Nagroda Literacka Nike 2014

Dzisiaj przyznano Nagrodę Literacką Nike 2014. Zwycięzcą okazał się Karol Modzelewski, który napisał autobiografię: „Zajeździmy kobyłę historii. Wspomnienia poobijanego jeźdźca”. W tym roku było sporo kontrowersji, ponieważ do finałowej siódemki nie dostał się Wiesław Myśliwski, choć jego „Ostatnie rozdanie” zakwalifikowało się do innej prestiżowej nagrody – Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

Za to w finale Nike znalazły się następujące pozycje:

1. „Niebko”, Brygidy Helbig, W.A.B., Warszawa.
2. „ości”, Ignacego Karpowicza, Wydawnictwo Literackie Kraków.
3. „Zajeździmy kobyłę historii. Wspomnienia poobijanego jeźdźca”, Karola Modzelewskiego, Iskry, Warszawa.
4. „Wiele demonów”, Jerzego Pilcha, Wielka Litera Warszawa.
5. „Nocne zwierzęta”, Patrycji Pustkowiak, W.A.B., Warszawa.
6. „Nadjeżdża”, Szymona Słomczyńskego, Biuro Literackie Wrocław.
7. „Jeden”, Marcina Świetlickiego, EMG, Kraków.

Podczas ceremonii, która odbyła się w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, wręczono również nagrodę czytelników.  Zwyciężyły „ości” Ignacego Karpowicza. Ciekawe, co jury powie w przyszłym roku o „Sońce”? Przyznam się, że trzymałam kciuki za Karpowicza, choć najbardziej zaskoczyło mnie, ze Wiesław Myśliwski nie dostał się do finału. A Wy, mieliście swoje typy?

A może nad morze? Z książką 2

Jak to miło spotykać ludzi, których łączy jedna pasja – słowo pisane… Już w ubiegłym roku Bookfa i Beata z Cowartoczytać zorganizowały spotkanie blogerów oraz komentatorów. Wtedy po raz pierwszy uczestniczyłam w takiej imprezie. No i wpadłam po uszy, bo bardzo mi się to spodobało.Bookfa i Beata - organizatorki

Oczywiście organizatorki w tym roku musiały podwyższyć sobie poprzeczkę. Nie dość, że zorganizowały spotkanie, to jeszcze zapewniły nam masę prezentów (ciekawe, czy ktoś zgadnie, jak wygląda miód dla miłośników czytania?), no i zmieniły nieco formułę imprezy, bo na spotkanie przybyła całkiem liczna grupa ludzi pióra.

Miałam okazję siedzieć bardzo blisko pisarzy. Znałam już książkę Mirosława Tomaszewskiego „Marynarka”, a w prezencie wszyscy otrzymali inną pozycję tego autora: „Pełnomocnika”. Jednak kontakt z autorami był zupełnie inny, niż gdybyśmy byli na spotkaniu literackim. Tutaj mogliśmy swobodnie rozmawiać, bez żadnego dystansu. Dzięki temu udało mi się nawiązać kontakt z autorką książki „Ciągłość urywana” – Marzeną Nowak. Bardzo miło nam się gawędziło.

Bookfa i Beata zorganizowały loterie książkowe. Wprawdzie w żadnej z nich nie wygrałam, ale za to wzięłam udział w wymianie. Skorzystałam z okazji i zdobyłam wymienioną wyżej „Ciągłość urywaną” oraz „Klasę pani Czajki” Małgorzaty Karoliny Piekarskiej, czyli pisarek, które przyjechały na spotkanie. Musiałam skorzystać z okazji i nie wyszłam z imprezy bez autografów. Był też konkurs na rozpoznawanie wizerunków pisarzy – ale jakoś nasza grupa nie odniosła w nim szczególnych sukcesów..Mirosław Tomaszewski.

Okazuje się, że blogerzy książkowi wcale nie są zamknięci w swoim świecie książek. Wręcz odwrotnie – nie mogliśmy się nagadać. Tak bardzo, że choć miałam wielką ochotę zrobić wspólne zdjęcie uczestnikom spotkania, jak sobie o tym przypomniałam – było już za późno i większość po prostu pojechała do domu.

Wiele osób, które były na spotkaniu w ubiegłym roku, przyjechały i tym razem. Wcale nie przeszkadzało im, że są na co dzień mieszkają w Szwecji, Manchesterze, czy Krakowie. Nie mogłam się nagadać z pewną niezwykle sympatyczną Owcą z książką. Poznałam Darię, którą chętnie czytuję i cenię za własne, konkretne zdanie – na temat książek rzecz jasna. Mam nadzieję, że i w przyszłym roku będziemy miały okazję, żeby porozmawiać.

Organizatorki zdobyły około 200 książek od sponsorów, zadbały o patronat Literackiego Sopotu, zniżki w Zatoce Sztuki. Dlatego chciałabym im bardzo podziękować – dziewczyny jesteście cudowne. Teraz odliczam czas do następnego spotkania…

Tadeusz Różewicz – odszedł poeta z pokolenia Kolumbów

W 93 roku życia zmarł Tadeusz Różewicz. Był ze straconego pokolenia Kolumbów. Warto dziś zastanowić się chwilę nad jego twórczością. Bo choć moim pierwszym skojarzeniem z Różewiczem będzie poezja, to kolejne odnosić się będą do dramatu i opowiadań jego autorstwa.

Nie można przejść obok tego nazwiska obojętnie. Człowiek, który widział wiele zła podczas wojny, wyraził swoje odczucia poprzez poezję: „Mam dwadzieścia cztery lata/ ocalałem/ prowadzony na rzeź”. Przytaczane przeze mnie słowa są znane wszystkim i mam nadzieję, że wbrew poecie nie są to „nazwy puste i niejednoznaczne”.

Właściwie, zamiast pisać o tym jednym z najwybitniejszych polskich poetów współczesnych, powinnam przytoczyć jego wiersz – „Z życiorysu”:

rok urodzenia 
miejsce urodzenia 
Radomsko 1921 

tak 
na tej kartce 
ze szkolnego zeszytu syna 
mieści się mój życiorys 
zostało jeszcze trochę miejsca 
zostało kilka białych plam 

tylko dwa zdania wykreśliłem 
ale jedno dopisałem 
po pewnym czasie 
dorzucę parę słów 

pytasz o ważniejsze 
wydarzenia daty 
z mojego życia 
spytaj o to innych 

mój życiorys kończył się 
już kilka razy 
raz lepiej raz gorzej

Aż nie chce się wierzyć, że Różewicz napisał te słowa w 1965 roku. Ocalił dla nas nie tylko siebie, ale i poezję. Dlatego warto usiąść i poczytać jego wiersze, by w ten sposób docenić ich wartość.

Odszedł Gabriel García Márquez

Wczoraj późnym wieczorem usłyszałam tę smutną wiadomość, że odszedł wybitny pisarz – Gabriel García Márquez. Wybitny autor, który w 1982 roku otrzymał Literacką Nagrodę Nobla za „powieści i opowiadania, w których fantazja i realizm łączą się w złożony świat poezji, odzwierciedlającej życie i konflikty całego kontynentu?.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością tego pisarza, zaskoczyło mnie, jak pięknie można pisać o miejscu i ludziach. Mam na myśli oczywiście „Sto lat samotności” – najsłynniejszą powieść „Gabo”. Za sprawą Cortazara i Márqueza poznałam na czym polega „realizm magiczny” i było to dla mnie jak objawienie, że można poprzez opowieść o ludziach z wioski Macondo opisać dzieje całej Ameryki Łacińskiej. Zwłaszcza urzekł mnie styl tego autora, wspominany już wcześniej realizm magiczny był cudownym  i ważnym odkryciem. Dzięki takim książkom stałam się miłośniczką prozy.

Za sprawą tego hiszpańskojęzycznego pisarza literatura południowoamerykańska stała się niezwykle popularna. Warto również zwrócić uwagę na inne tytuły autorstwa Márqueza, choćby „Miłość w czasach zarazy”, „Kronikę zapowiedzianej śmierci”, „Rzecz o mych smutnych dziwkach”. Jako, że „Sto lat samotności” była książką dzięki której po raz pierwszy zetknęłam się z realizmem magicznym, darzę ją największym sentymentem.

Márquez stał się popularny dzięki powieściom, ale ceniono go również jako dziennikarza. Niestety, od dwóch lat już nie pisał, nie pozwalała mu na to choroba. I choć odszedł, jego powieści dały mu nieśmiertelność.

Ciekawa jestem, jakie książki tego autora Wy najbardziej cenicie?

Jakie książki Was bawią (nie tylko w prima aprilis)?

Sprawiedliwość owiecWszystkie dzieciaki z podstawówki cieszą się, że mają dzień wolny od nauki. Niektórzy nawet żałują, że nie idą do szkoły, bo komu robić psikusy? Tylko szóstoklasiści chodzą ze spuszczonymi nosami na kwintę, bo ich nikt nie traktował na wesoło, wręcz odwrotnie, musieli napisać pierwszy ważny egzamin w ich życiu. Trzeba było samodzielnie, bez użycia komputera, stworzyć opowiadanie na temat, że co dwie głowy to nie jedna?

Zaczęłam się zastanawiać, jakie książki wywołałyby uśmiech na mojej twarzy, z racji dzisiejszego prima aprilis. Jest kilka historii, które doprowadziły mnie do łez. Wszystkie były autorstwa Joanny Chmielewskiej. „Lesio” i „Całe zdanie nieboszczyka” zachwycały mnie żartami sytuacyjnymi oraz słownymi. Problem w tym, że było to w czasach nastoletnich. Ciekawa jestem, czy dziś stałoby się podobnie?

Zabawnych książeczek dla młodszych odbiorców jest całe multum. A co z dorosłymi?Całe zdanie nieboszczyka Kiedy czytałam „Paragraf 22” Josepha Hellera też się uśmiałam. Tylko, ze tutaj mamy do czynienia z olbrzymią dawką czarnego humoru. Troszkę podobny typ dowcipu jest w „Konopielce” E. Redlińskiego – taki trochę śmiech przez łzy. Za to nie dałam rady zdzierżyć Moore’a i jego „Najgłupszego anioła”. Miłośnicy angielskiego humoru mogą świetnie się bawić podczas czytania „Latającego Cyrku Monty Pythona”. Przyznam, że dzięki książce wyłapałam więcej absurdów, niż w filmie. Przemówił do mnie żartobliwy styl styl książek Leonie Swann – „Sprawiedliwość owiec” oraz „Triumf owiec”.

A Was jakie książki bawią?

Laureat Paszportów Polityki w kategorii literatura: Ziemowit Szczerek

Przyjdzie MordorLaureat tegorocznych Paszportów Polityki zwraca uwagę niezwykle literackim imieniem i nazwiskiem. Równie intrygujący jest tytuł jego książki: „Przyjdzie Mordor i nas zje. Czyli tajna historia Słowian” wydany przez Ha!art. Słuchałam audycji na temat tej książki i przyznam, że mnie zaintrygowała. Czy uda mi się po nią sięgnąć? To nie jedyne moje ciche marzenie. W planach mam jeszcze powieść Łukasza Orbitowskiego, „Szczęśliwa ziemia”. Wiele osób zachwyca się z kolei Małgorzatą Rejmer i jej książką „Bukareszt. Kurz i krew”. A miało nie być planów. Cóż, jak widać tworzą się same. Takie spontaniczne całkiem mi odpowiadają…

W ubiegłym roku laureatem Paszportów Polityki został Szczepan Twardoch. Jego Morfina mnie zachwyciła. Również pozostałe nominacje były bardzo dobre. Czyli młodzi polscy pisarze mają coś do powiedzenia. Przyznam, że mnie to cieszy.