Wyobrażam sobie, jak przyjemnie byłoby wybrać się na Islandię i przemierzyć ją na rowerze. Oczywiście pod warunkiem, że akurat byłyby odpowiednie do tego warunki atmosferyczne. Chciałabym zobaczyć te niesamowite widoki. Jednak surowy klimat nie sprzyja temu, by wyspa była samowystarczalna i dawała swoim mieszkańcom wszystko, czego potrzebują. Zresztą niewiele jest państw, które poradziłyby sobie bez współpracy z innymi. Wystarczy sobie przypomnieć Koreę Północną. Co mają wspólnego te moje wynurzenia z debiutancką książką Sigríður Hagalín Björnsdóttir, oprócz tego że sama autorka jest z Islandii? Czytaj dalej
Archiwa tagu: totalitaryzm
„Nie mówcie, że nie mamy niczego” – Madeleine Thien
Kanadyjską pisarkę, Madeleine Thien, zauważyła sama Alice Munro. Kiedy sięgniemy po książkę „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, szybko zrozumiemy dlaczego tak się stało i to nie tylko z tego powodu, że powieść została nominowana do prestiżowej Nagrody Bookera. Autorka opowiada o trzech pokoleniach Chińczyków. Poznawanie ich losów pozwala przyjrzeć się współczesnej historii Chin, a także poznać prawdziwe oblicze systemu totalitarnego. Czytaj dalej
„Różaniec” – Rafał Kosik
Rafał Kosik wychował całkiem spore grono młodych czytelników. Powstała seria „Felix, Net i Nika” dla młodzieży, a „Amelia i Kuba” dla dzieci. Dorośli miłośnicy fantastyki cenią tego pisarza za powieści zaliczane do science fiction. Fani tego gatunku musieli się uzbroić w cierpliwość, ponieważ na nową książkę tego pisarza czekali aż dziewięć lat. Myślę jednak, że po lekturze „Różańca” nie poczują się zawiedzeni. Czytaj dalej
„Rój” – Laline Paull
Powieść „Rój” Laline Paull odbierana jest na wiele sposobów. Niektórzy porównują książkę do „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella, inni wliczają ją do literatury dla młodzieży. Sama zastanawiałam się sięgając po powieść, czy będzie miała coś wspólnego z „Historią pszczół” Mai Lunde, czy może „Sekretnym życiem pszczół” Sue Monk Kidd? Okazuje się, że te trzy książki łączy tytułowy owad i niewiele więcej. Intryguje fakt, że o niepozornej pszczole coraz częściej mowa w literaturze. Czy chodzi o to, jak bardzo ważne są te owady? A może interesuje nas struktura społeczna tych owadów i to w jaki sposób ona funkcjonuje? Czytaj dalej
„Czas motyli” – Julia Alvarez
Któż choć raz nie marzył o tym, by znaleźć się na pięknej Dominikanie i poleżeć na gorącej karaibskiej plaży? Miejsce, które jawi nam się jako rajska wyspa, ma jednak swoją mroczną historię. Jedną z jej kart odkrywa przed czytelnikami amerykańska pisarka, Julia Alvarez. Choć tytuł książki „Czas Motyli” może się kojarzyć z powieścią lekką, czytając ją dowiemy się na czym polegała dyktatura Rafaela Trujillo – człowieka, który krwawo rządził niegdyś tym krajem.
„Czas Motyli” jest historią czterech sióstr Mirabal. Stały się one bohaterkami narodowymi Dominikany, ponieważ straciły wszystko w imię walki o wolność kraju. Czy było warto poświęcić się dla idei? Trzy siostry zapłaciły życiem za swój bunt. Czwarta pozostała, by przypominać o tym, do czego potrafi doprowadzić dyktatura.
Julia Alvarez używając swojej wyobraźni, postanowiła spisać historię tytułowych Motyli. Oddała głos czterem siostrom Mirabel, by spróbować przybliżyć czytelnikom to, co się wydarzyło na Dominikanie w 1960 roku. Książka nie jest biografią, ale literacką próbą zrozumienia kobiet, które zaangażowały się w rewolucję. Autorka w posłowiu tłumaczy, że choć zmieniła pewne fakty, połączyła kilka postaci w jedną, starała się zanurzyć czytelników w historii Republiki Dominikańskiej. Według niej można zrozumieć ją poprzez fikcję oraz ocalić poprzez wyobraźnię. Mamy do czynienia z „podróżą przez ludzkie serce”, a nie dokumentem historycznym („Czas Motyli”, s. 422).
Siostry, które zaangażowały się w walkę z dyktaturą Trujillo, kierowały się różnymi motywacjami. Najbardziej zaangażowana była Minerva, ją traktowano jako najważniejszą heroinę. Skończyła studia prawnicze, zaangażowała się razem z mężem w konspirację przeciwko „Kozłowi”, jak nazywano dyktatora. Najstarsza Patria zdecydowała się przyłączyć do siostry ze względów religijnych. Dla najmłodszej Maríi Teresy było to jak najbardziej naturalne, inspirowały ją siostry.
Tylko postawa Dedé była inna. Najbardziej trzeźwo oceniała rzeczywistość. Jej mąż, w przeciwieństwie do szwagrów, nie przyłączył się do rewolucji. Dedé ocalała, by móc opowiedzieć historię sióstr. Opiekowała się razem z matką dziećmi Motyli. Jej postawa stopniowo ewoluowała. Z osoby niezaangażowanej, stała się kimś, kto pokazuje drogę wyjścia z trudnej sytuacji. Kilka miesięcy po tym, jak siostry Mirabal zostały zamordowane, w zamachu zginął Rafael Trujillo. Oczywiście, droga Dominikany do demokracji nie była usłana różami, ale wreszcie można mówić jasno i wprost o zbrodniach niesławnego dyktatora.
Julia Alvarez oddała głos każdej z sióstr. Opowiadają o swoim dzieciństwie, dojrzewaniu, miłości. Dzięki dokładnym i obrazowym portretom psychologicznym poznajemy prawdziwe kobiety z krwi i kości. Ich wątpliwości, motywacje, słabości – wszystko, co mogło doprowadzić do tego, kim się stały i jaką drogę wybrały. Życie w strachu znamy i z własnej historii. Może dlatego łatwo nam zrozumieć te kobiety? A może właśnie dzięki tym portretom nakreślonym przez autorkę, stają się nam takie bliskie?
Łatwo się angażować, jeśli nie niesie to za sobą żadnego zagrożenia. Jednak siostry Mirabal udowodniły, że nie można pozwolić złu bezkarnie się panoszyć. Dyktator Trujillo siał w ludzkich sercach strach. Jeśli podobała się mu jakaś kobieta, domagał się spędzenia z nią nocy. Odmowa była równoznaczna z sankcjami. Wszędzie trzeba było pamiętać o tym, by chwalić reżim. Donosiciele czaili się na każdym kroku i nikomu nie można było ufać. Kobiety za swój bunt zapłaciły najwyższą cenę, ale ich ofiara przyniosła owoce. 25 listopada – dzień, w którym brutalnie zamordowano siostry Mirabal, został ogłoszony przez ONZ Międzynarodowym Dniem Eliminacji Przemocy wobec Kobiet.
Powieść Julii Alvarez przenosi nas do świata pełnego odwagi, poświęcenia, a jednocześnie ukazuje rozterki wewnętrzne swych bohaterek. Dzięki temu historia nie jest papierowa. Autorka opisuje więź łączącą siostry, ich miłość do bliskich. Podkreśla, jak ważne mogą stać się wartości, dziś już mało popularne. „Czas Motyli” jest również tragiczną historią, opisującą drogę ku temu, by poradzić sobie z niewyobrażalną tragedią. Dedé swoje cierpienie postanowiła przekuć na coś dobrego – zaangażowała się w stworzenie muzeum upamiętniające siostry. Dzięki siostrze, która przeżyła, Motyle mogą dawać wzór kolejnym pokoleniom.
Dziękuję za książkę Wydawnictwu Black.
Konsekwencje „Kolacji dla wroga” – Ismail Kadare
Do tej pory nie maiłam do czynienia z prozą albańską. Dlatego chętnie sięgnęłam po książkę Ismaila Kadare, który w 2005 roku został laureatem Międzynarodowej Nagrody Bookera. Pierwszą powieść wydał w 1963 roku, przyniosła ona mu sławę oraz uznanie międzynarodowe. Autor w 1990 roku uzyskał azyl polityczny we Francji. Dziś mieszka w Paryżu i Tiranie.
„Kolacja dla wroga” osadzona jest wokół wątku związanego z tajemniczym wydarzeniem, które miało brzemienne skutki dla doktora Gurameto. Akcja powieści rozgrywa się w latach 1943-1953. Są to ważne daty w dziejach Albanii. Kiedy w czasie drugiej wojny światowej naziści przejęli kontrolę nad tym państwem – wcześniej znajdowało się w rękach Włochów, mieszkańcy tych terenów byli zdezorientowani. Jedni chcieli potraktować hitlerowców jak wyzwolicieli, inni jak wrogów. Kiedy do miasta Gjirokastra wkraczają okupanci, armia niemiecka zostaje ostrzelana. Oficer Fritz von Schwalbe w odwecie bierze osiemdziesięciu jeńców, by ich stracić. Wzywa też do siebie doktora Gurameto, ponieważ znają się ze studiów. Lekarz postanawia zaprosić von Schwalbe do siebie na kolację.
Spotkanie w domu lekarza jest owiane tajemnicą. Staje się wydarzeniem, które zmienia los skazańców. Wszyscy zostają wypuszczeni. Jednak nikt nie wie, dlaczego tak się stało? Po latach – krótko przed śmiercią Stalina – doktor zostaje aresztowany. Władze postanawiają przeprowadzić śledztwo. Sprawdzają, jaką tajemnicę ukrył gospodarz domu? Okazało się bowiem, że von Schwalbe wcale nie gościł u doktora na kolacji, ponieważ zginął trzy miesiące wcześniej. Co się za tym kryje?
Ważne w powieści jest miejsce, w którym rozgrywają się wydarzenia. Gjirokastra była nie tylko rodzinnym miastem Ismaila Kadare, ale też Envera Hodży – człowieka, który przez wiele lat twardą ręką rządził Albanią i przyczynił się do jej zapaści gospodarczej i społecznej. Autor powieści oddał nastrój, jaki panował w połowie ubiegłego wieku w tym miejscu. Czytelnik może niemal na własnym karku poczuć kafkowski klimat lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.
W 1943 roku panuje w Gjirokastrze napięcie. Piękne, historyczne miasto może zostać zburzone przez ludzi, którzy przeciwstawili się hitlerowcom. Doktor Gurameto stara się uratować i partyzantów, i miejsce, wykorzystując do tego zasadę albańskiej gościnności. W zamian za kolację udaje mu się uzyskać zgodę od oficera na wypuszczenie więźniów. Jednak skutki tego spotkania najbardziej odczuje dziesięć lat później, w czasie rozkwitu terroru stalinowskiego. Doktor zostanie nawet posądzony o udział w spisku przeciwko przywódcy Związku Radzieckiego.
Ismail Kadare próbuje zrekonstruować wydarzenia, które miały miejsce podczas kolacji u lekarza. Jednak nie do końca uda nam się uzyskać odpowiedź na pytanie, co naprawdę się wydarzyło. Pojawia się postmodernistyczna myśl, że niemożliwe jest całkowite poznanie historii. Zawsze zostają niedopowiedzenia. Główny bohater powieści staje się postacią, którą dopadło fatum. Udało mu się uciec przed jednym totalizmem, dopadł go jednak stalinizm. Autor świetnie opisał też kolację, która może się nawet kojarzyć z Ostatnią Wieczerzą. Nie jesteśmy jednak pewni, czy doktor był Chrystusem, a von Schwalbe Judaszem. Książka wprowadza nas w świat pełen zagrożeń, od którego nie ma ucieczki. Kadare stopniowo wpycha nas w świat totalitarny. Poznajemy prawdziwe oblicze reżimu.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Świat Książki.