Odkąd Joanna Bator otrzymała Literacką Nagrodę Nike, bardzo chciałam sięgnąć po książki jej autorstwa. Niezbyt często zdarza się przecież, że pisarz nie tylko jest doceniany przez znawców, czy recenzentów, ale też można go uważać za twórcę popularnego. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie, że Joanna Bator należy do autorów lubianych. Postanowiłam zatem zmierzyć się z jej ostatnią książką – „Wyspą Łzą”.
Inspiracją do napisania tej opowieści stały się słowa: „znikła bez śladu”. Sandra Valentine, jeszcze młoda kobieta, która „była w takim okresie życia, kiedy jeszcze wszystko jest możliwe, a już wiadomo, że nie wszystkiego warto spróbować” (s.24). Przyjeżdża na Sri Lankę w 1989 roki i słuch o niej ginie. Kobieta, która mogła się pochwalić tym, że odniosła sukces, bo przecież nie każdy ma okazję robić karierę na Manhattanie, a zostaje po niej zaledwie plecak z niewysłanym listem do siostry i połamanymi okularami. Czytaj dalej
Po „Morfinie” Szczepan Twardoch zyskał statut pisarza z najwyższej półki. Wprawdzie pojawiły się recenzje niepochlebne, nie mniej jednak uznano autora za godnego uwagi. Pomogła też nagroda Paszporty Polityki, czy nominacja do Nike. Zresztą sam Szczepan Twardoch postawił sobie wysoko poprzeczkę, starając się w najnowszej powieści oddać głos bohaterom pochodzącym z Górnego Śląska. Tu już nie będzie pytania o polskość, jak w „Morfinie”, ale przyjrzymy się historii ludzkich losów, rozpisanej na kilka wieków. Tym, co je łączy, jest właśnie miejsce – od Gliwic do Rybnika.
Debiutancka powieść Martina Šmausa, „Dziewczynko, roznieć ogieniek” została zauważona i nagrodzona w konkursie Magnesia Litera w kategorii Debiut Roku 2006 oraz przez czeski Klubu Książki (2005). W Polsce również nie przeszła bez echa, ponieważ w 2014 roku zakwalifikowała się do finałowej siódemki „Angelusa”.
W przypadku „Ksiąg Jakubowych” Olgi Tokarczuk wszystkie recenzje są entuzjastyczne. Mowa w nich, że mamy do czynienia z książką wielką, nie tylko pod względem objętości. Używa się sformułowania – „dzieło monumentalne” i chyba nikt nie ma odwagi, by je skrytykować. Niektórzy sięgają po „Księgi Jakubowe” z pewną nieśmiałością, z obawą, że nie będą w stanie zrozumieć jej sensu, albo odstrasza ich objętość. Moim zdaniem warto ruszyć w podróż, w którą zabiera nas Olga Tokarczuk.
Koniec roku jest czasem podsumowań. Wprawdzie nie sprawdziłam jeszcze, ile przeczytałam książek, ale wiem, które wywarły na mnie największe wrażenie. Gdybym miała ograniczyć się do jednej książki, która przypadła mi do gustu w tym roku, byłoby mi trudno. Wybrałam dziesięć tytułów, które szczególnie zwróciły moją uwagę. Oczywiście dobrych książek przeczytałam znacznie więcej, ale te miały w sobie to coś, co sprawiło, że uznałam je za świetne. Moja lista najlepszych książek roku 2014 wygląda następująco
Afroamerykańska powieściopisarka Toni Morrison należy do elity współczesnej literatury. Uhonorowana w 1993 roku za swoje książki Literacką Nagrodą Nobla, a wcześniej Pulitzerem. Do tej pory miałam okazję poznać kilka tytułów jej autorstwa: