Dawno odszedł do lamusa świat w którym ludzie wysyłali do siebie listy – takie tradycyjne, zapisywane na papeterii. Może jeszcze na dnie szuflady znaleźć można plik korespondencji przewiązanej czerwoną wstążeczką. Czy została jeszcze jakaś nuta z ich zapachu? Przecież kartki nie tylko były piękne, często również nasączone perfumami. Nie był to tylko pomysł romantycznie nastawionych do świata dziewcząt.
Shaun Usher wpadł na pomysł, by stworzyć projekt, dzięki któremu można było zobaczyć niezwykłą korespondencję (na stronie internetowej). Taką, która będzie mogła cieszyć zarówno oko oraz przypomni, jaką wartość może mieć list: Zarówno dla odbiorcy, jak i dla nadawcy. A my musimy jedynie złamać jedną zasadę, która mówi, że nie czyta się cudzych listów. Te trzeba poznać. Czytaj dalej
Samantha Shannon zadebiutowała książką
Jasper Fforde jest autorem cyklu „Kroniki Jennifer Strange”. Dwa lata temu sięgnęłam po książkę
Łukasz Orbitowski zdobył już opinię dobrego pisarza. Wydał sporo tekstów, a sprawdzał się w wielu gatunkach literackich, które do tej pory wybierał. Trudno uwierzyć, że napisał aż trzynaście książek. Do tej pory miałam do czynienia z jego „Horror Show” oraz nominowaną do Paszportów Polityki „Szczęśliwą ziemią”
Nikomu nie trzeba przedstawiać Eltona Johna. Zwłaszcza ludzie z mojego pokolenia musieli zetknąć się z jego muzyką. Młodszym nie udało się przejść dzieciństwa bez znajomości choćby jednej z jego piosenek – mam na myśli tę z filmu animowanego „Król Lew”. Jednak jeśli ktoś sięgnie po książkę Eltona Johna „Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie” wcale nie otrzyma typowej autobiografii, tylko opowieść o tym, jak epidemia AIDS wpłynęła na tego artystę.
Książka „Endgame. Wezwanie” Jamesa Freya i Nilsa Johnsona-Sheltona nie jest zwykłą powieścią. Kiedy się po nią sięga, trzeba mieć świadomość, że mamy w rękach coś, co może sprawić, że nagle zostaniemy wciągnięci w grę. Jeśli marzenia o przygodzie w czasach, kiedy panowała gorączka złota, należą już do zamierzchłej przeszłości, teraz można sięgnąć po jej współczesny odpowiednik. Jak najbardziej realny. Tyle, że trzeba wykazać się niezwykłym intelektem i rozbić bank, w którym znajduje się 500 000 dolarów w złocie.