zajmuje się tematem Zagłady. Pisze o getcie warszawskim, a przede wszystkim o ludziach, którzy się w nim znajdowali. W książce „Odczytanie listy” postanowiła spisać to, co zostało w pamięci świadków i źródłach historycznych o żydowskich żołnierzach walczących z nazistami w czasie powstania kwietniowego. Tworzy w ten sposób cmentarz zbudowany ze słów.

W zasadzie nie wiadomo nawet ilu członków liczyła sobie Żydowska Organizacja Bojowa. Inne są liczby podawane przez historyków, inną wskazują relacje świadków. Wielu faktów, zdarzeń nie sposób dziś już sprawdzić. Po tylu latach, kiedy wreszcie można tym tematem zajmować się swobodnie, przez chwilę pojawia się myśl, czy nie jest już za późno? Na szczęście autorka książki tak nie uważa. Postanowiła ową wiedzę i pamięć innych utrwalić oraz zapisać.

Zatem, co znajdziemy w książce? Otrzymujemy listę osób, które wzięły udział w powstaniu wraz z ich biogramami. Jak mówi sama Anka Grupińska we wstępie: „Zbieram strzępy, fragmenty najróżniejszych zapisków i z nich wyczytuję opowieści o przyjaźniach, o tęsknieniu do Erec Israel, o niedokończonych kochaniach, spisuję opowieści o umieraniu. Szukam szczegółu, przez który wyobrażam sobie tamten świat. Chcę zachować jak najwięcej.” (s. 15)

W 1943 roku Celina Lubetkin, Antek Cukierman i Marek Edelman spisali imiona żobowców zamordowanych w powstaniu w getcie warszawskim – 220 nazwisk. Lista trafiła jeszcze w tym samym roku do Londynu. W ten sposób powstała lista londyńska żołnierzy Żydowskiej Organizacji Bojowej, która została następnie na wiele lat zapomina. Kiedy Marek Edelman przypomniał sobie o niej, Anka Grupińska postanowiła ją skopiować i odczytać na nowo. Ustaliła też, że 31 powstańców przeżyło powstanie i wojnę. Pełna lista nigdy się nie pojawi, ale z tych strzępków pamięci udało się odtworzyć ważną opowieść.

Pierwsza wersja książki została wydana w 2002 roku, choć rok wcześniej Marek Edelman stwierdził, że jest na nią za późno. Teraz, po dwunastu latach, została uzupełniona i poprawiona. Autorka podaje imiona i nazwiska żobowców w kolejności alfabetycznej. Pisze o nich wszystko, co udało się ustalić na podstawie tekstów pisanych, bądź rozmów. Wydanie pierwsze autoryzował Marek Edelman. Kiedy pamięć zawodzi, podawane jest tylko imię żołnierza, kiedy indziej kilka wersji jego śmierci – w zależności od tego, jak zapamiętali ją świadkowie. Anka Grupińska rekonstruuje owe życiorysy tak, byśmy mieli świadomość, kim były owe osoby. Zaskakuje, jak wiele zostało zapamiętane. Choć pamięć jest tak ulotna, mimo wszystko co pozostało wiele nam mówi o tych ludziach.

Bezimienni stają się nagle osobami o określonych poglądach politycznych, marzeniach, miłościach. Ludźmi o złym, lub dobrym wyglądzie. Większość z nich miała niewiele ponad dwadzieścia lat. Obserwujemy ich bohaterskie czyny, ale też poświęcenie. Widzimy beznadziejne położenie powstańców, a przede wszystkim samotność. Historie, które poznamy są niezwykle wzruszające. Również styl, którym posługuje się Anka Grupińska jest nietypowy. Jako, że na opowieść składają się w dużej mierze relacje świadków, w biogramach wyczuwamy tych, którzy mówią. Autorka posługuje się językiem mówionym, dzięki któremu możemy stać się niemal świadkami tamtych wydarzeń.

Życiorysy żołnierzy odkrywają przed czytelnikiem sporo nieznanych faktów historycznych. Pokazują jacy byli byli żobowcy, a tego nie spotkamy w typowych kompendiach wiedzy. Do niektórych nazwisk udało się dołączyć zdjęcia. Dzięki temu dowiadujemy się jak wyglądali powstańcy. Nie pominięto też niewygodnych faktów. Wielu żołnierzy zginęło, ponieważ zostali wydani przez Polaków. O tym też trzeba pamiętać, choć pomagających Żydom również zostali wymienieni. Trudna historia wymaga szczególnej uwagi. Anka Grupińska poprzez „Odczytanie listy” składa żołnierzom powstania kwietniowego hołd – poprzez ocalenie ich od zapomnienia. A my mamy do czynienia z przejmującą opowieścią, która na długo pozostaje w pamięci.

Dziękuję Wydawnictwu Czarne za książkę.

„Sońka” – Ignacy Karpowicz

SońkaTwórczość Ignacego Karpowicza nie jest mi obca. Bardzo wysoko cenię jego „Balladyny i romanse”, „Cud”, czy do „ości”. Teraz jednak muszę stwierdzić, że „Sońka” jest książką zupełnie inną, niż tytuły wymienione przeze mnie powyżej. Już sama szata graficzna sugeruje, że mamy do czynienia z czymś nowym. Jednak, czy takie ryzykowne zerwanie z czymś, co ugruntowało pozycję tego pisarza to dobry zabieg? Moim zdaniem tak, gdyż Karpowicz doskonale sobie poradził z tą historią.

Tytułowa bohaterka jest staruszką mieszkającą na Podlasiu. Pewnego dnia los zetknie ją przypadkowo z Igorem, znanym reżyserem, któremu psuje się samochód. Na tym odludziu nie może nawet wezwać pomocy, jego telefon nie ma zasięgu, będzie miał więc sporo czasu, by posłuchać historii starej kobiety. Sońka zaprasza mężczyznę do siebie, czuje, że to osoba przed którą może się wyspowiadać u kresu życia. Z usłyszanej historii Igor Grycowski stworzy sztukę teatralną. Jednak w domu kobiety z miejskiego reżysera staje się na powrót Ignacym, człowiekiem pochodzącym z Podlasia. Dopada go prowincjonalna tożsamość i przez chwilę odnajdzie w niej coś wartościowego.

Historia Sońki zaczęła się jak baśń, od słów: „Dawno, dawno temu…”. Przemawiają w niej zwierzęta, pies i kot, ale nie ma w niej ani magicznej różdżki, ani szczęśliwego zakończenia. Główna bohaterka została osierocona przez matkę, ojciec winił córkę za śmierć żony. Sprawił, że życie Sońki od początku było piekłem na ziemi. Nauczył ją nienawidzić tak bardzo, że nie będzie potrafiła mu wybaczyć, nawet kiedy ojciec spróbuje uratować jej życie. Wtedy Sonia będzie okrutna i bezwzględna w swej nienawiści.

Równie mocna będzie miłość, której doświadczy tytułowa bohaterka. W 1941 roku zakocha się w Joachimie. Uczucie nie ma racji bytu, gdyż wybranek jest najeźdźcą, esesmanem. Mimo wszystkich różnic, nawet braku porozumienia za pomocą słów, Sonia i niemiecki oficer zakochują się w sobie. Dziewczyna otrzymuje prezent od pięknego Joachima – szczeniaka, który potem kilka razy ocali Sońce życie.

Głowna bohaterka o swoim uczuciu opowiada Igorowi w sposób bardzo liryczny, ale też po swojemu, czyli używając języka białoruskiego. Jej miłość do Niemca jest jak pochodnia w mroku. Wokoło giną ludzie, Joachim może być jednym z dokonujących masowych egzekucji, ale nawet z taką świadomością Sońka nie potrafi wyrzec się tego uczucia. Niesamowita jest scena w której Niemiec mówi do Soni o zagładzie Żydów, a ona wyobraża sobie, że ukochany się jej oświadcza i roztacza wizję przyszłego życia. Każde z nich wypowiada się w swoim języku, a całość na polski oraz język teatru przekłada Igor.

Kresy, opisywane przez Ignacego Karpowicza nie są sielską krainą. Tak jak w „Malowanym ptaku” Kosińskiego nie można być innym. Należy dostosować się do społeczności i niczym się od niej nie różnić. Oprócz tego dochodzi doświadczenie wojny. Wszędzie czai się śmierć, a Sonia odważyła się na miłość. Co będzie musiała za karę złożyć w ofierze ?

Książka Ignacego Karpowicza jest bardzo oszczędna w słowach. Nie ma tu żadnych ozdób, a każde zdanie jest bardzo istotne. Ta lakoniczność nie zmienia jednak faktu, że powieść porusza czytelnika do głębi. Poznajemy tę historię przez pryzmat Ignacego, który przekłada ją na język teatru, zaznaczając jednocześnie, że sztuka musi zawierać w sobie sporą dawkę kiczu, by była zrozumiałą dla współczesnych odbiorców. Widzimy zabiegi reżysera, który twierdzi, że „autentyczność to jednak potworna klisza” (s.108). Nie jesteśmy pewni na ile ta historia została przeredagowana przez Igora, na ile jest prawdziwa. Mimo tego cudzysłowu, świadomości, że historia Soni została wykorzystana przez reżysera, wciąż jesteśmy w stanie w nią uwierzyć – interpretacja zależy wyłącznie od nas.

Dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za książkę.

„Żółta gwiazda i czerwony krzyż” – Arnold Mostowicz

Żółta gwiazda i czerwony krzyżKsiążka Arnolda Mostowicza „Żółta gwiazda i czerwony krzyż” po raz pierwszy została wydana w 1988 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy. W tym roku przypada setna rocznica urodzin autora oraz siedemdziesiąta rocznica likwidacji łódzkiego getta – Litzmannstadt Getto. Ten tytuł rozpoczyna serię wydawniczą Pamięci Getta w ramach Biblioteki Centrum Dialogu. Przedmowę napisał Marian Turski, człowiek, który podobnie jak Arnold Mostowicz, przebywał w czasie drugiej wojny światowej w łódzkim getcie.

Autobiografia zaczyna się od znamiennych słów: „Niczego nie zapomnieć”. Kiedy Niemcy zaatakowali Polskę w 1939 roku, bohater książki przebywał w Warszawie. Uczył się „alfabetu wojny totalnej”. Nie zdążył jednak jeszcze przyzwyczaić się do przegranej, by zrozumieć, że rozpoczęła się kolejna wojna – przeciwko Żydom. Dlatego autor apeluje, nawiązując do słów świętego Mateusza: „Masz oczy – patrz uważnie. Masz uszy – dobrze słuchaj… Zapamiętaj to wszystko, gdyż nadejść może taki dzień, że sam nie będziesz pewny, czy to było prawdą, czy może tylko koszmarnym snem”.

Obserwując sceny w getcie, bohater widzi w tym powtórkę z historii. Wszystkie te tragedie już kiedyś się przytrafiły narodowi żydowskiemu. Teraz jednak ich skala jest nieporównywalna. Arnold Mostowicz znalazł się w getcie i pracował tam w pogotowiu. Miał zatem okazję, by obserwować dantejskie sceny, które miały miejsce na terenie Litzmannstadt Getto. Sceny te stara się zarejestrować w swej pamięci, a następnie, po latach, przelewa je na papier, by je w tej formie ocalić. 

Wspomnienia Arnolda Mostowicza są niezwykle ważnym dokumentem. Widzimy jak wyglądało życie w getcie, w jaki sposób ono funkcjonowało. Autor książki pokazuje administrację i zarząd getta, opisuje miejsce i ludzi, którym przyszło tu żyć. Jako lekarz mógł dotrzeć tam, gdzie dla innych wstęp był surowo zabroniony. Jego wspomnienia są ważne również dla Romów, gdyż Mostowicz został skierowany do podobozu cygańskiego, znajdującego się na obrzeżach getta. Panowała tam epidemia duru plamistego, a autor jako lekarz miał ocenić, na co chorują Romowie. Jego wspomnienia są tak ważne dla tej grupy, gdyż stanowią jedyne źródło historyczne, ponieważ nikt z obozu cygańskiego nie przeżył, by móc zaświadczyć o tym, co się w tym miejscu działo. Ironią losu było, ze jeden z niemieckich oficerów – Eugen Jansen, który przybył na miejsce obozu wraz z lekarzem, również zaraził się tyfusem i zmarł.

Getto łódzkie różniło się od warszawskiego tym, że przeżyła większa liczba osób, które w nim przebywały. W pewnym momencie naziści postanowili z Litzmannstadt Getto zrobić obóz pracy i czerpać z niego olbrzymie zyski. W tym celu hitlerowcy postanowili pozbyć się wszystkich dzieci do dziesiątego roku życia i starców. Tutaj autor książki zastanawia się nad kontrowersyjną postacią Chaima Mordechaja Rumkowskiego, który w getcie pełnił funkcję Przełożonego Starszeństwa. Jego władza była rodzajem dyktatury, a jednocześnie polegała na bezwzględnym posłuszeństwie wobec administracji niemieckiej. We wrześniu 1942 miała miejsce akcja zwana „wielką szperą”, podczas której Żydom nie wolno było opuszczać mieszkań, do getta wkroczyło SS, aby przesiedlić starców i dzieci. Deportację poprzedziło słynne przemówienie Rumkowskiego, apelujące do rodzin o dobrowolne oddawanie dzieci na śmierć. Arnold Mostowicz dokonuje symbolicznego sądu nad Przełożonym Starszeństwa. Pisze, że „w dziejach ludzkości żaden chyba przywódca nie stanął przed podobnym dylematem…”. Mimo wszystko autor nie potępia Rumkowskiego, nie widzi w nim pomocnika morderców, a stara się go zrozumieć.

W książce dowiemy się też jak wyglądała historia przedwojenna rodziny Arnolda Mostowicza. Poznamy życie codzienne Żydów w Łodzi, zobaczymy co wspólnego miał don Corleone z łódzkim światem przestępczym. Autor w „Żółtej gwieździe…” pisze również o niewygodnych sprawach. Obrazy, które utrwaliły się w jego pamięci dowodzą, że społeczność żydowska była podzielona, nawet w obliczu zagrożenia. Naziści traktowali jednak wszystkich jednakowo.

„Żółta gwiazda i czerwony krzyż” została napisana w niejednoznacznej formie. Z jednej strony jest to pamiętnik, ale pisany w trzeciej osobie. Przez to niekiedy trzeba się zastanowić, o kim mowa w tekście. Z drugiej strony książka podzielona została na opowiadania. Zastanawia mnie ów wybór autora. Może gdyby pisał w pierwszej osobie, byłoby mu trudniej jeszcze raz przejść przez bolesne wspomnienia?

Warto poznać książkę Arnolda Mostowicza, ponieważ częściej mówi się o getcie warszawskim, może tak się dzieje za sprawą literatury, a zwłaszcza książki „Zdążyć przed Panem Bogiem”? Gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat Litzmannstadt Getto, polecam również film znajdujący się na stronie internetowej www.sztetl.org.pl.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Centrum Dialogu.

Recenzja książki „Patrz pod: Miłość”, Dawid Grosman

Patrz pod: MiłośćTrudno nie sięgnąć po dzieło literackie, w którym współczesny izraelski pisarz, wpada na niezwykły pomysł, by z Brunona Schulza uczynić jednego z bohaterów swej powieści. Dawid Grosman stał się popularnym twórcą, po wydaniu książki „Patrz pod: Miłość”. Ukazała się ona w 1984 roku, w Polsce wydano ją w 2008 roku, a teraz możemy sięgnąć po jej wznowienie. Do tej pory literatura izraelską poznawałam poprzez twórczość Amosa Oza.

Powieść „Patrz pod: Miłość” Dawida Grosmana podzielona została na cztery części. Pierwsza opowiada o dziewięcioletnim chłopcu Momiku. Akcja tej historii rozgrywa się w Izraelu w 1959 roku. Rodzice dziecka przeżyli Holocaust i chcieliby oszczędzić Momikowi tego, co sami przeszli, więc ukrywają ten temat. Dziecko jednak zbiera strzępki podsłuchanych historii dorosłych i tworzy sobie własny obraz wydarzeń. Wie, że rodzice żyli w pięknym kraju „TAM”, w którym tata był władcą. Jednak przyszła „nazistowska bestia” i wszystko się zmieniło. Momik pragnie ją wyczarować w swojej piwnicy i zmusić wszystkich starych Żydów z ulicy, by podjęli z nią walkę. Niestety, jego działania wywołują jedynie lęk w starcach.

Ta część książki pokazuje, że izraelskie dzieci urodzone po wojnie, nie mogły uciec od doświadczenia Holocaustu. Ich rodzice, którzy przeżyli Zagładę chcieli ochronić przed tym doświadczeniem swoje pociechy, dlatego często traktowali ten temat jako tabu. Tyle, że Grosman pokazuje, jak wielki był to błąd. Dzieciaki zdawały sobie sprawę z istnienia tajemnicy, ale nie do końca rozumiały jej sens. Przez to, że nikt nie chciał rozmawiać Momikiem o doświadczeniach bliskich z czasów wojny, dowiadywał się o Holocauście w sposób niewłaściwy. W konsekwencji syn przejmuje lęki rodziców. Ich traumy przenoszą się na kolejne pokolenie.

W drugiej części książki „Patrz pod: Miłość” Grosmana, bohaterem staje się Bruno Schulz. Narrator ma zamiar napisać o nim powieść, więc przyjeżdża do Polski w okresie „Solidarności”. Ma nadzieję, że uda mu się odnaleźć zaginione dzieło mistrza pt. „Mesjasz”. Tutaj Dawid Grosman zaskakuje tworzeniem surrealistycznej historii. Bruno Schulz nie ginie w Drohobyczu, a udaje mu się uciec do Gdańska, by tam wskoczyć do morza i ostatecznie przeistoczyć się w rybę. Autor tworzy fikcyjną opowieść, rozpoczynając od faktów historycznych, by ostatecznie dać popis wyobraźni. Nawiązuje do prozy Schulza, oddając jej w ten sposób pewien hołd. Tak jak w „Sklepach cynamonowych” ojciec zamienia się w ptaka, tak Bruno w „Patrz pod: Miłość” staje się rybą. Jednak w Biblii woda jest symbolem zagłady, bo taki właśnie był potop. Z drugiej strony jednak oznacza również oczyszczenie.

Dwie kolejne części powieści dotyczą Anszela Wassermanna, nazywanego przez Momika dziadkiem, który w jakiś sposób przeżył obóz koncentracyjny (niewyjaśniony w pierwszej części). Autor przenosi nas do czasów drugiej wojny światowej. Brat babci Momika – Anszel  pisał przed wojną popularne historie dla dzieci. W obozie trafia na jednego z dowódców, który rozpoznaje w nim swojego ulubionego twórcę z dzieciństwa. I choć wcześniej Wasserman chciał umrzeć, ale mu się nie udawało – jako jedyny przeżył zatrucie gazem, teraz podejmuje z Neigelem grę literacką. Jak Szeherezada snuje opowieść przed komendantem obozu, ale tak by pobudzić sumienie bezdusznego ss-mana. Kiedy mu się to udaje, Neigel popełnia samobójstwo.

Czwarta część jest czymś w rodzaju encyklopedii. Opowieścią o życiu Kazika – wytworze wyobraźni Anszela. Historia, którą Wasserman opowiada naziście, dotyczy starych już Dzieci Serca. Otrzymują one niemowlę, które w ciągu 24 godzin przeżyje swój los aż do starości. Bohaterowie chcą mu oszczędzić wiedzy o Zagładzie. Mówią: „Niech na świecie będzie jeden człowiek, który przeżyje życie od początku do końca, nie wiedząc nic o wojnie” (s. 688). Jak się okaże, bohater czuje grozę otaczającą go wokół, a przez to nie potrafi być szczęśliwy i podobnie jak Neigel, popełnia samobójstwo.

Dawid Grosman pisząc powieść „Patrz pod: Miłość” próbuje odnaleźć swój własny sposób opowiadania o Holocauście. Podejmuje dyskusję ze słynnym zdaniem Adorno, że: „Pisanie wierszy po Oświęcimiu jest barbarzyństwem.” Grosman podąża własną drogę, gdyż wskazuje, że unikanie tematu Zagłady również jest złem. Tworząc fikcję literacką umyka w krainę wyobraźni, wciąż szukając odpowiedzi na pytanie, którędy mamy podążać po Holocauście. Niestety, ostatnie zdanie powieści o tym, czy znajdzie się człowiek, który nic nie będzie wiedział o wojnie, nabrało nowego znaczenia w 2006 roku, kiedy podczas działań wojennych w Libanie zginął syn Dawida Grosmana.

Autor wskazuje, że ważna jest każda jednostka ludzka. Pokazuje też możliwość ucieczki do świata wyobraźni, mimo że życie po Holocauście obdarte jest ze wszelkich złudzeń. Kreatywność Grosmana jest niesamowita, a dzieło można postawić na półce obok „Blaszanego bębenka” G. Grassa. Literatura w ten symboliczny sposób daje możliwość pojednania.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za powieść.